{"id":1378,"date":"2019-11-05T10:00:00","date_gmt":"2019-11-05T09:00:00","guid":{"rendered":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/?p=1378"},"modified":"2021-11-10T10:56:48","modified_gmt":"2021-11-10T09:56:48","slug":"arystokraci-nedzy-czyli-kazimiery-alberti-opowiesc-o-odrzuconych","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/?p=1378","title":{"rendered":"\u201eArystokraci n\u0119dzy\u201d, czyli Kazimiery Alberti opowie\u015b\u0107 o odrzuconych"},"content":{"rendered":"<section class=\"kc-elm kc-css-385613 kc_row\"><div class=\"kc-row-container  kc-container\"><div class=\"kc-wrap-columns\"><div class=\"kc-elm kc-css-205192 kc_column kc_col-sm-12\"><div class=\"kc-col-container\"><div class=\"kc-elm kc-css-393670 kc_text_block\"><\/p>\n<h2><a role=\"link\" href=\"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/?p=533\/#aut_pospiszil\">Karolina Pospiszil<\/a><\/h2>\n<p>(Uniwersytet \u015al\u0105ski w Katowicach)<br \/>E-mail: pospiszil[at]gmail.com<br \/><a role=\"link\" href=\"http:\/\/orcid.org\/0000-0001-7622-5394\" target=\"\" rel=\"noopener noreferrer\">ORCID<\/a>: 0000-0001-7622-5394<br \/><a role=\"link\" href=\"http:\/\/doi.org\/10.31261\/FLPI.2019.01.04\" target=\"\" rel=\"noopener noreferrer\">DOI<\/a>: 10.31261\/FLPI.2019.01.04<br \/>\u201eFabrica Litterarum Polono-Italica\u201d 2019, nr 1, s. 71-95<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><a role=\"link\" href=\"https:\/\/drive.google.com\/open?id=1E2hXkXksETs_G4DVXXZhxCOVYavdxQDW\" target=\"_blank\" rel=\"noopener\"><strong>Pobierz artyku\u0142<\/strong><\/a><br \/><strong><a role=\"link\" href=\"https:\/\/drive.google.com\/file\/d\/1KBfZUPMquQh6I6JNikwNrOkLYQwJUS1J\/view?usp=sharing\" target=\"_blank\" rel=\"noopener\">Pobierz ca\u0142y numer<\/a><\/strong><br \/><strong>Abstrakt: <a role=\"link\" href=\"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/?p=592&amp;lang=en\/#abs_pospiszil\">angielski<\/a>, <\/strong><a role=\"link\" href=\"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/?p=617&amp;lang=it\/#abs_pospiszil\"><strong>w\u0142oski\u00a0<\/strong><\/a><\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 71<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: right;\">I w noc og\u0142uch\u0142\u0105 krzyk nasz wyleci ogromny\u2026<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\">(<em>Listopad <\/em>w: Alberti 1937)<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Cz\u0119sto w swojej tw\u00f3rczo\u015bci pochyla\u0142a si\u0119 nad zapomnianymi, zepchni\u0119tymi na marginesy spo\u0142ecznej \u015bwiadomo\u015bci lud\u017ami, opisywa\u0142a z naturalistyczn\u0105 precyzj\u0105 i spo\u0142ecznikowskim zaci\u0119ciem miejsk\u0105 i wiejsk\u0105 n\u0119dz\u0119, dawa\u0142a g\u0142os niemym i sama w ci\u0105gu niespe\u0142na kilku, kilkunastu lat zosta\u0142a niemal zupe\u0142nie zapomniana \u2013 mimo wielu kontrowersji, jakie kiedy\u015b wzbudza\u0142a. Kazimiera Alberti, bo o niej mowa, by\u0142a jedn\u0105 z wielu znanych, ale raczej drugorz\u0119dnych pisarek dwudziestolecia mi\u0119dzywojennego. I cho\u0107 nie wywar\u0142a du\u017cego wp\u0142ywu na rozw\u00f3j <a name=\"przyp_1\"><\/a>literatury polskiej, nie mo\u017cna jej odm\u00f3wi\u0107 \u015bwietnego zmys\u0142u obserwacji, co najmniej kilku udanych poetyckich i prozatorskich pr\u00f3b, wielu \u015bwietnych przek\u0142ad\u00f3w z czeskiego i bu\u0142garskiego oraz ogromnej pracy w\u0142o\u017conej w rozw\u00f3j \u017cycia kulturalnego na Podbeskidziu.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Pisarka, dzi\u015b znana tylko grupce literaturoznawc\u00f3w i pasjonat\u00f3w, w okresie mi\u0119dzywojennym cieszy\u0142a si\u0119 do\u015b\u0107 du\u017c\u0105 popularno\u015bci\u0105, o czym \u015bwiadcz\u0105 setki recenzji, artyku\u0142\u00f3w oraz polemik prasowych wycinanych i wklejanych przez sam\u0105 autork\u0119 do pi\u0119ciu grubych zeszyt\u00f3w (ponad sze\u015b\u0107set stron!)<a href=\"#przyp_1.1\">[1]<\/a>. Pozostaje nierozwi\u0105zan\u0105 kwesti\u0105, czy to \u201ezbieractwo\u201d by\u0142o wynikiem strachu przed zapomnieniem, skutkiem egzaltacji m\u0142odej literatki, czy te\u017c efektem swoistego \u201ezaci\u0119cia\u201d dokumentarystki. Znamienne, \u017ce w tych zeszytach znajdziemy niemal jedynie \u015bwiadectwa recepcji (pisarka zbiera\u0142a teksty pochlebne, <a name=\"przyp_2\"><\/a>jak i bardzo krytyczne), ale \u2013 poza ma\u0142ymi wyj\u0105tkami \u2013 nie ma w nich tw\u00f3rczo\u015bci autorki, nawet jej artyku\u0142\u00f3w, do kt\u00f3rych polemiki wkleja\u0142a. Pisarka stara\u0142a si\u0119 wi\u0119c uchroni\u0107 od zapomnienia dzieje recepcji swojej tw\u00f3rczo\u015bci, ale nie cz\u0119\u015b\u0107 swoich tekst\u00f3w (zachowa\u0142y si\u0119 publikacje ksi\u0105\u017ckowe i cz\u0119\u015b\u0107 prasowych), rozrzuconych po r\u00f3\u017cnych czasopismach, spoczywaj\u0105cych teraz \u2013 je\u015bli w og\u00f3le \u2013 w przepastnych bibliotecznych zbiorach.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Sam \u017cyciorys Kazimiery Alberti pe\u0142en jest <a name=\"przyp_3\"><\/a>niedopowiedze\u0144 i niejasno\u015bci, zw\u0142aszcza je\u015bli chodzi o lata 1945\u20131962, kiedy to zupe\u0142nie znikn\u0119\u0142a z polskiej sceny literackiej. Urodzona najprawdopodobniej pod koniec XIX wieku w Bolechowie<a href=\"#przyp_2.1\">[2]<\/a> pisarka swoje pierwsze literackie kroki, jak sama przyznaje w jednym z wywiad\u00f3w (Alberti 1930), stawia\u0142a we Lwowie, gdzie te\u017c uko\u0144czy\u0142a gimnazjum, studia polonistyczne i konserwatorium oraz zwi\u0105za\u0142a si\u0119 Ko\u0142em Literacko-Artystycznym dzia\u0142aj\u0105cym przy tamtejszym kasynie (informacje podaj\u0119 za: Rosner 1982: 105)<a href=\"#przyp_3.1\">[3]<\/a>.<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 72-73<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_1.1\"><\/a><a name=\"przyp_2.1\"><\/a><a href=\"#przyp_1\">[1]<\/a>Zeszyty bibliotece IBL PAN (Warszawa) w 1977 roku przekaza\u0142a przyjaci\u00f3\u0142ka pisarki Maria Grabowiecka. By\u0107 mo\u017ce istnia\u0142 lub istnieje zeszyt, w kt\u00f3rym Alberti wkleja\u0142a swoje artyku\u0142y, ale nie uda\u0142o mi si\u0119 dotrze\u0107 do informacji na ten temat (zob. np. Magiera 2010: 131). Wi\u0119kszo\u015b\u0107 cytowanych przeze mnie wypowiedzi krytyk\u00f3w pochodzi z tych zbior\u00f3w.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_3.1\"><\/a><a href=\"#przyp_2\">[2] <\/a>Rosner podaje rok 1898, cho\u0107 co do daty narodzin Alberti istniej\u0105 w\u0105tpliwo\u015bci. Rodzicami pisarki byli Antoni Szyma\u0144ski i Maria z Filipowskich. Zob. Rosner 1982: 105.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a href=\"#przyp_3\">[3]<\/a>Cz\u0119\u015b\u0107 z tych informacji nie ma potwierdzenia w dokumentach, co w korespondencji e-mailowej zg\u0142asza\u0142 mi dr Jacek Proszyk.<!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Debiutowa\u0142a w 1927 roku tomem <em>Bunt lawin<\/em>, przed drug\u0105 wojn\u0105 \u015bwiatow\u0105 wyda\u0142a jeszcze kilka innych zbiork\u00f3w wierszy, m.in.: <em>M\u00f3j film <\/em>(1927), bardzo dobrze przyj\u0119t\u0105 <em>Pochwa\u0142\u0119 <\/em><em>\u017cycia i \u015bmierci <\/em>(1930), <em>Wi\u0119cierz w g\u0142\u0119binie <\/em>(1937) oraz trzy powie\u015bci: <em>Tatry, narty, <\/em><em>mi\u0142o\u015b\u0107 <\/em>(1929), <a name=\"przyp_4\"><\/a><a name=\"przyp_5\"><\/a><em>Ghetto pot\u0119pione <\/em>(1931) i <em>Ci, kt\u00f3rzy przyjd\u0105 <\/em>(1934). Na pocz\u0105tku lat trzydziestych ubieg\u0142ego wieku zamieszka\u0142a w Bia\u0142ej \u2013 wraz z m\u0119\u017cem Stanis\u0142awem Albertim, znanym t\u0142umaczem z j\u0119zyka czeskiego, kt\u00f3ry przyj\u0105\u0142 funkcj\u0119 starosty bialskiego. Pisarka skutecznie rozbudzi\u0142a \u017cycie kulturalne i artystyczne Bia\u0142ej oraz Bielska, by\u0142a organizatork\u0105 wielu wystaw, spektakli oraz spotka\u0144 autorskich, prowadzi\u0142a salon literacki, w kt\u00f3rym go\u015bcili wybitni przedstawiciele miejscowej inteligencji, sama poetka by\u0142a zapraszana na r\u00f3\u017cne mniej i bardziej oficjalne spotkania artyst\u00f3w<a href=\"#przyp_4.1\">[4]<\/a>, przyja\u017ani\u0142a si\u0119 z Witkacym, kt\u00f3ry kilkakrotnie sportretowa\u0142 j\u0105 i jej m\u0119\u017ca (por. np. Wyle\u017cy\u0144ska 1934). By\u0142a t\u0142umaczk\u0105 z j\u0119zyk\u00f3w: czeskiego i bu\u0142garskiego, oraz propagatork\u0105 kultur s\u0142owia\u0144skich, du\u017co podr\u00f3\u017cowa\u0142a, dzieli\u0142a si\u0119 te\u017c swoimi wra\u017ceniami z woja\u017cy w czasie wielu odczyt\u00f3w<a href=\"#przyp_5.1\">[5]<\/a>, okre\u015bla\u0142a si\u0119 jako pacyfistka, udziela\u0142a si\u0119 spo\u0142ecznie i charytatywnie.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wojenny i powojenny okres \u017cycia poetki, o czym ju\u017c by\u0142a mowa, nie jest dobrze znany. Z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 mo\u017cna stwierdzi\u0107 jedynie, \u017ce cz\u0119\u015b\u0107 drugiej wojny \u015bwiatowej, od czasu zaci\u0105gni\u0119cia si\u0119 Stanis\u0142awa Albertiego do wojska a\u017c do wie\u015bci o jego \u015bmierci, sp\u0119dzi\u0142a Alberti we Lwowie, potem wyjecha\u0142a do Krakowa i dzia\u0142a\u0142a tam w ruchu konspiracyjnym. W 1945 roku emigrowa\u0142a do W\u0142och, gdzie wysz\u0142a powt\u00f3rnie za m\u0105\u017c za adwokata Alfa Cocol\u0119 z Bari (za: Rosner 1982). Na emigracji nie zaprzesta\u0142a dzia\u0142alno\u015bci literackiej, wyda\u0142a m.in. cztery powie\u015bci reporterskie w t\u0142umaczeniu m\u0119\u017ca: <em>L\u2019anima della Calabria <\/em>(<em>Dusza Kalabrii<\/em>, 1950), <em>Segreti di Puglia <\/em>(<em>Sekrety Apulii<\/em>, 1951), <em>Magia ligure <\/em>(<em>Magia liguryjska<\/em>, 1952) oraz <em>Campania, Gran Teatro <\/em>(<em>Kampania, <\/em><em>wielki teatr<\/em>, 1953), dobrze przyj\u0119te przez w\u0142osk\u0105 krytyk\u0119. Zmar\u0142a prawdopodobnie w Bari w 1962 roku, nieobecna ju\u017c zupe\u0142nie w polskim \u017cyciu kulturalnym.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Bogata tw\u00f3rczo\u015b\u0107 literacka Kazimiery Alberti z pewno\u015bci\u0105 popad\u0142aby w ca\u0142kowite zapomnienie, gdyby nie dzia\u0142alno\u015b\u0107 kilku pasjonat\u00f3w i badaczy literatury. Po drugiej wojnie \u015bwiatowej nazwisko pisarki pojawia\u0142o si\u0119 jedynie okazjonalnie w notach encyklopedycznych i s\u0142ownikowych oraz w opracowaniach dotycz\u0105cych literatury dwudziestolecia mi\u0119dzywojennego, poezji tatrza\u0144skiej lub w publikacjach zwi\u0105zanych z literatur\u0105 Podbeskidzia (np.: Golec, Bojda 1995; Radwa\u0144ska-Paryska, Paryski 1995).<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 73-74<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_4.1\"><\/a><a name=\"przyp_5.1\"><\/a><a href=\"#przyp_4\">[4] <\/a>Bywa\u0142a \u201ena Harendzie\u201d z m.in. Witkacym, zob. Rosner 1982: 106\u2013107.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a href=\"#przyp_5\">[5]<\/a>By\u0142a m.in. we W\u0142oszech, Francji, w Czechos\u0142owacji, krajach ba\u0142ka\u0144skich. Najwi\u0119cej uwagi po\u015bwi\u0119ca\u0142a S\u0142owacji, co spotka\u0142o si\u0119 z przychylnymi reakcjami prasy czechos\u0142owackiej. Zob. m.in.: <em>V\u011bda a um\u011bn\u00ed. Kronika<\/em>. \u201e\u010ceskoslovensk\u00e1 Republika\u201d, 4.04.1930; <em>Glossy<\/em>. \u201eMlad\u00e9 Slovensko\u201d 1928, \u010d. 10; <em>Polsk\u00fd hlas o slovenskej litert\u00fare. <\/em>\u201eSlovansk\u00fd denn\u00edk\u201d, 2.09.1928 (podaj\u0119 za dost\u0119pnymi w bibliotece IBL PAN zeszytami).<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Nie po\u015bwi\u0119cano ani samej pisarce, ani jej tekstom zbyt wiele uwagi. Jednymi z pierwszych os\u00f3b, kt\u00f3re przypomnia\u0142y o Alberti byli: Tadeusz K\u0142ak (1962)<a name=\"przyp_6\"><\/a> i Edmund Rosner (1982). Jednak\u017ce ich artyku\u0142y nie wzbudzi\u0142y wi\u0119kszego zainteresowania pisark\u0105. Dopiero w ci\u0105gu ostatnich kilkunastu lat bialska autorka powoli wychodzi z mrok\u00f3w niepami\u0119ci: swoj\u0105 prac\u0119 doktorsk\u0105 i kilka artyku\u0142\u00f3w po\u015bwi\u0119ci\u0142a jej Halina Magiera; od d\u0142u\u017cszego czasu niemal ca\u0142\u0105 swoj\u0105 uwag\u0119 i wysi\u0142ek badawczy skupi\u0142a na Alberti, zw\u0142aszcza na w\u0142oskim okresie jej tw\u00f3rczo\u015bci, profesor Janina Janas (Uniwersytet w Bari). Ale chyba najwi\u0119cej \u2013 przynajmniej na niwie regionalnej \u2013 zawdzi\u0119cza Alberti Jackowi Proszykowi, kt\u00f3ry nie ustawa\u0142 i nie ustaje w trudach nie tylko popularyzacji jej tw\u00f3rczo\u015bci i osoby<a href=\"#przyp_6.1\">[6]<\/a>, ale tak\u017ce zbierania trudno dost\u0119pnych materia\u0142\u00f3w dotycz\u0105cych pisarki.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Tw\u00f3rczo\u015b\u0107 Kazimiery Alberti by\u0142a do\u015b\u0107 zr\u00f3\u017cnicowana i nier\u00f3wna, przeplata\u0142y si\u0119 w niej, s\u0105siadowa\u0142y ze sob\u0105 utwory kiepskie i te co najmniej dobre, aktualne tak\u017ce dzisiaj. Ale nie o ca\u0142ej tw\u00f3rczo\u015bci pisarki b\u0119dzie tutaj mowa. Skupi\u0119 si\u0119 zaledwie na wycinku, podsk\u00f3rnym nurcie, tle dw\u00f3ch powie\u015bci: <em>Ghetto pot\u0119pione <\/em>i <em>Ci, kt\u00f3rzy <\/em><em>przyjd\u0105<\/em>, oraz na tomiku wierszy <em>Wi\u0119cierz w g\u0142\u0119binie<\/em>. Postaram si\u0119 odtworzy\u0107 opowie\u015b\u0107 o ludziach odrzuconych, zapomnianych czy niechcianych w spo\u0142ecznej pami\u0119ci, w mieszcza\u0144skim polu widzenia, ale te\u017c do\u015b\u0107 tendencyjnie przedstawionych: za pomoc\u0105 niezr\u00f3\u017cnicowanych okre\u015ble\u0144, sta\u0142ych po\u0142\u0105cze\u0144 wyrazowych, stereotyp\u00f3w. Opowie\u015b\u0107 ukryt\u0105 nieraz za nie najciekawsz\u0105 fabu\u0142\u0105 i papierowymi pierwszoplanowymi bohaterami, ale na tyle wyrazist\u0105 i pe\u0142nokrwist\u0105, \u017ce zwracaj\u0105c\u0105 uwag\u0119 tak\u017ce przed laty (por. m.in. Czachowski 1931; Milikiewiczowa 1931; Negtsab 1934; [b.a.] 1934; wytykano jednak Alberti b\u0142\u0119dy merytoryczne, por. np. Hirszhorn 1931, M.K. 1931).<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Pierwszy z przywo\u0142anych utwor\u00f3w to, jak m\u00f3wi podtytu\u0142, \u201epowie\u015b\u0107 o duszy \u017cydowskiej\u201d, jego g\u0142\u00f3wn\u0105 bohaterk\u0105 jest R\u00f3\u017ca Gr\u00fcnszpann, wyrwana ze swojego \u015brodowiska (biednej, \u017cydowskiej dzielnicy w jednym z podkarpackich miasteczek) przez ciotk\u0119 Regin\u0119, uciekinierk\u0119 z getta, obecnie \u015bwiatowej s\u0142awy \u015bpiewaczk\u0119. Ot\u00f3\u017c R\u00f3\u017ca wychowywana w \u015brodowisku areligijnym, \u015bwiatowym, w luksusie, wci\u0105\u017c czuje niedosyt, budz\u0105 si\u0119 w niej dziwne my\u015bli i pragnienia \u2013 \u201edusza \u017cydowska\u201d, kt\u00f3ra z ogromn\u0105 si\u0142\u0105 zacznie si\u0119 rozwija\u0107 po wizycie w rodzinnym getcie i doprowadzi bohaterk\u0119 do porzucenia kariery malarskiej oraz artystycznego stylu \u017cycia na rzecz studi\u00f3w medycznych, niesienia pomocy biednym i zabobonnym pobratymcom. Fabu\u0142a drugiej powie\u015bci jest r\u00f3wnie schematyczna: Helena Rumiszewska, owoc zwi\u0105zku \u201eprawdziwego mieszczanina\u201d Franciszka Rumiszewskiego z wywodz\u0105c\u0105 si\u0119 z rodziny robotniczej Karolin\u0105 Kurk\u00f3wn\u0105, wyra\u017anie odstaje od mieszcza\u0144skiej rodziny, burzy konwenanse, jako nauczycielka chce zmienia\u0107 m\u0142odzie\u017c, co nie spotyka si\u0119 z uznaniem ko\u0142tu\u0144skiego grona pedagogicznego i ko\u0144czy si\u0119 przeniesieniem dzielnej bohaterki na prowincj\u0119, gdzie Helena odnajduje si\u0119 w nowej misji wyleczenia Bocza (tak\u017ce z mieszanego, ale tym razem katolicko-\u017cydowskiego ma\u0142\u017ce\u0144stwa) z suchot i onanizmu.<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 74-75 <\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_6.1\"><\/a><a href=\"#przyp_6\">[6] <\/a>Wszystkie swoje dzia\u0142ania opisuje na blogu: <a href=\"https:\/\/www.jacekproszyk.blog.bielsko.pl\/\" target=\"_blank\" rel=\"noopener noreferrer\">https:\/\/www.jacekproszyk.blog.bielsko.pl\/<\/a> [dost\u0119p: 20.08.2011] i <a href=\"https:\/\/proszyk.blogspot.com\/2016\/11\/27-listopada.html\" target=\"_blank\" rel=\"noopener noreferrer\">https:\/\/proszyk.blogspot.com\/2016\/11\/27-listopada.html<\/a> [dost\u0119p: 20.12.2018].<!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_7\"><\/a>Mamy tu do czynienia \u2013 podobnie jak w przypadku R\u00f3\u017cy \u2013 z do\u015b\u0107 szablonowym \u201epe\u0142nym cz\u0142owiekiem\u201d<a href=\"#przyp_7.1\">[7]<\/a>, kobiet\u0105 na wskro\u015b wsp\u00f3\u0142czesn\u0105 i wyzwolon\u0105. Ale w tych powie\u015bciach nie fabu\u0142a wydaje si\u0119 najwa\u017cniejsza, lecz napisane z publicystyczn\u0105 pasj\u0105 opisy odrzucenia n\u0119dzarzy, samotno\u015bci \u201emiesza\u0144c\u00f3w\u201d, \u201ekundli ludzkich\u201d. I cho\u0107 Alberti nie starczy\u0142o talentu, a mo\u017ce tylko ch\u0119ci dopracowania tekst\u00f3w, by przekonuj\u0105co przedstawi\u0107 wszystkie <a name=\"przyp_8\"><\/a>postaci, umotywowa\u0107 ich dzia\u0142ania, nie ulega\u0107 schematom i uproszczeniom, to nale\u017cy \u2013 za krytykami mi\u0119dzywojnia \u2013 powiedzie\u0107, \u017ce posiada\u0142a ona ogromn\u0105 wra\u017cliwo\u015b\u0107 spo\u0142eczn\u0105 i talent do opisywania tzw. do\u0142\u00f3w spo\u0142ecznych. To w\u0142a\u015bnie postaci drugo-, trzecioplanowe, pejza\u017ce, t\u0142a, miejsca wa\u017cne tylko w niekt\u00f3rych rozdzia\u0142ach tych ksi\u0105\u017cek, stanowi\u0105 o ich warto\u015bci. Dzi\u015b ju\u017c nie ra\u017c\u0105 erotyczne sceny, przez kt\u00f3re pisarka by\u0142a oskar\u017cana o pornografi\u0119<a href=\"#przyp_8.1\">[8]<\/a>, ale opisy getta czy wiejskiej lub miejskiej biedy wydaj\u0105 si\u0119 nadal \u017cywe i poruszaj\u0105ce, a obserwacje i refleksje na pal\u0105ce w\u00f3wczas tematy przynajmniej cz\u0119\u015bciowo aktualne.<\/p>\n<h3 style=\"text-align: center;\">* * *<\/h3>\n<p style=\"text-align: justify;\">Ci, kt\u00f3rzy wchodz\u0105 do porz\u0105dnych mieszcza\u0144skich dom\u00f3w drzwiami od kuchni, od podw\u00f3rka, mieszkaj\u0105cy w ciasnych, gnij\u0105cych mieszkaniach, nieogrzewanych ruderach. Ci, kt\u00f3rzy wierz\u0105 w nieprawdopodobne wr\u0119cz zabobony, kt\u00f3rzy s\u0105 mi\u0119sem armatnim w cudzych wojnach. Obcy: innej wiary, nieznani, odepchni\u0119ci, niechciani, niebezpieczni, obecni w publicznym dyskursie tylko przy okazji akcji charytatywnych, jako przestroga lub na prawach \u201eegzotycznego\u201d zjawiska. Tacy, kt\u00f3rych si\u0119 nie dotyka i do kt\u00f3rych si\u0119 nie m\u00f3wi. Sami pozbawiani g\u0142osu. S\u0142udzy, pomywacze, ch\u0142opi, robotnicy, \u017bydzi z getta, wychrzty: n\u0119dzarze.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Opisywan\u0105 przez Kazimier\u0119 Alberti n\u0119dz\u0119 mo\u017cna rozumie\u0107 dwojako: po pierwsze w dos\u0142ownym, ekonomicznym znaczeniu, po drugie: jako form\u0119 odrzucenia przez spo\u0142ecze\u0144stwo. Najtragiczniejsze w skutkach jest odrzucenie u\u015bwiadomione, rejestrowane ze wszystkimi szczeg\u00f3\u0142ami, a wi\u0119c tym bole\u015bniejsze; prowadzi ono do zaprzeczenia w\u0142asnej to\u017csamo\u015bci, rozdwojenia, znienawidzenia siebie, do pr\u00f3b zmiany stanu rzeczy, ucieczki. Ale n\u0119dzy \u2013 oboj\u0119tnie: \u017cydowskiej, robotniczej czy ch\u0142opskiej \u2013 nie mo\u017cna si\u0119 pozby\u0107 przez samo wyrwanie si\u0119 z getta, suteren czy wsi.<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 75-76<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_8.1\"><\/a><a name=\"przyp_7.1\"><\/a> <a href=\"#przyp_7\">[7] <\/a>Poj\u0119cie zastosowane przez Alberti okre\u015bla tym mianem R\u00f3\u017c\u0119 po metamorfozie, w pe\u0142ni oddan\u0105 sprawie pomocy biednym i potrzebuj\u0105cym \u2013 zob. Alberti 1931: 320. Wszystkie cytaty przytaczam w oryginalnej pisowni.<\/p>\n<p><a href=\"#przyp_8\">[8] <\/a>Skonfiskowano pierwszy nak\u0142ad utworu <em>Ci, kt\u00f3rzy przyjd\u0105<\/em>, o czym rozpisywa\u0142y si\u0119 \u00f3wczesne gazety.<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Tkwi ona w bohaterach Alberti, wp\u0142ywa na ca\u0142e ich \u017cycie, bywa motorem przemiany, ale te\u017c \u2013 cz\u0119sto nawet nie\u015bwiadomej \u2013 kl\u0119ski. Sprawia, \u017ce wszyscy n\u0119dzarze s\u0105 \u201ewielk\u0105 rodzin\u0105\u201d, s\u0105 do siebie podobni, te same rzeczy w nich tkwi\u0105 i k\u0142uj\u0105, \u017c\u0105dl\u0105 nawet po wielu latach. Pisze Alberti, \u017ce \u201eka\u017cda n\u0119dza jest podobna do siebie\u201d:<\/p>\n<blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Jest jednakowa. \u017bydowska czy te\u017c ch\u0142opska. [Zrozumia\u0142a, \u017c]e tu niema ani rozdzia\u0142u, ani stopni, wed\u0142ug kt\u00f3rych nale\u017cy t\u0119 traktowa\u0107 tak, a t\u0119 inaczej. Nad jedn\u0105 przechodzi\u0107 do porz\u0105dku dziennego, nad drug\u0105 si\u0119 wzrusza\u0107 (Alberti 1931: 281).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">To Judymowy d\u0142ug, kt\u00f3ry trzeba w jaki\u015b spos\u00f3b sp\u0142aci\u0107, nawet w\u0142asnym kosztem: pod\u0105\u017caj\u0105c czasem \u015bcie\u017ck\u0105 bohatera \u017beromskiego, podejmuj\u0105c pr\u00f3by zmienienia \u015bwiata, stale ko\u0144cz\u0105ce si\u0119 mniejszymi i wi\u0119kszymi niepowodzeniami czy \u2013 przez powszechny ostracyzm, przez wytykanie minionej lub obecnej n\u0119dzy \u2013 pope\u0142niaj\u0105c samob\u00f3jstwo.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Piek\u0142o odrzucenia jest ch\u0142onne i pojemne, sk\u0142ada si\u0119 z czterech rozleg\u0142ych kr\u0119g\u00f3w, u podstaw kt\u00f3rych tkwi bieda. Im g\u0142\u0119biej, tym wi\u0119ksza \u015bwiadomo\u015b\u0107 swojej n\u0119dzy, tym cz\u0119stsze pr\u00f3by buntu i \u2013 cho\u0107 nie w ka\u017cdym wypadku \u2013 bole\u015bniejsze upadki. W pierwszym kr\u0119gu znajduj\u0105 si\u0119 \u017bydzi z podkarpackiego miasteczka opisani w <em>Ghetcie pot\u0119pionym <\/em>(Alberti 1931), \u017cyj\u0105cy w bardzo z\u0142ych warunkach, ci\u0119\u017cko do\u015bwiadczani przez los, ale godz\u0105cy si\u0119 z nim, pokorni. Trwaj\u0105cy niezmienne od wiek\u00f3w, mimo biedy, g\u0142odu i chor\u00f3b, to ich nazywa bialska pisarka \u201earystokratami n\u0119dzy\u201d.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Drugi zaludniaj\u0105 ch\u0142opi, g\u0142\u00f3wni bohaterowie kalendarzowego cyklu <em>Wi\u0119cierz <\/em><em>w g\u0142\u0119binie <\/em>z tomu pod tym samym tytu\u0142em (Alberti 1937), epizodycznie pojawiaj\u0105cy si\u0119 tak\u017ce w utworze <em>Ci, kt\u00f3rzy przyjd\u0105 <\/em>(Alberti 1934a); godz\u0105 si\u0119 oni ze swoj\u0105 n\u0119dz\u0105, ufnie oddaj\u0105 si\u0119 w r\u0119ce Boga, ale zaczynaj\u0105 \u2013 cho\u0107 nie\u015bmia\u0142o \u2013 w\u0105tpi\u0107 w Jego sprawiedliwo\u015b\u0107 i dobro\u0107, a w\u0105tpi\u0105c, zyskuj\u0105 cz\u0105stkow\u0105 przynajmniej \u015bwiadomo\u015b\u0107 w\u0142asnej sytuacji.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Trzeci kr\u0105g zamieszkany jest przez szeroko poj\u0119t\u0105 biedot\u0119 miejsk\u0105, drugoplanow\u0105, ale wielk\u0105 bohaterk\u0119 utworu <em>Ci, kt\u00f3rzy przyjd\u0105 <\/em>oraz <em>Czerwonej wiosny <\/em>(cz\u0119\u015b\u0107 tomu <em>Wi\u0119cierz w g\u0142\u0119binie<\/em>), to g\u0142\u00f3wnie r\u00f3\u017cnego typu robotnicy, kt\u00f3rych najwi\u0119kszym przekle\u0144stwem \u2013 opr\u00f3cz n\u0119dzy \u2013 jest samowiedza. To w\u0142a\u015bnie refleksja nad swoj\u0105 sytuacj\u0105 ekonomiczn\u0105 i spo\u0142eczn\u0105 daje si\u0142y do sprzeciwu, buntu, cho\u0107 te\u017c, paradoksalnie, podcina skrzyd\u0142a.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">W ostatnim, najg\u0142\u0119bszym kr\u0119gu znajduj\u0105 si\u0119 ci, kt\u00f3rzy zostali odrzuceni nie (lub nie tylko) ze wzgl\u0119du na swoj\u0105 bied\u0119, nieestetyczno\u015b\u0107 czy niezrozumia\u0142\u0105 kultur\u0119, jak wymienieni wy\u017cej, ale z powodu samego faktu bycia sob\u0105. To miesza\u0144cy, ludzie \u017cyj\u0105cy jednocze\u015bnie w dw\u00f3ch \u015bwiatach, ale nieczuj\u0105cy pe\u0142nej przynale\u017cno\u015bci do \u017cadnego z nich, maj\u0105cy podw\u00f3jn\u0105 to\u017csamo\u015b\u0107 budz\u0105c\u0105 wewn\u0119trzne konflikty; takich postaci tylko w dw\u00f3ch powie\u015bciach Kazimiery Alberti jest wiele, to R\u00f3\u017ca Gr\u00fcnszpann i Marek Gnieciuch z <em>Ghetta pot\u0119pionego<\/em>, Karolcia Kurk\u00f3wna, Franciszek Rumiszewski, Helena Rumiszewska i Boczo z <em>Ci, kt\u00f3rzy przyjd\u0105<\/em>.<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 76-77<\/strong><\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<h3 style=\"text-align: center;\">* * *<\/h3>\n<p style=\"text-align: justify;\">Mieszka\u0144cy pierwszych trzech kr\u0119g\u00f3w odrzucenia s\u0105 do siebie podobni, ich n\u0119dza jest jednakowa, \u017cyj\u0105 w zbli\u017conych, bardzo trudnych warunkach; r\u00f3\u017cni\u0105 si\u0119 jedynie poziomem akceptacji swojej sytuacji. Zw\u0105tpienie, wreszcie niezadowolenie i bunt narastaj\u0105 stopniowo. Pierwszy kr\u0105g jest raczej przedsionkiem piek\u0142a ni\u017c piek\u0142em samym, bo cho\u0107 n\u0119dza panuje tu dotkliwa, nie <a name=\"przyp_9\"><\/a>przeszkadza ona \u2013 jak si\u0119 wydaje \u2013 wi\u0119kszo\u015bci mieszka\u0144c\u00f3w getta. \u017byj\u0105 i umieraj\u0105 w biedzie, tak samo jak ich pradziadowie, dziadowie, rodzice i dzieci. Nie znaj\u0105 innego \u015bwiata, nie wyobra\u017caj\u0105 sobie \u2013 z ma\u0142ymi wyj\u0105tkami \u2013 \u017cycia poza gettem. Owszem, s\u0105 odrzuceni przez spo\u0142ecze\u0144stwo, nikt si\u0119 nimi nie interesuje, ale te\u017c sami tego zainteresowania nie szukaj\u0105. Nawet u bogatych wsp\u00f3\u0142wyznawc\u00f3w<a href=\"#przyp_9.1\">[9]<\/a>. Ch\u0142opi \u2013 pe\u0142ni pokory w wi\u0119kszo\u015bci wierszy kalendarzowego cyklu, zaczynaj\u0105 w\u0105tpi\u0107 w bosk\u0105 sprawiedliwo\u015b\u0107, ocieraj\u0105c si\u0119 niemal o blu\u017anierstwo. Biedota miejska coraz dotkliwiej odczuwa poni\u017cenie i niedostatek. Nawet je\u015bli nie wszyscy jej przedstawiciele decyduj\u0105 si\u0119 wyra\u017anie popiera\u0107 ruchy o zabarwieniu rewolucyjnym, to wi\u0119kszo\u015b\u0107 zaczyna odwa\u017cnie wyra\u017ca\u0107 swoje niezadowolenie, nie szukaj\u0105c ju\u017c pocieszenia w modlitwie.<\/p>\n<p><a name=\"przyp_10\"><\/a><a name=\"przyp_11\"><\/a><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Alberti \u0142\u0105czy mozolne budowanie w\u0142asnej warto\u015bci, zyskiwanie samo\u015bwiadomo\u015bci, wreszcie ch\u0119\u0107 emancypacji, zdobycia praw z odrzuceniem religii jako jednego z czynnik\u00f3w zniewalaj\u0105cych cz\u0142owieka \u2013 r\u00f3wnie\u017c cz\u0142owieka \u201ena stanowisku\u201d; ciemnota i zacofanie mieszcza\u0144stwa tak\u017ce pokazana jest przez ich nadmierne, absurdalne<a href=\"#przyp_10.1\">[10]<\/a> wr\u0119cz, przywi\u0105zanie do katolicyzmu<a href=\"#przyp_11.1\">[11]<\/a>. Brakuje w tych tekstach pog\u0142\u0119bionej analizy stosunku cz\u0142owieka do Boga. Alberti, je\u015bli ju\u017c zastanawia si\u0119 nad religi\u0105, rozpatruje jej spo\u0142eczne funkcje. Wyrzeczenie si\u0119 religii, co uczyni\u0142a R\u00f3\u017ca, lub niewykazywanie zainteresowania ni\u0105 w przypadku Heleny, by\u0142o \u2013 jak si\u0119 wydaje \u2013 niezb\u0119dne, by metamorfoza w \u201ecz\u0142owieka pe\u0142nego\u201d mog\u0142a si\u0119 dokona\u0107.<\/p>\n<h3 style=\"text-align: center;\">* * *<\/h3>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 77<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_10.1\"><\/a><a href=\"#przyp_9\">[9]<\/a><a name=\"przyp_9.1\"><\/a>Szlojma, ojciec R\u00f3\u017cy, nigdy nie poprosi\u0142 swojej siostry \u2013 s\u0142awnej \u015bpiewaczki \u2013 o pomoc.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_11.1\"><\/a><a href=\"#przyp_10\">[10]<\/a>\u201eGdy kogo\u015b zabola\u0142y z\u0119by, odmawia\u0142o si\u0119 naprz\u00f3d modlitw\u0119 do \u015bw. Apolonii, a potem dopiero sz\u0142o si\u0119 do dentysty. Gdy co\u015b zagin\u0119\u0142o, odprawia\u0142o si\u0119 nowenn\u0119 do \u015bw. Antoniego przez siedem dni, a dopiero potem dawa\u0142o si\u0119 zna\u0107 policji\u201d (Alberti 1934a).<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a href=\"#przyp_11\">[11]<\/a>Chodzi tu raczej o zewn\u0119trzne oznaki \u201efolkloru religijnego\u201d ni\u017c o wyznanie.<!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Getto z powie\u015bci Alberti to miejsce ciemne, opanowane przez przes\u0105dy i \u2013 chcia\u0142oby si\u0119 powiedzie\u0107 \u2013 z\u0142o zaniechania, marazm, rezygnacj\u0119. Nie ma w nim \u017cadnego jasnego punktu, \u017cadnej nadziei na zmian\u0119, a nawet ch\u0119ci zmiany. Jego uliczki s\u0105 w\u0105skie, kr\u0119te, b\u0142otniste, pe\u0142ne zau\u0142k\u00f3w; domki \u2013 niskie, ciasne, zniszczone, krzywe, z dziurawymi rynnami i dachami, wal\u0105cymi si\u0119 kominami, z sadz\u0105 i brudem na szybach, \u015bmieciami na progach; niewiele lepsze od nich s\u0105 podw\u00f3rka:<\/p>\n<blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Zaplute podw\u00f3rka, pe\u0142ne dziwacznych zakamark\u00f3w, przybud\u00f3wek, rozchwianych gank\u00f3w, kom\u00f3rek [\u2026]. Podw\u00f3rza zas\u0142ane skorupami jaj, na kt\u00f3rych bawi si\u0119 rozkrzyczana, obdarta dzieciarnia. Na [\u2026] sznurach wietrz\u0105 si\u0119 przepocone, wyt\u0142amszone bety, ohydne, zat\u0142uszczone pierzyny, poduszki ze \u015bladami rozgniecionych pluskiew, much i paj\u0105k\u00f3w [\u2026], zjedzone przez mole cha\u0142aty i brudne z czarnemi pasami ta\u0142esy (Alberti 1931: 11).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Getto zamieszkane jest przez ledwo wi\u0105\u017c\u0105c\u0105 koniec z ko\u0144cem przes\u0105dn\u0105 biedot\u0119 o \u201eczarnych duszach\u201d, pe\u0142no tu zaniedbanych kobiet z osuwaj\u0105cymi si\u0119, przet\u0142uszczonymi perukami, dziewcz\u0105t, kt\u00f3re starzej\u0105 si\u0119 w zastraszaj\u0105cym tempie i w wieku trzydziestu lat wygl\u0105daj\u0105 jak babcie, m\u0119\u017cczyzn mizernych, chwytaj\u0105cych si\u0119 jakichkolwiek prac, bardzo religijnych, czasem rzucaj\u0105cych wszystko dla studiowania \u015bwi\u0119tych ksi\u0105g, dzieci ca\u0142y czas umieraj\u0105cych i rodz\u0105cych si\u0119 \u2013 tak, \u017ce mo\u017cna straci\u0107 rachub\u0119, gru\u017alik\u00f3w daj\u0105cych swoim dzieciom w ostatnim akcie rodzicielskiej mi\u0142o\u015bci zatrute zarazkami mleko, niewykwalifikowanych akuszerek usi\u0142uj\u0105cych wyleczy\u0107 chore niemowl\u0119ta odczynianiem urok\u00f3w\u2026 Ca\u0142o\u015bci dope\u0142niaj\u0105 mizerne drzewa i wychudzone zwierz\u0119ta. Wszystko tutaj \u017cyje i cierpi jednako. Getto w czasie wielkiej wojny by\u0142o jeszcze biedniejsze, jeszcze bardziej pokrzywdzone przez los, \u017cydowskie kobiety \u2013 bez wzgl\u0119du na wiek i aparycj\u0119 \u2013 by\u0142y gwa\u0142cone i bite, dzieciom zabierano i tak gnij\u0105ce ju\u017c resztki jedzenia, za\u015b zar\u00f3wno chorych, jak i zdrowych m\u0119\u017cczyzn powo\u0142ywano do wojska. Ale i do tego mo\u017cna by\u0142o si\u0119 przyzwyczai\u0107, \u201ejako\u015b to \u017cycie p\u0142yn\u0119\u0142o\u201d (Alberti 1931: 2\u201364), ca\u0142a n\u0119dza czasu wojny i pokoju znoszona by\u0142a z niezmienn\u0105, \u201ewrodzon\u0105 temu ludowi\u201d pokor\u0105 (Alberti 1931: 69\u201371).<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Opis getta nie by\u0142by pe\u0142ny, gdyby nie jego mieszka\u0144cy \u2013 tacy na przyk\u0142ad Gr\u00fcnszpannowie, rodzina, jakich wiele. Historia, jakich wiele. \u017bydowskim everymenem w powie\u015bci Alberti jest Szlojma Gr\u00fcnszpann, syn grabarza i szwaczki (szyj\u0105cej po\u015bmiertne koszule), niemal ca\u0142y sw\u00f3j czas po\u015bwi\u0119caj\u0105cy studiowaniu najwa\u017cniejszych ksi\u0105g judaizmu. Chory od wielu lat na gru\u017alic\u0119, kt\u00f3ra \u2013 gdy podejmowa\u0142 prac\u0119 \u2013 niweczy\u0142a jego plany, odbieraj\u0105c si\u0142y. <a name=\"przyp_12\"><\/a><a name=\"przyp_13\"><\/a>Mieszka\u0142 w jednej izbie z \u017con\u0105 Klar\u0105 i kilkorgiem dzieci, z kt\u00f3rych jedno, o czym ju\u017c wy\u017cej by\u0142a mowa, wzi\u0119\u0142a jego siostra na wychowanie.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Szlojma nigdy nie narzeka\u0142, mimo n\u0119dzy uwa\u017ca\u0142 si\u0119 za szcz\u0119\u015bliwego cz\u0142owieka. Wierzy\u0142 \u2013 bez wzgl\u0119du na warunki, w jakich przysz\u0142o mu \u017cy\u0107, czy na do\u015bwiadczane z\u0142o \u2013 niezmiennie i bez \u017cadnych w\u0105tpliwo\u015bci w Boga.<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 78-79<\/strong><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_12\"><\/a><a name=\"przyp_13\"><\/a>Wci\u0105\u017c cytowa\u0142 fragmenty z ksi\u0105g, w nich szuka\u0142 oparcia w trudnych chwilach, ale nie zadawa\u0142 pyta\u0144, rzadko kiedy o co\u015b prosi\u0142. Ca\u0142y czas dzi\u0119kowa\u0142 Bogu za dobro\u0107<a href=\"#przyp_12.1\">[12]<\/a>, cytowa\u0142 Tor\u0119, Miszn\u0119, Gemar\u0119, modli\u0142 si\u0119, ale nigdy nie pr\u00f3bowa\u0142 rozmawia\u0107 z Bogiem<a href=\"#przyp_13.1\">[13]<\/a>. N\u0119dz\u0119, bicie w wojsku, \u015bmier\u0107 dzieci, swoj\u0105 chorob\u0119, a wreszcie powolne i bolesne umieranie przyjmowa\u0142 jako co\u015b oczywistego, czego nie da si\u0119 unikn\u0105\u0107. Do \u015bmierci by\u0142 zreszt\u0105 przyzwyczajony od wczesnego dzieci\u0144stwa \u2013 nie tylko dzi\u0119ki profesji rodzic\u00f3w; on sam, tak jak jego przodkowie, kierowa\u0142 si\u0119 \u017cydowskim przys\u0142owiem \u201eszklanek i dzieci nigdy nie za du\u017co\u201d (Alberti 1931: 23), dzieci rodzi\u0142y si\u0119 i umiera\u0142y tak szybko, \u017ce przyzwyczajano si\u0119 do ci\u0105g\u0142ych pogrzeb\u00f3w. Szlojma pragn\u0105\u0142, by jego potomstwo \u017cy\u0142o tak samo jak on. Dlatego te\u017c nie chcia\u0142 pocz\u0105tkowo odda\u0107 siostrze c\u00f3rki, dlatego wys\u0142a\u0142 swoich syn\u00f3w na nauki do chederu. Pragn\u0105\u0142 mie\u0107 swoje dzieci przy sobie, w getcie, wprowadza\u0142 je w tradycyjny \u015bwiat, odcinaj\u0105c tym samym od wszystkiego, co na zewn\u0105trz. Takiego post\u0119powania nie mog\u0142a zrozumie\u0107 post\u0119powa, wykszta\u0142cona R\u00f3\u017ca, gdy po kilkunastu latach nieobecno\u015bci odwiedzi\u0142a rodzinne getto:<\/p>\n<blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Zn\u00f3w zacznie [m\u0142odszy brat R\u00f3\u017cy \u2013 K.P.] si\u0119 kiwa\u0107 nad tym Talmudem jak ojciec, jak Szmaju\u015b. Zn\u00f3w wyro\u015bnie z niego pokorny, g\u0142upi, skostnia\u0142y w przes\u0105dach n\u0119dzarz \u017cydowski. Czarny, chory, pr\u00f3\u017cniaczy cha\u0142aciarz, \u2013 my\u015bla\u0142a R\u00f3\u017ca, pieni\u0105c si\u0119 wewn\u0119trznie. Nie naucz\u0105 go ani czyta\u0107, ani pisa\u0107 w j\u0119zyku tego kraju, w kt\u00f3rym mieszka. B\u0119dzie odseparowany od wszystkich. Sam si\u0119 od ca\u0142ego spo\u0142ecze\u0144stwa oddali. B\u0119dzie siebie uwa\u017ca\u0142 za kogo\u015b m\u0105drzejszego, wy\u017cszego od \u201egoj\u00f3w\u201d. Za latoro\u015bl z \u201erodu wybranych\u201d. I b\u0119dzie uparcie powtarza\u0142: \u201eIzrael am kdoszym hemo\u201d. Zamknie si\u0119 w swem ghetcie. Nie wystawi nosa na powietrze. W brudzie b\u0119dzie \u017cy\u0142 i zdycha\u0142. W zaszmelcowanych betach skona. I najgro\u017aniejsza rzecz, \u017ce b\u0119dzie mu z tem wszystkiem dobrze. \u017be nie pomy\u015bli, aby mog\u0142o by\u0107 inaczej. \u017be nie zapragnie nigdy, ani na chwil\u0119 innego \u017cycia, czystej koszuli i kaleson\u00f3w, szczotki i myd\u0142a, ciep\u0142ej wody i chustki do nosa. I cho\u0107by mu kto\u015b k\u0142ad\u0142 \u0142opat\u0105 do g\u0142owy, \u017ce tak by\u0142oby lepiej, zdrowiej i czy\u015bciej \u2013 nic \u2013 u\u015bmiechnie si\u0119 filozoficznie (Alberti 1931: 212\u2013213).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 79-80<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p><a name=\"przyp_12.1\"><\/a><a href=\"#przyp_12\">[12] <\/a>W czasie wojny (Alberti 1931: 61, 71), a nawet przed w\u0142asn\u0105, bardzo bolesn\u0105 \u015bmierci\u0105 (Alberti 1931: 174\u2013178).<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_13.1\"><\/a><a href=\"#przyp_13\">[13]<\/a>Szlojma u\u017cywa Jego s\u0142\u00f3w, rozumie \u2013 jak pisze sama Alberti \u2013 zamiary Boga, tajemnic\u0119 i sens przeznaczonej mu drogi (zob. m.in. Alberti 1931: 178\u2013179). Wydaje si\u0119 jednak, \u017ce nie jest nastawiony na s\u0142owo Boga, \u017ce nie rozmawia z nim, wykonuje tylko skrupulatnie wszelkie nakazy umieszczone w ksi\u0119gach, przestrzega zakaz\u00f3w; pocieszenia szuka w <em>Pi\u015bmie<\/em>, ale nie w rozmowie. Inaczej w obliczu wielkiego kataklizmu \u2013 pierwszej wojny \u015bwiatowej \u2013 zachowywali si\u0119 \u017bydzi opisani przez Stryjkowskiego, w nich budzi\u0142o si\u0119 zw\u0105tpienie, pr\u00f3bowali rozmawia\u0107, a nawet targowa\u0107 si\u0119 z Bogiem (por. Stryjkowski 1979: 79, 88, 150). W powie\u015bci Alberti to narratorka pr\u00f3buje zadawa\u0107 pytania, wpl\u0105tuje si\u0119 w g\u0119ste rozwa\u017cania nad teodyce\u0105, ale tak\u017ce brakuje jej nastawienia na dialog, skupia si\u0119 na oskar\u017caniu, jej wypowiedzi s\u0105 szeregiem pyta\u0144 retorycznych \u2013 tyle robi\u0105cym wra\u017cenie, co nic niewnosz\u0105cym.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><!--nextpage--><\/p>\n<h3 style=\"text-align: center;\">* * *<\/h3>\n<p><a name=\"przyp_14\"><\/a><a name=\"przyp_15\"><\/a><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">N\u0119dza wiejska zbli\u017cona jest do \u017cydowskiej: i tutaj pojawia si\u0119 g\u0142\u00f3d, umieraj\u0105ce z zimna i chor\u00f3b dzieci, brak najpotrzebniejszych rzeczy, tutaj tak\u017ce jedynym wyj\u015bciem, ale niewielu przychodz\u0105cym do g\u0142owy, wydaje si\u0119 ucieczka<a href=\"#przyp_14.1\">[14]<\/a>. Niedol\u0119 dope\u0142niaj\u0105 ci\u0105g\u0142e zmagania z natur\u0105: powodziami, g\u0142odnymi zwierz\u0119tami, suszami, po\u017carami. Nie jest jednak ona tak dok\u0142adnie i tak obrazowo przedstawiona jak n\u0119dza \u017cydowska. Najwyra\u017aniej los polskiego ch\u0142opa zosta\u0142 przez Alberti opisany w kalendarzowym cyklu wierszy-modlitw <em>Wi\u0119cierz w g\u0142\u0119binie <\/em>(Alberti 1937: 46\u201378)<a href=\"#przyp_15.1\">[15]<\/a>, w kt\u00f3rym dominuj\u0105 modlitwy b\u0142agalne; a wraz z mijaj\u0105cymi miesi\u0105cami n\u0119dza wydaje si\u0119 coraz bardziej dotkliwa i przera\u017caj\u0105ca. Poetka w ka\u017cdym kolejnym wersie dodaje nowe szczeg\u00f3\u0142y; i chocia\u017c w cz\u0119\u015bci tekst\u00f3w przewa\u017ca tryb przypuszczaj\u0105cy, z \u0142atwo\u015bci\u0105 mo\u017cna si\u0119 domy\u015bli\u0107, \u017ce opisywane wydarzenia s\u0105 ju\u017c czym\u015b dobrze znanym ch\u0142opom: p\u0119kaj\u0105cy pod doro\u017ckami l\u00f3d, poch\u0142aniaj\u0105ca je woda, g\u0142oduj\u0105ce dzieci, kaszl\u0105cy starcy, noworodki niedo\u017cywaj\u0105ce wiosny, p\u0142on\u0105ce stodo\u0142y, \u017cebracy, kt\u00f3rych nie ma czym pocz\u0119stowa\u0107, zamarzaj\u0105ce \u015bciany\u2026<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Chocia\u017c ch\u0142opi akceptuj\u0105 naturalny cykl \u017cycia i \u015bmierci (<em>Maj<\/em>), godz\u0105 si\u0119 ze swoim ub\u00f3stwem, zdaj\u0105 na \u0142ask\u0119 Pana, to stopniowo poczucie krzywdy bierze g\u00f3r\u0119, a pro\u015bby do Boga staj\u0105 si\u0119 coraz \u015bmielsze, coraz wyra\u017aniej ukazuj\u0105 niedol\u0119. Kataklizm wojny (\u201esczernia\u0142e w dymie bitew twarze\u201d, \u201ekrwi\u0105 g\u0119st\u0105 zalane banda\u017ce\u201d, \u201ekula, trucizna i miecz\u201d; <em>Maj<\/em>), brak ratunku, gradobicia zabieraj\u0105ce i tak zbyt ma\u0142e plony (<em>Czerwiec<\/em>), a w ko\u0144cu g\u0142\u00f3d, choroby, powodzie zaczynaj\u0105 by\u0107 postrzegane jako kara zes\u0142ania przez gniewnego Boga. Staje si\u0119 On nawet synonimem \u015bmierci: \u201ei podpe\u0142zniesz zdradliwie do kaszl\u0105cych warg, \/ jaki\u015b tragiczny, straszny przeprowadzasz targ, \/ oczywi\u015bcie zwyci\u0119\u017cysz. Nic ju\u017c nie zazgrzyta\u201d (<em>Listopad<\/em>). Reakcj\u0105 na to okrucie\u0144stwo staj\u0105 si\u0119 wyra\u017ane ju\u017c pro\u015bby, pr\u00f3by \u201ezastraszenia\u201d, \u201ezmuszenia\u201d Pana do \u0142agodno\u015bci, najpierw jeszcze nie\u015bmia\u0142e \u2013 Jego oczy maj\u0105 przestraszy\u0107 si\u0119 ch\u0142opskiej n\u0119dzy (<em>Czerwiec<\/em>), jednak wraz z up\u0142ywem czasu i narastania krzywdy owe pr\u00f3by staj\u0105 si\u0119 odwa\u017cniejsze \u2013 krzyk n\u0119dzarzy ma przerazi\u0107 Boga tak, \u017ce nigdy go nie zapomni (<em>Listopad<\/em>), bowiem b\u0119dzie to krzyk rozpaczy, kt\u00f3ra \u2013 w ostateczno\u015bci \u2013 prowadzi do zw\u0105tpienia:<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 80<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_14.1\"><\/a><a name=\"przyp_15.1\"><\/a><a href=\"#przyp_14\">[14] <\/a>Jedynym opisanym w tekstach Alberti przypadkiem ucieczki ze wsi by\u0142 profesor Tomasz Gnieciuch, drugoplanowy bohater z powie\u015bci <em>Ci, kt\u00f3rzy przyjd\u0105<\/em>.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a href=\"#przyp_15\">[15] <\/a>Tytu\u0142y cytowanych i przywo\u0142ywanych wierszy podaj\u0119 w nawiasach, wszystkie utwory znajduj\u0105 si\u0119 w przywo\u0142anym zakresie.<!--nextpage--><\/p>\n<blockquote>\n<p>I gdzie s\u0105 te \u017cyczliwe z dalekich stron kr\u00f3le,<br \/>gdzie ich z\u0142oto, kadzi\u0142a i szkatu\u0142ka z mirr\u0105<br \/>i gdzie zwierz\u0119ta, kt\u00f3re chucha\u0107 maj\u0105 czule,<br \/>gdzie\u017c dziady u\u015bmiechni\u0119te z staromodn\u0105 lir\u0105?<br \/>[\u2026]<br \/>O Panie! gdzie jest gwiazda? gdzie gwiazda?<\/p>\n<p style=\"padding-left: 240px;\">(<em>Grudzie\u0144<\/em>)<\/p>\n<\/blockquote>\n<h3 style=\"text-align: center;\"><strong>* * *<\/strong><\/h3>\n<p style=\"text-align: justify;\">Tak zwana \u201ebiedota miejska\u201d (zaliczano do niej te\u017c ludzi pracuj\u0105cych, robotnik\u00f3w, wykonuj\u0105cych \u201ezawody niegodne\u201d biedniejszych mieszczan) \u017cy\u0142a w o wiele lepszych warunkach ni\u017c \u017bydzi w getcie czy ch\u0142opi. Owszem, mieszkania mia\u0142a r\u00f3wnie ma\u0142e, ale za to do\u015b\u0107 dobrze zaopatrzone, jad\u0142a \u017cywno\u015b\u0107 po\u015bledniejszego gatunku, zw\u0142aszcza w czasie wojny, ale nie g\u0142odowa\u0142a tak bardzo jak wy\u017cej opisani. Domy \u201eK\u0105dzio\u0142k\u00f3w i Kurk\u00f3w\u201d by\u0142y takie, w jakich mieszka\u0142y tysi\u0105ce robotnik\u00f3w w wielu miastach, wchodzi\u0142o si\u0119 do nich od podw\u00f3rka, po kilku lub kilkunastu stromych schodach; by\u0142y malutkie, jedno-, dwuizbowe, ale czyste i w miar\u0119 mo\u017cliwo\u015bci zadbane. Ich mieszka\u0144cy mieli tylko po dwa ubrania: codzienne i to \u201ena niedziel\u0119, na wiece i na demonstracje\u201d lub na pogrzeb, tak\u017ce w\u0142asny (Alberti 1934a: 37).<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Powodzi\u0142o si\u0119 im lepiej ni\u017c wielu biedniejszym, ale <a name=\"przyp_16\"><\/a>znale\u017ali si\u0119 \u2013 przynajmniej w \u015bwiecie powie\u015bciowym Alberti \u2013 g\u0142\u0119biej, dalej w piekle odrzucenia. Listonosze, robotnicy, praczki codziennie spotykali si\u0119 z lekko tylko ukrywanymi niech\u0119ci\u0105 i pogard\u0105. Ca\u0142y czas musieli konfrontowa\u0107 w\u0142asn\u0105 bied\u0119 z bogactwem innych, ca\u0142y czas znosili upokorzenia. To nie ich wpuszczano frontowymi drzwiami, kt\u00f3re by\u0142y zarezerwowane dla ludzi o okre\u015blonym statusie, maj\u0105cych pieni\u0105dze, wp\u0142ywy, ciesz\u0105cych si\u0119 spo\u0142ecznym szacunkiem (Alberti 1934a: 71). Tymi drzwiami wchodzili Rumiszewscy<a href=\"#przyp_16.1\">[16]<\/a> \u2013 i im podobni, a wi\u0119c mieszcza\u0144scy hipokryci, zatwardziali w swoich przekonaniach, przyzwyczajeniach i ciemnocie, tkwi\u0105cy w przes\u0105dach i egoizmie. Dla biednych przeznaczone by\u0142y schody kuchenne, od podw\u00f3rka:<\/p>\n<blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">T\u0119dy wchodzi\u0142 inny \u015bwiat: \u015bwiat brzydki, n\u0119dzny, pluj\u0105cy i przeklinaj\u0105cy na schodach (czasami na tych schodach p\u0142acz\u0105cy), \u015bwiat obdarty, bez bucik\u00f3w, bez chleba, cz\u0119sto bez dachu nad g\u0142ow\u0105. \u015awiat zapocony, pracuj\u0105cy, o czarnych \u017cylastych r\u0119kach i kaszl\u0105cych piersiach. \u015awiat Kurk\u00f3w. Wchodzili przez schody kuchenne (Alberti 1934a: 72).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 81<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_16.1\"><\/a><a href=\"#przyp_16\">[16]<\/a>\u201eOdpowiednik\u201d Dulskich. Trzeba zreszt\u0105 przyzna\u0107, \u017ce Alberti \u015bwietnie opisa\u0142a mieszcza\u0144skie rodziny. Niekt\u00f3rzy krytycy por\u00f3wnywali przeb\u0142yski talentu bialskiej pisarki widoczne w scenach u Rumiszewskich z pisarstwem Zapolskiej (Negtsab 1934; por. Podhorska-Oko\u0142\u00f3w 1931).<!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Dla tego \u015bwiata zarezerwowana by\u0142a forma \u201ewy\u201d (nigdy nie zwracano si\u0119 do biednych czy s\u0142u\u017c\u0105cych per \u201ePan\u201d, \u201ePani\u201d \u2013 zob. np. Alberti 1934a: 72), a ka\u017cda ich wizyta \u2013 czy to praczki, elektryka czy kogokolwiek innego \u2013 budzi\u0142a niezadowolenie cioci Klimusi Rumiszewskiej, by\u0142a dla niej przykr\u0105 konieczno\u015bci\u0105. Podobnie jak dla \u201einnych Rumiszewskich\u201d przykre by\u0142o to, \u017ce c\u00f3rka praczki, Karolcia Kurk\u00f3wna, udziela ich dzieciom korepetycji. Aby jednak nie zapomnia\u0142a, sk\u0105d pochodzi i gdzie jest jej miejsce, cz\u0119sto m\u00f3wiono jej, \u017ceby przypomnia\u0142a mamie o bieli\u017anie do odebrania czy o praniu do zrobienia. \u201eA m\u00f3wi\u0142o si\u0119 tak oczywi\u015bcie w obecno\u015bci Lili, albo Danuty, albo innej Krzysi, aby wiedzia\u0142y, \u017ce one co innego \u2013 a Karolcia, c\u00f3rka \u00bbtej Kurkowej\u00ab chocia\u017c zdolna \u2013 to tak\u017ce co innego\u201d (Alberti 1934a: 41). Nie pozwalano Helence, wychowywanej na przyk\u0142adn\u0105 przedstawicielk\u0119 swojej klasy, widywa\u0107 si\u0119 z Andzi\u0105 K\u0105dzio\u0142k\u00f3wn\u0105, poniewa\u017c \u2013 jako dziecko listonosza \u2013 by\u0142a \u201enieodpowiednim towarzystwem\u201d dla m\u0142odej panny z dobrego domu (Alberti 1934a: 65).<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Tak d\u0142ugo i intensywnie wpajano \u201etym wchodz\u0105cym od kuchni\u201d, \u017ce s\u0105 gorsi, \u017ce istnieje ogromna przepa\u015b\u0107, nie tylko finansowa, pomi\u0119dzy nimi a bogatymi mieszczanami, \u017ce cz\u0119\u015bciowo sami w to uwierzyli, czuli si\u0119 nieswojo, gdy przysz\u0142o im rozmawia\u0107 z \u201epanami\u201d, uwa\u017cali si\u0119 za mniej warto\u015bciowych, jak na przyk\u0142ad pani J\u00f3zefa K\u0105dzio\u0142kowa, matka Andzi. Kiedy jej c\u00f3rk\u0119 odwiedza\u0142a Helena Rumiszewska, \u017cona listonosza zawsze przed przywitaniem wyciera\u0142a d\u0142onie, \u201echo\u0107by nie wiedzie\u0107 jakie mia\u0142a czyste r\u0119ce\u201d. \u201eBy\u0142 to dziwny ruch. Ruch ludzi, kt\u00f3rym si\u0119 zawsze w obliczu \u00bbpa\u0144stwa\u00ab wydaje, \u017ce maj\u0105 niezbyt czyste r\u0119ce i musz\u0105 je koniecznie obetrze\u0107\u201d (Alberti 1934a: 94).<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Jednak nie wszyscy si\u0119 godzili z takim stanem<a name=\"przyp_17\"><\/a> rzeczy. W\u015br\u00f3d robotnik\u00f3w, podobnie jak w\u015br\u00f3d ch\u0142op\u00f3w, zaczyna\u0142o wzrasta\u0107 poczucie krzywdy i niesprawiedliwo\u015bci, ale jednocze\u015bnie zyskiwali te\u017c \u015bwiadomo\u015b\u0107 w\u0142asnej warto\u015bci i si\u0142y. N\u0119dza i odrzucenie sta\u0142y si\u0119 podstawami ich buntu. Buntu, kt\u00f3ry w <em>Ci, kt<\/em><em>\u00f3<\/em><em>rzy przyjd<\/em><em>\u0105<\/em> jest tylko lekko zarysowany: praczka Bazylowa na stwierdzenie cioci Klimusi, \u017ce widocznie Bazyli musia\u0142 zgin\u0105\u0107 na wojnie, bo taka jest wola Bo\u017ca, odpowiada z \u017calem i z\u0142o\u015bci\u0105: \u201eZgin\u0105\u0142, bo mu tak psie krwie \u2013 kazali! On tam sam gin\u0105\u0107 nie chcia\u0142\u201d (Alberti 1934a: 80\u201381), ojciec Karolci interesuje si\u0119 polityk\u0105, czyta lewicowe gazety, chodzi na manifestacje\u2026 Jednak bunt ten w pe\u0142ni \u2013 chocia\u017c bardzo naiwnie \u2013 pokazany jest w kilku wierszach z <em>Czerwonej wiosny <\/em>(Alberti 1937: 21\u201341)<a href=\"#przyp_17.1\">[17]<\/a>. Wystarczy powiedzie\u0107, \u017ce protest tych \u2013 ju\u017c \u015bwiadomych siebie oraz swoich spo\u0142ecznych praw i obowi\u0105zk\u00f3w \u2013 robotnik\u00f3w nie b\u0119dzie mia\u0142 nic wsp\u00f3lnego z brutalnymi dzia\u0142aniami, daleko mu b\u0119dzie do agresywnych wyst\u0105pie\u0144, z pewno\u015bci\u0105 ju\u017c wtedy znanych autorce wierszy. Ich rewolucja b\u0119dzie \u201erewolucj\u0105 o szcz\u0119\u015bcie cz\u0142owieka\u201d (<em>Wiec robotnik<\/em><em>\u00f3<\/em><em>w<\/em>), a wi\u0119c bez przelewu krwi, bez broni. Wezm\u0105 w niej udzia\u0142 \u201es\u0119kaci, zg\u0142odniali i bez ko\u0142nierzyk\u00f3w, \/ pe\u0142ni plam w\u0105trobianych, \u017cylak\u00f3w i si\u0144c\u00f3w\u201d (<em>Wiec robotnik<\/em><em>\u00f3<\/em><em>w<\/em>), ci tak cz\u0119sto traktowani z pogard\u0105 pracownicy rafinerii, tartak\u00f3w i garbarni, wyprostuj\u0105 zgi\u0119te prac\u0105 plecy i podnios\u0105 pi\u0119\u015bci (<em>Czerwona wiosna<\/em>). Co dok\u0142adnie maj\u0105 wywalczy\u0107? Autorka nie odpowiada na to pytanie, ani nawet nie snuje domys\u0142\u00f3w\u2026<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 82-83<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_17.1\"><\/a><a href=\"#przyp_17\">[17] <\/a>Tytu\u0142y cytowanych i przywo\u0142ywanych wierszy podaj\u0119 w nawiasach, wszystkie utwory znajduj\u0105 si\u0119 w przywo\u0142anym zakresie.<!--nextpage--><\/p>\n<h3 style=\"text-align: center;\">* * *<\/h3>\n<p><a name=\"przyp_18\"><\/a><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Kazimiera Alberti stara\u0142a si\u0119 do\u015b\u0107 dok\u0142adnie opisa\u0107 \u015brodowiska, z kt\u00f3rych wywodzili si\u0119 jej bohaterowie, a umieszczaj\u0105c ich w \u015bwiatach skrajnie odmiennych, wyostrza\u0142a jeszcze ich n\u0119dz\u0119. W powie\u015bciach, b\u0119d\u0105cych g\u0142\u00f3wnym przedmiotem mojego zainteresowania, wiele jest postaci \u017cyj\u0105cych w dw\u00f3ch rzeczywisto\u015bciach: tej pierwszej, znajduj\u0105cej si\u0119 wci\u0105\u017c na dnie duszy, n\u0119dznej i przera\u017caj\u0105cej, czarnej, brudnej oraz drugiej: pe\u0142nej dobrobytu, nawet przepychu, kolor\u00f3w, podziwu i szacunku. Postaci zawieszone mi\u0119dzy dwoma rzeczywisto\u015bciami s\u0105 do siebie dosy\u0107 podobne, id\u0105 niemal t\u0105 sam\u0105 drog\u0105, z jedn\u0105 tylko r\u00f3\u017cnic\u0105: niekt\u00f3re s\u0105 za s\u0142abe, by kroczy\u0107 ni\u0105 do ko\u0144ca. Spadaj\u0105 wtedy na dno swego kr\u0119gu piek\u0142a.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Bohaterki kobiece cechuje nadzwyczajna uroda \u2013 R\u00f3\u017ca Gr\u00fcnszpann i Karolcia Kurk\u00f3wna s\u0105 ol\u015bniewaj\u0105co pi\u0119kne, Helena Rumiszewska tak\u017ce jest urodziw\u0105 kobiet\u0105 o pos\u0105gowych kszta\u0142tach. Uroda wyr\u00f3\u017cnia je ju\u017c spo\u015br\u00f3d czarnych, szarych lub \u017c\u00f3\u0142tych robotniczych czy \u017cydowskich twarzy<a href=\"#przyp_18.1\">[18]<\/a>. S\u0105 inne od pocz\u0105tku, jakby przeznaczone do czego\u015b wi\u0119cej ni\u017c kontynuowania losu swoich rodzic\u00f3w. R\u00f3\u017ca, jak ju\u017c wspomnia\u0142am, zosta\u0142a wyrwana z getta przez przypadek, awansu spo\u0142ecznego nie zawdzi\u0119cza\u0142a sobie. Podobnie Helena \u2013 urodzi\u0142a si\u0119 i wychowa\u0142a w rodzinie mieszcza\u0144skiej, matki \u2013 c\u00f3rki robotnik\u00f3w \u2013 prawie nie pami\u0119ta\u0142a. Jedynie Karolcia Kurk\u00f3wna uparcie d\u0105\u017cy\u0142a do celu, cho\u0107 nie chodzi\u0142o jej o porzucenie swojego \u015brodowiska, kt\u00f3rego nigdy si\u0119 nie wypiera\u0142a i nie wstydzi\u0142a, a raczej o w\u0142asny rozw\u00f3j. Przez jaki\u015b czas dorabia\u0142a jako nauczycielka i przygotowywa\u0142a si\u0119 do egzamin\u00f3w na studia medyczne, zbiera\u0142a ka\u017cdy grosz, by mog\u0142a wyjecha\u0107 studiowa\u0107 do Szwajcarii, gdy w ko\u0144cu jej si\u0119 to uda\u0142o, budzi\u0142a powszechne zdziwienie w\u015br\u00f3d \u201epa\u0144stwa\u201d, ale te\u017c podziw i dum\u0119 rodzic\u00f3w. Nie prosi\u0142a o wej\u015bcie do wy\u017cszej klasy, w\u015br\u00f3d Rumiszewskich znalaz\u0142a si\u0119 tylko dlatego, \u017ce jej narzeczony i p\u00f3\u017aniejszy m\u0105\u017c, Franciszek, nie m\u00f3g\u0142 wyrwa\u0107 z siebie \u201eciasnego, ciemnego mieszcza\u0144stwa\u201d (Alberti 1934a: 23), <a name=\"przyp_19\"><\/a>chcia\u0142 wr\u00f3ci\u0107 do bliskich.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Dop\u00f3ki Karolcia nie pozna\u0142a rodziny m\u0119\u017ca, nie czu\u0142a si\u0119 odrzucona; owszem, zdawa\u0142a sobie spraw\u0119, \u017ce istniej\u0105 ludzie, kt\u00f3rych nie interesuje \u201eNic wi\u0119cej, tylko to, \u017ce maj\u0105 pieni\u0105dze\u201d (Alberti 1934a: 47), wyczuwa\u0142a by\u0107 mo\u017ce protekcjonalny ton matek i ojc\u00f3w swoich uczni\u00f3w, ale nie czu\u0142a si\u0119 niechciana, \u201epoza miejscem\u201d, \u201enie u siebie\u201d. Dopiero Rumiszewscy pokazali jej, czym jest odtr\u0105cenie i brak akceptacji; udowadniali jej przy ka\u017cdej sposobno\u015bci, \u017ce jako c\u00f3rka robotnik\u00f3w, ze z\u0142ym imieniem i jeszcze gorszym nazwiskiem<a href=\"#przyp_19.1\">[19]<\/a>, a do tego z dzieckiem urodzonym przed \u015blubem, nie ma czego szuka\u0107 w porz\u0105dnej, mieszcza\u0144skiej rodzinie.<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 83-84<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_18.1\"><\/a><a name=\"przyp_19.1\"><\/a><a href=\"#przyp_18\">[18]<\/a>O bardzo charakterystycznych przedstawieniach ubogich ludzi pisz\u0119 w dalszej cz\u0119\u015bci artyku\u0142u.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a href=\"#przyp_19\">[19] <\/a>\u201eMatka Heleny nazywa\u0142a si\u0119 wcale nie pi\u0119knie. Karolina. A z domu Kurk\u00f3wna. Czy\u017c mo\u017cna to imi\u0119 por\u00f3wna\u0107 z imionami w rodzinie ojca, gdzie kobietom dawa\u0142o si\u0119 na chrzcie \u015bwi\u0119tym Marja, Ludwika albo Zofja, Wiktoria [\u2026]\u201d (Alberti 1934a: 35\u201336).<!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_20\"><\/a>By\u0142a kolejn\u0105 w historii polskiej literatury tr\u0119dowat\u0105: \u201ePardon! Ale w\u015br\u00f3d nas ona jest niew\u0142a\u015bciwym elementem, <em>elle n\u2019est pas pour nous! <\/em>Nie trzeba si\u0119 z ni\u0105 zbli\u017ca\u0107 i poufali\u0107. [\u2026] Jest dla nas \u2013 tr\u0119dowata\u201d (Mniszk\u00f3wna 1972: 343\u2013344). To zdanie m\u00f3g\u0142 wypowiedzie\u0107 ktokolwiek z rodziny Rumiszewskich i idealnie pasowa\u0142oby do opisywanej przez Alberti sytuacji. Odrzucenie by\u0142o tym dotkliwsze, \u017ce \u017cadne oskar\u017cenia nie pada\u0142y wprost, by\u0142y jednak \u201edostarczane\u201d Karolci przez osoby trzecie. Duszna atmosfera mieszcza\u0144skiego domu<a href=\"#przyp_20.1\">[20]<\/a>, wyra\u017ana niech\u0119\u0107 rodziny m\u0119\u017ca by\u0142y przyczyn\u0105 jej samob\u00f3jstwa. Trzeba przyzna\u0107 \u2013 samob\u00f3jstwa do\u015b\u0107 s\u0142abo umotywowanego psychologicznie. Alberti opisa\u0142a histori\u0119 Karoliny bardzo skr\u00f3towo, mia\u0142a by\u0107 ona tylko t\u0142em dla dziej\u00f3w Heleny, Kurk\u00f3wna nie zosta\u0142a wi\u0119c potraktowana jak pe\u0142noprawna bohaterka.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Co innego Helena \u2013 czytelnik mo\u017ce prze\u015bledzi\u0107 ca\u0142e niemal jej losy, widzi, jak kszta\u0142tuje si\u0119 \u015bwiadoma siebie kobieta, ale te\u017c jak trudno jest jej zmaga\u0107 si\u0119 ze \u015brodowiskiem, w kt\u00f3rym wzrasta i w kt\u00f3rym p\u00f3\u017aniej pracuje. Dzieci\u0144stwo naznaczone nakazami i zakazami cioci Klimusi, tajemnic\u0105 zwi\u0105zan\u0105 ze \u015bmierci\u0105 matki, w ko\u0144cu odkryciem rodzinnego sekretu. Du\u017cy wp\u0142yw na m\u0142od\u0105 Rumiszewsk\u0105 mia\u0142a te\u017c ucieczka z domu jej starszego brata, kt\u00f3ry zdecydowa\u0142 si\u0119 na ten desperacki krok po k\u0142\u00f3tni z ciotk\u0105 o Karolin\u0119 i przyczyny jej \u015bmierci. Te dwa ostatnie wydarzenia zawa\u017cy\u0142y na dalszym \u017cyciu Heleny, wtedy to postanowi\u0142a sprzeciwia\u0107 si\u0119 ciotce i innym Rumiszewskim; wybra\u0142a siebie, indywidualno\u015b\u0107 \u2013 na tyle, na ile b\u0119d\u0105c niepe\u0142noletni\u0105, mog\u0142a: spotyka\u0142a si\u0119 wi\u0119c z kole\u017cank\u0105, c\u00f3rk\u0105 listonosza, jej umieraj\u0105cemu bratu przynios\u0142a kwiaty do szpitala, nie wstydzi\u0142a si\u0119 tej znajomo\u015bci i nie przejmowa\u0142a tym, co ludzie powiedz\u0105. Po sko\u0144czeniu studi\u00f3w zacz\u0119\u0142a pracowa\u0107 jako nauczycielka. Uwa\u017ca\u0142a si\u0119 za kobiet\u0119 zupe\u0142nie ju\u017c wyemancypowan\u0105, nie tylko nie poddawa\u0142a si\u0119 obowi\u0105zuj\u0105cym, niesprawiedliwym zasadom, ale te\u017c stara\u0142a si\u0119 wychowa\u0107 m\u0142odzie\u017c \u2013 \u201etych, kt\u00f3rzy przyjd\u0105\u201d \u2013 w duchu pacyfizmu. Jednak stosowane przez ni\u0105 metody zosta\u0142y uznane za nieodpowiednie i deprawuj\u0105ce. Znowu musia\u0142a zmaga\u0107 si\u0119 z za\u015bciankowo\u015bci\u0105 i ma\u0142ostkowo\u015bci\u0105, tym razem w\u015br\u00f3d grona pedagogicznego. W ko\u0144cu zosta\u0142a wydalona na prowincj\u0119, gdzie tak\u017ce chcia\u0142a \u2013 cho\u0107 swoimi sposobami \u2013 wychowywa\u0107 m\u0142odzie\u017c i uratowa\u0107 przed zatrat\u0105 m\u0142odego ch\u0142opaka, p\u00f3\u0142-\u017byda. Z prowincjonalnej szko\u0142y tak\u017ce zosta\u0142a wydalona, po tej ostatniej pora\u017cce zdecydowa\u0142a si\u0119 na wyjazd do W\u0142och.<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 84<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_20.1\"><\/a><a href=\"#przyp_20\">[20]<\/a>Cz\u0119sto u Alberti duchota, brak \u015bwie\u017cego powietrza, nieotwieranie okien s\u0105 synonimami ciemnoty i zabobonu. Duszno by\u0142o zar\u00f3wno w mieszkaniu Gr\u00fcnszpann\u00f3w, jak i Rumiszewskich.<!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_21\"><\/a>Helena nie prze\u017cywa\u0142a odrzucenia tak bardzo jak jej matka, mimo \u017ce czu\u0142a je niemal z ka\u017cdej strony; zosta\u0142 z ni\u0105 tylko ojciec i \u2013 cho\u0107 ten w\u0105tek nie do ko\u0144ca jest jasny \u2013 jej ukochany Marek<a href=\"#przyp_21.1\">[21]<\/a>. Ju\u017c od najm\u0142odszych lat odstawa\u0142a od rodziny, co przez lata doprowadzi\u0142o do powstania bariery nie do pokonania. Ciotki i wujenki, nie potrafi\u0105c i nie chc\u0105c zrozumie\u0107 w\u0105tpliwo\u015bci czy przemy\u015ble\u0144 m\u0142odziutkiej Heleny, jej potrzeby kontaktu z r\u00f3wie\u015bnikami niekoniecznie z dobrych, mieszcza\u0144skich dom\u00f3w, reagowa\u0142y agresj\u0105 i niech\u0119ci\u0105 na wszystkie inicjatywy dziewczynki; cz\u0119sto nazywa\u0142y j\u0105 \u201ema\u0142\u0105 \u017cmijk\u0105\u201d (Alberti 1934a: 61\u201366).<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Bior\u0105cy sw\u00f3j pocz\u0105tek w dzieci\u0144stwie, a mo\u017ce nawet w historii matki, \u0142a\u0144cuch niech\u0119ci, odrzucenia i poczucia obco\u015bci, ci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119 przez ca\u0142\u0105 histori\u0119 Heleny. Jej dwa spotkania z gronem nauczycielskim by\u0142y zetkni\u0119ciem si\u0119 z r\u00f3\u017cnymi rodzajami dulszczyzny, z rodzicami zreszt\u0105 te\u017c nie by\u0142o lepiej \u2013 nie odpowiada\u0142 im spos\u00f3b prowadzenia lekcji (dialog) i \u201epropagowanie pacyfizmu\u201d, cz\u0119\u015b\u0107 uczni\u00f3w ju\u017c upodabnia\u0142a si\u0119 do rodzic\u00f3w, poddawa\u0142a si\u0119 mieszcza\u0144skim prawom, stereotypom i przekonaniom (Alberti 1934a: 162\u2013164). W miasteczku, do kt\u00f3rego si\u0119 przenios\u0142a, by\u0142o podobnie. Jej kolejny wyjazd, do W\u0142och, nie by\u0142 jednak ucieczk\u0105 ze strachu czy zniech\u0119cenia; po odebraniu jej prawa do s\u0142u\u017cby publicznej nie mia\u0142a ju\u017c czego szuka\u0107 w kraju, postanowi\u0142a wi\u0119c znale\u017a\u0107 sobie nowe miejsce do \u017cycia.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Helena by\u0142a postaci\u0105 jednowymiarow\u0105, nie prze\u017cywa\u0142a wewn\u0119trznych rozterek. Tylko z niekt\u00f3rych, nielicznych zreszt\u0105 zda\u0144, mo\u017cna wywnioskowa\u0107, \u017ce wydarzenia ko\u0144cz\u0105ce ksi\u0105\u017ck\u0119, a wi\u0119c co\u015b, co mo\u017cna by nazwa\u0107 \u201eodrzuceniem ostatecznym\u201d (ujawnienie romansu z Boczem, wspomnianym p\u00f3\u0142-\u017bydem, dymisja, odrzucenie przez Bocza, kt\u00f3ry zakocha\u0142 si\u0119 w m\u0142odziutkiej Adzi, wyjazd do W\u0142och, niepewno\u015b\u0107 zwi\u0105zku z Markiem) by\u0142y bolesne. Te odczucia zostaj\u0105 jednak po chwili z\u0142agodzone, pomniejszone, bo przecie\u017c Helena \u2013 co kilkakrotnie podkre\u015bla si\u0119 w powie\u015bci \u2013 jest siln\u0105 kobiet\u0105:<\/p>\n<blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Pewnie, \u017ce jeszcze to zako\u0144czenie rozdzia\u0142u, kt\u00f3ry nazywa si\u0119 \u201eBoczo\u201d b\u0119dzie bola\u0142o, ale i to w ko\u0144cu przejdzie. [\u2026] W mgle widzia\u0142a ju\u017c sw\u00f3j nowy dom. Jeszcze niewyra\u017anie, ale ju\u017c prawie czu\u0142a klucze w r\u0119ku. [\u2026] jej w\u0142asny i wszystko jedno czy zamieszka w nim sama, czy te\u017c z Markiem, gdy on zechce [\u2026] (Alberti 1934a: 459\u2013461).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Bardziej z\u0142o\u017con\u0105 bohaterk\u0105, tak\u017ce \u201emiesza\u0144cem\u201d, ale nie w dos\u0142ownym znaczeniu, by\u0142a R\u00f3\u017ca Gr\u00fcnszpann. Jej niezbyt zawi\u0142a historia zosta\u0142a ju\u017c wy\u017cej przytoczona, nie b\u0119d\u0119 jej wi\u0119c powtarza\u0107. Najwa\u017cniejsza w powie\u015bci wydaje si\u0119 przemiana R\u00f3\u017cy w cz\u0142owieka \u015bwiadomego swoich spo\u0142ecznych obowi\u0105zk\u00f3w, \u201ed\u0142ugu do sp\u0142acenia\u201d. G\u0142\u00f3wna bohaterka <em>Ghetta pot<\/em><em>\u0119<\/em><em>pionego <\/em>nie pami\u0119ta\u0142a dobrze swojego dzieci\u0144stwa, nie czu\u0142a si\u0119 zwi\u0105zana z \u017cadn\u0105 religi\u0105, z \u017cadnym miejscem na ziemi.<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 85-56<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_21.1\"><\/a><a href=\"#przyp_21\">[21] <\/a>Kt\u00f3rego, by by\u0107 w zgodzie z w\u0142asnym sumieniem, nakazuj\u0105cym pomoc potrzebuj\u0105cemu nawet za cen\u0119 zwi\u0105zku, odrzuci\u0142a, zdradzaj\u0105c go z Boczem.<!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Do czasu, a\u017c odwiedzi\u0142a swoje rodzinne strony. Wtedy to wyklarowa\u0142o si\u0119 co\u015b, co tkwi\u0142o w niej od dawna, a co przejawia\u0142o si\u0119 w dziwnej przekorze, ci\u0105g\u0142ej ch\u0119ci bycia gdzie\u015b indziej, pozostawania w jakim\u015b nieokre\u015blonym p\u0119dzie. Rodzi\u0142a si\u0119 w niej \u201edusza \u017cydowska\u201d. Pocz\u0105tkowo przejawia\u0142a si\u0119 jako nienawi\u015b\u0107, obrzydzenie do tego, co widzia\u0142a w getcie \u2013 wypowiedzi pe\u0142ne tych uczu\u0107 przewa\u017caj\u0105 w powie\u015bci Alberti \u2013 ale z czasem pojawia si\u0119 coraz wi\u0119cej lito\u015bci, \u017cmudne i cz\u0119sto zako\u0144czone fiaskiem pr\u00f3by zrozumienia. Powolny rozw\u00f3j tej specyficznej formy duszy skierowa\u0142 R\u00f3\u017c\u0119 na nowe tory: studia medyczne, niesienie pomocy potrzebuj\u0105cym; aby m\u00f3c tego dokona\u0107, musia\u0142a jednak podj\u0105\u0107 wiele trudnych decyzji: sprzedawa\u0142a resztki maj\u0105tku ciotki, zrezygnowa\u0142a z wyg\u00f3d, wyrzek\u0142a si\u0119 mi\u0142o\u015bci kochanego przez ni\u0105 arystokraty; wszystko po to, by pom\u00f3c biednym, zabobonnym mieszka\u0144com \u017cydowskiej dzielnicy.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">R\u00f3\u017ca \u017cy\u0142a w dw\u00f3ch \u015bwiatach, ale w \u017cadnym z nich nie czu\u0142a si\u0119 \u201eu siebie\u201d. Bogactwa i luksusy, umizgi bogatych i wp\u0142ywowych m\u0119\u017cczyzn j\u0105 m\u0119czy\u0142y, a gdy ju\u017c z bogactwa zosta\u0142o niewiele i gdy zarabia\u0142a na \u017cycie malowaniem (cenionych przez krytyk\u00f3w) obraz\u00f3w, nadal czu\u0142a, \u017ce jej \u017cycie jest ja\u0142owe. Nie mog\u0142a zapomnie\u0107 o tym, \u017ce jest \u017byd\u00f3wk\u0105, \u017ce mi\u0119dzy ni\u0105 a otaczaj\u0105cym j\u0105 \u015bwiatem zamo\u017cnych, wykszta\u0142conych, \u201eczystych\u201d ludzi jest mur nie do przebicia, \u017ce nie b\u0119dzie mog\u0142a si\u0119 nigdy zwi\u0105za\u0107 z nie-\u017bydem, a z \u017bydem najpewniej by nie chcia\u0142a. Dzieci\u0144stwo sp\u0119dzone w getcie siedzia\u0142o w niej i nie chcia\u0142o wyj\u015b\u0107, domaga\u0142o si\u0119 swojej sprawiedliwo\u015bci. M\u0119czy\u0142o j\u0105 do czasu, a\u017c pogodzi\u0142a si\u0119 ze swoim pochodzeniem i przeznaczeniem. Ale jeszcze przed pierwsz\u0105 wizyt\u0105 w rodzinnym miasteczku, gdy walczy\u0142y w niej sprzeczne uczucia, podczas po\u017cegnania ze \u015bwie\u017co poznanym hrabi\u0105 Litwickim, jej p\u00f3\u017aniejszym kochankiem, z wyrzutem, z\u0142o\u015bci\u0105 i jednocze\u015bnie nutk\u0105 satysfakcji przyzna\u0142a si\u0119 do swojego pochodzenia:<\/p>\n<blockquote>\n<p>A moje nazwisko Gr\u00fcnszpann. Trzeba, aby pan to wiedzia\u0142. Rojza Gr\u00fcnszpann.<br \/>[\u2026] C\u00f3rka n\u0119dzarza z ghetta, Szlojmy \u2013 drogi panie \u2013 z tego oto miasteczka, do kt\u00f3rego doje\u017cd\u017camy.<br \/>\u2013 Co mnie to wszystko obchodzi! Pani jest pi\u0119kna \u2013 wybuchn\u0105\u0142 Litwicki.<br \/>\u2013 Tak, drogi panie \u2013 ju\u017c byli nawet amatorzy na t\u0119 \u017cydowsk\u0105, n\u0119dzarsk\u0105, rojzelowat\u0105 pi\u0119kno\u015b\u0107 (Alberti 1931: 169).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">W rodzinnym domu nie mog\u0142a znale\u017a\u0107 sobie miejsca, denerwowa\u0142y j\u0105 zabobony, brud i bieda. W jednym z ostatnich czyn\u00f3w Szlojmy, kt\u00f3ry to dawa\u0142 swojemu najm\u0142odszemu dziecku na przemian niedopity przez siebie ros\u00f3\u0142 i mleko wraz z gru\u017alicz\u0105 plwocin\u0105, nie widzia\u0142a aktu ojcowskiej mi\u0142o\u015bci, ale g\u0142upot\u0119; w przes\u0105dach, odczarowywaniu, niezrozumia\u0142ych dla niej obrz\u0119dach nie potrafi\u0142a dostrzec \u2013 mo\u017ce i pojmowanej w niew\u0142a\u015bciwy spos\u00f3b \u2013 troski. Dopiero p\u00f3\u017aniej stara\u0142a si\u0119 zrozumie\u0107 t\u0119 \u017cydowsk\u0105 pokor\u0119, rezygnacj\u0119, poddanie si\u0119 woli Boga. Nie uda\u0142o si\u0119 jej to, ale przynajmniej zacz\u0119\u0142a odczuwa\u0107 lito\u015b\u0107, a wraz z ni\u0105 przysz\u0142o poczucie misji.<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 86-87<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Kobiece postaci znalaz\u0142y swoje \u201eodbicie\u201d w typach m\u0119skich, nieraz wyrazistszych ni\u017c one same, cho\u0107 zajmuj\u0105cych jeszcze mniej uwagi Alberti. Osob\u0105, kt\u00f3ra zatrzyma\u0142a si\u0119 w p\u00f3\u0142 kroku, by\u0142a za s\u0142aba, by walczy\u0107 o swoje lub postara\u0107 si\u0119 \u017cy\u0107 z pi\u0119tnem odrzucenia, czyli m\u0119skim odpowiednikiem Karolci Kurk\u00f3wny, by\u0142 jej m\u0105\u017c \u2013 Franciszek Rumiszewski. Rozdarty mi\u0119dzy ch\u0119ci\u0105 zmiany a mieszcza\u0144skimi warto\u015bciami i przyzwyczajeniami. Uciek\u0142 z domu jako osiemnastolatek, by studiowa\u0107 medycyn\u0119 w Szwajcarii, ale gdy na \u015bwiat przyszed\u0142 jego syn, odezwa\u0142a si\u0119 w nim \u201emieszcza\u0144ska krew\u201d, potrzeba p\u00f3j\u015bcia utart\u0105 \u015bcie\u017ck\u0105; zapragn\u0105\u0142 wi\u0119c za\u0142o\u017cy\u0107 w\u0142asn\u0105 praktyk\u0119, zapewni\u0107 rodzinie \u201egodny byt\u201d. Zatrzyma\u0142 si\u0119, zastyg\u0142, nie by\u0142 w stanie si\u0119 ruszy\u0107, nawet gdy widzia\u0142, jak \u017ale jego rodzina traktuje Karolin\u0119. Samob\u00f3jstwo \u017cony powinno nim wstrz\u0105sn\u0105\u0107, zmusi\u0107 do jakiego\u015b ruchu, ale by\u0142 na to ju\u017c za s\u0142aby, w pe\u0142ni podda\u0142 si\u0119 zniewalaj\u0105cej i odbieraj\u0105cej ch\u0119\u0107 do \u017cycia mocy cioci Klimusi, wydosta\u0142 si\u0119 spod niej wiele lat p\u00f3\u017aniej, dzi\u0119ki c\u00f3rce. Ale wyrzuty sumienia, poczucie d\u0142ugu wobec \u017cony m\u0119czy\u0142y go ca\u0142y czas. Dlatego te\u017c bez s\u0142owa pomaga\u0142 Helenie we wszystkim, o co poprosi\u0142a, odbiera\u0142 to bowiem jako zado\u015b\u0107uczynienie, gdy\u017c w c\u00f3rce widzia\u0142 wierne odbicie Karolci.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Z kolei historia profesora Tomasza Gnieciucha poniek\u0105d przypomina dzieje R\u00f3\u017cy. Z t\u0105 r\u00f3\u017cnic\u0105, \u017ce Gnieciuch wydaje si\u0119 od niej silniejszy, bardziej konsekwentny, odporny \u2013 przynajmniej przez wi\u0119kszo\u015b\u0107 czasu \u2013 na zawo\u0142ania \u201ech\u0142opskiej duszy\u201d. Wydosta\u0142 si\u0119 ze \u015brodowiska ch\u0142opskiego tylko dzi\u0119ki swojej ci\u0119\u017ckiej pracy. Zawsze by\u0142 najmniejszy i najbardziej chuderlawy ze wszystkich dzieci, cierpia\u0142 z tego powodu nie tylko w szkole, ale te\u017c w domu \u2013 ojciec bi\u0142 go niemal codziennie; cz\u0119sto te\u017c bywa\u0142 g\u0142odny, zmarzni\u0119ty, brudny, nie mia\u0142 co na siebie w\u0142o\u017cy\u0107. Wyr\u00f3\u017cnia\u0142 si\u0119 jednak uporem, si\u0142\u0105 woli i nieprzeci\u0119tn\u0105 inteligencj\u0105 tak bardzo, \u017ce wiejski proboszcz postanowi\u0142 op\u0142aci\u0107 mu nauk\u0119, pod warunkiem \u017ce <a name=\"przyp_22.1\"><\/a>Gnieciuch zostanie ksi\u0119dzem. Gdy jednak okaza\u0142o si\u0119, \u017ce Tomasz ma inne plany, duszpasterz wyrzuci\u0142 go z plebanii i przesta\u0142 wspiera\u0107. Ale tak\u017ce tym razem przysz\u0142y doktor medycyny sobie poradzi\u0142. Jego kariera rozwija\u0142a si\u0119 w osza\u0142amiaj\u0105cym tempie, w wieku czterdziestu lat uzyska\u0142 tytu\u0142 profesora\u2026<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wszystko uk\u0142ada\u0142oby si\u0119 \u015bwietnie, gdyby nie to, \u017ce \u2013 tak samo jak wielu bohater\u00f3w w powie\u015bciach Alberti \u2013 otoczony by\u0142 niewidzialnym, ale niemo\u017cliwym do rozbicia murem<a href=\"#przyp_22.1\">[22]<\/a> i chyba bardziej nieprzyjemnym ni\u017c w innych wypadkach, poniewa\u017c by\u0142 to mur \u015bmiechu. Chocia\u017c Gnieciuch by\u0142 wybitnym specjalist\u0105 w swojej dziedzinie, budzi\u0142 powszechn\u0105 weso\u0142o\u015b\u0107. Z jednej <a name=\"przyp_22.1\"><\/a>strony ze wzgl\u0119du na swoj\u0105 aparycj\u0119 (bardzo niski wzrost, szerok\u0105 szcz\u0119k\u0119, wystaj\u0105ce z\u0119by, krzywe nogi), z drugiej:<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 87<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a href=\"#przyp_22\">[22]<\/a>Tak\u017ce i tutaj widoczne s\u0105 inspiracje tw\u00f3rczo\u015bci\u0105 Zofii Na\u0142kowskiej.<!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">z powodu nazwiska nie tylko \u015bmiesznie brzmi\u0105cego i maj\u0105cego zabawne konotacje, ale odkrywaj\u0105cego te\u017c ch\u0142opskie pochodzenie bohatera. Tomasz zdawa\u0142 sobie z tego spraw\u0119, poczucie krzywdy stara\u0142 si\u0119 nawet z\u0142agodzi\u0107 ironi\u0105 i dystansem:<\/p>\n<blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Ludzie rodz\u0105 si\u0119 z jakimi\u015b etykietami, kt\u00f3re przylepione do nas trwaj\u0105 ca\u0142e \u017cycie. Jedni si\u0119 rodz\u0105 z mark\u0105 dostojno\u015bci, powagi, kt\u00f3ra nakazuje szacunek, inni ze stempelkiem \u015bmieszno\u015bci, kt\u00f3rego zedrze\u0107 nie mo\u017cna. Ja w\u0142a\u015bnie nale\u017c\u0119 do tych drugich (Alberti 1937: 272).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Tylko R\u00f3\u017ca potrafi\u0142a zrozumie\u0107 profesora, i tylko jemu mog\u0142a bez skr\u0119powania opowiedzie\u0107 ca\u0142\u0105 swoj\u0105 histori\u0119, ich przyja\u017a\u0144 by\u0142a g\u0142\u0119boka, bo oboje wyro\u015bli na tych samych podstawach, byli rodze\u0144stwem w n\u0119dzy, lud\u017ami z \u201etego samego dna\u201d, po\u0142\u0105czy\u0142o ich niezrozumia\u0142e dla ludzi spoza tego kr\u0119gu pokrewie\u0144stwo:<\/p>\n<blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Jego dzieci\u0144stwo: to sen za dymnym piecem \u2013 zim\u0105, w ostrej s\u0142omie \u2013 latem, to kradziona marchew, to brak koszuli, to owijanie n\u00f3g w \u015bmierdz\u0105ce onuce ojca [\u2026]. Jej dzieci\u0144stwo: to cuchn\u0105ca izba, to ogonek \u015bledzika objadany \u0142apczywie, to potworne, czarne przes\u0105dy, to podw\u00f3rko zachlastane pomyjami. [\u2026] Wydostali si\u0119 w inny \u015bwiat: on wygryz\u0142 sobie drog\u0119 swojemi ch\u0142opskimi z\u0119bami, ona dosta\u0142a si\u0119 w ten \u015bwiat przypadkiem. Oboje chcieliby \u017cy\u0107 w tym \u015bwiecie, ale tamto pierwsze by\u0142o silniejsze, wi\u0119c nie mog\u0105 (Alberti 1937: 287).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wyj\u0105tkowym bohaterem na tle ju\u017c tutaj pokr\u00f3tce przywo\u0142anych by\u0142 Bogdan Goldo\u0144ski, nazywany przez bliskich Boczem. Ten m\u0142ody, zaledwie dwudziestoletni gru\u017alik cierpi nie tyle z powodu choroby, ile z poczucia rozdwojenia duszy. W\u0142a\u015bciwie to ta niepewno\u015b\u0107 co do swojej to\u017csamo\u015bci, nienawi\u015b\u0107 skierowana przeciwko sobie tak os\u0142abi\u0142y organizm Bocza, \u017ce panowanie nad nim obj\u0119\u0142a choroba. Goldo\u0144ski by\u0142 miesza\u0144cem, wykl\u0119tym zar\u00f3wno przez pobratymc\u00f3w matki, jak i ojca.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">El\u017cbieta z Rutkowskich Goldo\u0144ska, matka bohatera, by\u0142a katoliczk\u0105, a jego ojciec Leo Gold \u2013 \u017bydem, kt\u00f3ry na pro\u015bb\u0119 ukochanej przyj\u0105\u0142 chrzest, spolszczy\u0142 imi\u0119 i nazwisko. Boczo wi\u0119c, jako dziecko odrzuconej przez katolick\u0105 spo\u0142eczno\u015b\u0107 kobiety i wykl\u0119tego przez wsp\u00f3\u0142wyznawc\u00f3w m\u0119\u017cczyzny, jako odszczepieniec nie m\u00f3g\u0142 nigdzie \u2013 nie z w\u0142asnej winy \u2013 znale\u017a\u0107 miejsca. Najwi\u0119kszym problemem by\u0142a dla niego p\u0142yn\u0105ca w jego i jego siostry \u017cy\u0142ach krew \u017cydowska, a co za <a name=\"przyp_23\"><\/a>tym idzie \u2013 charakterystyczny, \u0142atwo rozpoznawalny wygl\u0105d, kt\u00f3ry powodowa\u0142, \u017ce \u201eczy\u015bci, biali\u201d koledzy \u015bmiali si\u0119 z niego i wytykali go palcami. A pami\u0119\u0107 o tym, \u017ce jest synem \u201ewychrzty\u201d, sprawia\u0142a, \u017ce bogobojni chasydzi spluwali za nim, szepcz\u0105c pod nosami niezrozumia\u0142e s\u0142owa.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Cho\u0107 Boczo stara\u0142 si\u0119 pozby\u0107 oznak \u201e\u017cydostwa\u201d: wyg\u0142adza\u0142 kr\u0119cone w\u0142osy, stara\u0142 si\u0119 inaczej patrze\u0107, chodzi\u0107, m\u00f3wi\u0107, \u015bmia\u0107 si\u0119 (Alberti 1937: 312\u2013313), zawsze w szkole postrzegano go jako \u017byda.<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 88-89<\/strong><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Zawsze by\u0142 naznaczony<a href=\"#przyp_23.1\">[23]<\/a>. <a name=\"przyp_24\"><\/a><a name=\"przyp_23\"><\/a>Pa\u0142a\u0142 nienawi\u015bci\u0105 do swojego wygl\u0105du, do swojego cia\u0142a, podda\u0142 si\u0119 chorobie, by zniszczy\u0107 to, co przez ostatnie dwadzie\u015bcia lat go m\u0119czy\u0142o. Pomieszana, a wed\u0142ug samego bohatera nieczysta krew powodowa\u0142a, \u017ce czu\u0142 si\u0119 rozszczepiony na dwie niechc\u0105ce si\u0119 z sob\u0105 pogodzi\u0107 po\u0142owy (Alberti 1937: 306). Nie by\u0142 zwi\u0105zany ani z kultur\u0105 matki, ani z kultur\u0105 ojca, ale przez spo\u0142eczno\u015bci miasteczka i getta wpychany by\u0142 w rol\u0119 \u201ewychrzty\u201d, a wi\u0119c cz\u0142owieka znajduj\u0105cego si\u0119 \u201epomi\u0119dzy\u201d<a href=\"#przyp_24.1\">[24]<\/a>, postrzegany zawsze jako nie-sw\u00f3j, obcy, nigdzie niepasuj\u0105cy. Pragn\u0105\u0142, by kto\u015b go jednoznacznie okre\u015bli\u0142, by pozwolono mu by\u0107 nawet cz\u0142onkiem tej znienawidzonej przez siebie \u017cydowskiej wsp\u00f3lnoty, bo wtedy wreszcie odzyska\u0142by spok\u00f3j:<\/p>\n<blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wtedy by\u0142oby wszystko r\u00f3wne we mnie. Nie by\u0142bym rozszczepiony, podw\u00f3jny. Mia\u0142bym przed sob\u0105 jeden kierunek. A nade wszystko wiedzia\u0142bym, po kt\u00f3rej stronie \u017cycia mam \u017cy\u0107. Mia\u0142bym przed sob\u0105 otwart\u0105 drog\u0119 do spo\u0142ecze\u0144stwa \u017cydowskiego. A tak \u2013 ci mn\u0105 gardz\u0105, bo odst\u0105pi\u0142em od nich, a ci mnie nie chc\u0105 przyj\u0105\u0107, bo nie jestem \u201erdzenny\u201d, \u201erasowy\u201d, \u201estuprocentowy\u201d (Alberti 1937: 312).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Odrzucony przez wszystkich, nie chcia\u0142 upodabnia\u0107 si\u0119 do wy\u015bmiewaj\u0105cych go ch\u0142opc\u00f3w \u2013 od razu, jak sam m\u00f3wi, sta\u0142 si\u0119 doros\u0142y. Nie przechodzi\u0142 normalnie okresu dojrzewania, nie mia\u0142 \u2013 co istotne dla fabu\u0142y powie\u015bci \u2013 \u017cadnych kontakt\u00f3w z kobietami. Pogr\u0105\u017caj\u0105c si\u0119 w nienawi\u015bci do siebie i otoczenia, zacz\u0105\u0142 te\u017c wpada\u0107 coraz g\u0142\u0119biej w \u201ena\u0142\u00f3g\u201d wysysaj\u0105cy z niego si\u0142y \u017cyciowe \u2013 onanizm (Alberti 1934a: 332\u2013334). Ze wszystkich tych przypad\u0142o\u015bci skutecznie, do\u015b\u0107 niekonwencjonalnymi metodami, wyleczy\u0142a go Helena \u2013 w\u0142asnym kosztem. Przemiana tragicznego, rozdwojonego bohatera w pogodzonego ze \u015bwiatem i \u2013 co wa\u017cniejsze \u2013 ze sob\u0105 m\u0142odego m\u0119\u017cczyzn\u0119 dokona\u0142a si\u0119 szybko, nie zosta\u0142a przez autork\u0119 szczeg\u00f3\u0142owo opisana ani umotywowana. Wskaza\u0142a ona jedynie na pewne pokrewie\u0144stwo dusz Heleny i Bocza, na \u201espadek wykluczenia\u201d, kt\u00f3ry Helenie da\u0142 tak du\u017co si\u0142y, \u017ce mog\u0142a uratowa\u0107 znajduj\u0105cego si\u0119 najg\u0142\u0119biej w piekle odrzucenia, bo niechcianego te\u017c przez samego siebie, Bogdana.<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 89<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_23.1\"><\/a><a href=\"#przyp_23\">[23]<\/a>Por.: \u201eGdy Boczo m\u00f3wi\u0142 \u2013 bardzo \u017cywo, nerwowo gestykulowa\u0142 r\u0119kami. By\u0142a to wymowa tej starej rasy, kt\u00f3ra na jego twarzy wypisa\u0142a swoje tajemnicze znaki: \u00bbka\u017cdy ci\u0119 rozpozna w\u015br\u00f3d t\u0142umu\u00ab (Nie wiadomo tylko, czy jest to zaszczyt odr\u0119bno\u015bci, czy pi\u0119tno: \u00bbjeste\u015b naznaczony\u00ab)\u201d (Alberti 1937: 298\u2013299).<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_24.1\"><\/a><a href=\"#przyp_24\">[24] <\/a>Por. wizerunek przechrzt\u00f3w w <em>Nie-Boskiej komedii <\/em>Zygmunta Krasi\u0144skiego. Matka Bocza niejednokrotnie podkre\u015bla, \u017ce zmuszenie Leona do przyj\u0119cia chrztu by\u0142o b\u0142\u0119dem, skaza\u0142a go tym samym na ostracyzm (Alberti 1937: 380\u2013381).<!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wszystkie powy\u017csze historie, co \u0142atwo zauwa\u017cy\u0107 i co niejednokrotnie ju\u017c sygnalizowa\u0142am, s\u0105 nie tylko schematyczne, ale te\u017c pisane z podobnej perspektywy. Mamy do czynienia z r\u00f3\u017cnymi bohaterami, kt\u00f3rzy powinni przemawia\u0107 odmiennymi j\u0119zykami, tymczasem w s\u0142owach Karolci, R\u00f3\u017cy, Heleny, Tomasza, Bocza (Franciszek prawie w og\u00f3le nie by\u0142 dopuszczony do g\u0142osu) i narratorki pobrzmiewa ta sama nuta.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">M\u00f3wi\u0105c o obrazie odrzuconych w tw\u00f3rczo\u015bci Kazimiery Alberti, nie mo\u017cna zapomina\u0107, \u017ce jej pacyfistyczne przekonania, wra\u017cliwo\u015b\u0107 na krzywd\u0119 ludzk\u0105 widoczne s\u0105 w ka\u017cdym niemal fragmencie tekstu: w doborze s\u0142\u00f3w, \u015brodk\u00f3w stylistycznych, w obrazowaniu, w nazbyt cz\u0119stych komentarzach i wyja\u015bnieniach autorki. Pisarka wszystkie opisywane przestrzenie, wszystkie kr\u0119gi odrzucenia \u201eprzepuszcza przez siebie\u201d, przez swoje do\u015bwiadczenia i przemy\u015blenia, co w tym wypadku zostawia wyra\u017any \u015blad w tek\u015bcie. Najbardziej przejmuj\u0105ce i przekonuj\u0105ce, najlepiej napisane, cho\u0107 niewolne od stereotyp\u00f3w i dalekie od obiektywizmu, s\u0105 opisy miejsc i grup spo\u0142ecznych, kt\u00f3re sama zbada\u0142a, w kt\u00f3rych przebywa\u0142a. Jednym z nich jest getto, drugim \u2013 nieb\u0119d\u0105ce tutaj g\u0142\u00f3wnym przedmiotem zainteresowania \u2013 mieszkanie tzw. porz\u0105dnej, mieszcza\u0144skiej rodziny.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_25\"><\/a>Dla Alberti n\u0119dza jest jednakowa, jednakowi s\u0105 te\u017c n\u0119dzarze. Mieszka\u0144cy trzech pierwszych kr\u0119g\u00f3w odrzucenia wygl\u0105daj\u0105 w omawianych tekstach podobnie. S\u0105 zwykle w jaki\u015b spos\u00f3b u\u0142omni lub chorzy: bardzo niscy, kr\u0119pi (robotnicy z <em>Wiecu <\/em><em>robotnik<\/em><em>\u00f3<\/em><em>w<\/em>, Tomasz Gnieciuch), z brodawkami na r\u0119kach (brat R\u00f3\u017cy), cierpi\u0105cy na suchoty (Szlojma, Boczo), czarni (\u017bydzi, robotnicy)<a href=\"#przyp_25.1\">[25]<\/a>, \u201epe\u0142ni plam w\u0105trobianych, \u017cylak\u00f3w i si\u0144c\u00f3w\u201d (robotnicy z <em>Wiecu<\/em>, Szlojma, Klara), \u015bpi\u0105 w zat\u0142uszczonej i brudnej po\u015bcieli (\u017bydzi, ch\u0142opi), chodz\u0105 w \u201ezat\u0142uszczonych kaszkietach\u201d (robotnicy z <em>Czerwonej <\/em><em>wiosny<\/em>), perukach lub brudnych, po raz kolejny \u2013 za Alberti \u2013 u\u017cyj\u0119 tego s\u0142owa: zat\u0142uszczonych w\u0142a\u015bnie, ubraniach (\u017bydzi z getta, robotnicy z <em>Czerwonej wiosny<\/em>), ich twarze s\u0105 \u201epe\u0142ne si\u0144c\u00f3w\u201d (robotnicy, Boczo), \u201eszare jak pergamin\u201d (robotnicy) lub \u017c\u00f3\u0142te (Szlojma).<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 90-91<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_25.1\"><\/a><a href=\"#przyp_25\">[25]<\/a>Warto zauwa\u017cy\u0107, \u017ce czer\u0144 \u2013 atrybut n\u0119dzarzy, rozci\u0105ga si\u0119 te\u017c w tekstach Alberti na bogatych \u017byd\u00f3w (\u201eczarna gie\u0142da\u201d, \u201eczarny kapita\u0142\u201d), oznaczaj\u0105c tym samym ich n\u0119dz\u0119 moraln\u0105. Sam kolor budzi przecie\u017c zdecydowanie negatywne konotacje, jest \u201esymbolem z\u0142a, niemoralno\u015bci, przes\u0105d\u00f3w, strachu, ponuro\u015bci, uporu, zmartwienia, nienawi\u015bci, niebezpiecze\u0144stwa, ohydy, oszustwa, tragedii, katastrofy, zniszczenia, smutku\u201d (Kopali\u0144ski 2001: 48). Ciekawie wypada por\u00f3wnanie tej \u017cydowsko-n\u0119dzarskiej czerni z czerni\u0105 Afroamerykan\u00f3w i jej percepcj\u0105 w tamtejszej kulturze: \u201eMo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce generalnie w bia\u0142ej kulturze Zachodu to, co czarne, i to, co z\u0142e, sta\u0142y si\u0119 synonimiczne. W \u015bwiadomo\u015bci bia\u0142ego cz\u0142owieka czarni nosili bardzo wyra\u017ane stygmaty ofiarnicze, odbierane jako desygnat wszystkich warto\u015bci negowanych przez bia\u0142\u0105 kultur\u0119. Stygmatem by\u0142 tu sam kolor sk\u00f3ry, kt\u00f3ry budzi\u0142 pogard\u0119, ale te\u017c l\u0119k i poczucie zagro\u017cenia. Tak jak w Europie \u017byd odbierany by\u0142 jako archetyp czarownika i nosiciel z\u0142ych mocy, tak w spo\u0142ecze\u0144stwie ameryka\u0144skim to, co diabelskie, uto\u017csamia\u0142 \u00bbMurzyn\u00ab\u201d (Doma\u0144ska 2008: 101). Czer\u0144 zreszt\u0105 przypisywana by\u0142a do\u015b\u0107 powszechnie w kulturze ludowej (w tym polskiej) z\u0142u i mocom nieczystym, zagro\u017ceniu, ewentualnie niepe\u0142nosprawno\u015bciom czy chorobom. Por. Benedyktowicz 2000; Bystro\u0144 1995; Stomma 1986.<!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Opis n\u0119dzy zamyka si\u0119 wi\u0119c w czterech kolorach: czarnym, sinym\/fioletowym, szarym i \u017c\u00f3\u0142tym, w \u0142atwo zauwa\u017calnych oznakach chor\u00f3b oraz t\u0142uszczu, kt\u00f3ry kojarzy si\u0119 z brudem, lepko\u015bci\u0105, czym\u015b, czego nie da si\u0119 zmy\u0107. Lepko\u015b\u0107 t\u0142uszczu przenosi si\u0119 te\u017c na metaforyczny obraz getta\/wiejskiej chaty\/robotniczych mieszka\u0144 \u2013 te miejsca brudz\u0105 bowiem swoich mieszka\u0144c\u00f3w: brud czepia si\u0119 ich, jest nie do usuni\u0119cia.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_26\"><\/a>Ka\u017cd\u0105 z grup, kt\u00f3rymi zajmowa\u0142a si\u0119 Alberti w swoich tekstach, charakteryzuj\u0105 te\u017c pewne sta\u0142e cechy i zachowania, b\u0119d\u0105ce cz\u0119\u015bciami obecnych od dawna w polskiej kulturze stereotyp\u00f3w, mowa jest wi\u0119c w ksi\u0105\u017ckach bialskiej pisarki o \u201ech\u0142opskiej ambicji\u201d, \u201etwardych z\u0119bach\u201d, <a name=\"przyp_27\"><\/a><a name=\"przyp_28\"><\/a>kt\u00f3rymi Gnieciuch \u201ewygryz\u0142 sobie\u201d drog\u0119 do awansu spo\u0142ecznego, ale te\u017c \u201ech\u0142opskiej zawi\u015bci i zazdro\u015bci\u201d, b\u0119d\u0105cej przyczyn\u0105 zakupu wielkiej willi przez Tomasza; pojawiaj\u0105 si\u0119 \u201e\u017cydowska pokora\u201d i \u201e\u017cydowski stoicyzm\u201d, ale te\u017c \u201e\u017cydowska zabobonno\u015b\u0107\u201d; robotnicy r\u00f3wnie\u017c nie s\u0105 wolni od stereotypowych zachowa\u0144 i cech: s\u0105 hardzi, uparci, nigdy nie p\u0142acz\u0105 \u2013 nawet gdy ich jedyne dziecko wyje\u017cd\u017ca za granic\u0119. Najciekawiej na tym tle wypadaj\u0105 \u017bydzi, najcz\u0119\u015bciej opisywani bohaterowie tekst\u00f3w Kazimiery Alberti<a href=\"#przyp_26.1\">[26]<\/a>.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Bialska autorka, gdy pisze o getcie, nie mo\u017ce si\u0119 wydosta\u0107 spod wp\u0142yw\u00f3w nie tylko wielkich poprzednik\u00f3w, zw\u0142aszcza Elizy Orzeszkowej<a href=\"#przyp_27.1\">[27]<\/a>, <a name=\"przyp_29\"><\/a>ale te\u017c stereotyp\u00f3w. I cho\u0107 bardzo wnikliwie zbada\u0142a getto, rozmawia\u0142a z mieszka\u0144cami, pozna\u0142a j\u0119zyk, ksi\u0119gi wa\u017cne i \u015bwi\u0119te<a href=\"#przyp_28.1\">[28]<\/a>, stara\u0142a si\u0119 zrozumie\u0107 to, co nazywa \u201edusz\u0105 \u017cydowsk\u0105\u201d, zatrzyma\u0142a si\u0119 na powierzchni. Nie tylko nie zosta\u0142a dopuszczona do \u015brodka badanej spo\u0142eczno\u015bci, ale \u2013 jak si\u0119 wydaje \u2013 wcale tego nie chcia\u0142a. \u015awiat \u017cydowski widzia\u0142a jedynie w czerni i bieli, a przynajmniej taki jego obraz przedstawi\u0142a w powie\u015bci: jest to albo biedne, trwaj\u0105ce mimo wszystko, getto gdzie\u015b w Rzeczpospolitej, albo zamkni\u0119ta, g\u0142ucha na b\u0142agania i pro\u015bby o pomoc, kasta grubych, zepsutych \u201e\u017cydowskich kapitalist\u00f3w\u201d<a href=\"#przyp_29.1\">[29]<\/a>, maj\u0105ca, je\u015bli nie w\u0142adz\u0119 nad \u015bwiatem, to przynajmniej liczne w nim koneksje. R\u00f3\u017ca w rozmowie z profesorem Gnieciuchem m\u00f3wi:<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 91<\/strong><\/p>\n<div style=\"height: 2px; border-bottom: 3px solid grey; width: 250px;\">\u00a0<\/div>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_26.1\"><\/a><a href=\"#przyp_26\">[26] <\/a>Alberti napisa\u0142a r\u00f3wnie\u017c tom wierszy stylizowanych na piosenki \u017cydowskie, o czym m\u00f3wi\u0142a w jednym z wywiad\u00f3w: \u201e[\u2026] ci ludzie getta, kt\u00f3rych pozna\u0142am i pokocha\u0142am, szli za mn\u0105 krok w krok, dopraszaj\u0105c si\u0119 wiersza [\u2026]. I oto powsta\u0142 w\u0142a\u015bnie zupe\u0142nie \u015bwie\u017cy ton poezyj pt. <em>Piosenki <\/em><em>\u017c<\/em><em>ydowskie<\/em>. Uwa\u017cam, \u017ce nie ma jeszcze takich w literaturze polskiej. U\u017cy\u0142am \u015bwiadomie prostych rym\u00f3w, odtwarzaj\u0105c proste, jak n\u0119dza prze\u017cycia, bez metafor\u201d (Alberti 1934b).<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_27.1\"><\/a><a href=\"#przyp_27\">[27] <\/a>Wp\u0142yw innych pisarzy widoczny jest te\u017c, gdy pisze o robotnikach (\u017beromski) i ch\u0142opach (Kasprowicz, Konopnicka).<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_28.1\"><\/a><a href=\"#przyp_28\">[28]<\/a>\u201eWojn\u0119 i ghetto uwa\u017cam za najwi\u0119ksze, bolesne rany XX wieku. Powie\u015bci tej po\u015bwi\u0119ci\u0142am wiele pracy przygotowawczej, studiuj\u0105c hebrajszczyzn\u0119, <em>Pi<\/em><em>\u0119<\/em><em>cioksi<\/em><em>\u0105<\/em><em>g <\/em>i szereg \u017ar\u00f3de\u0142. Pisa\u0142am j\u0105 miesi\u0105c, bez odrywania si\u0119, czasem bez zjedzenia obiadu\u201d (Alberti 1930).<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><a name=\"przyp_29.1\"><\/a><a href=\"#przyp_29\">[29]<\/a>\u201eA przecie\u017c gdzie\u015b tam na \u015bwiecie w stolicach i wi\u0119kszych miastach pas\u0142y si\u0119 i zaokr\u0105gla\u0142y brzuchy \u017cydowskich paskarzy. Och! te czerwone pyski, wyglancowane dobrobytem! [\u2026] ca\u0142y ten zat\u0119ch\u0142y, robaczywy, kuplerski \u015bwiatem, kt\u00f3ry zrodzi\u0142a i wyhodowa\u0142a wojna. O wojno! Jak \u017ce wyszlachetniasz ludzi! A z drugiej strony te Surcie i Matle, stoj\u0105ce od \u015bwitu \u00bbw ogonach\u00ab, pod murem za kawa\u0142kiem chleba, wypieczonego z kukurydzy, popio\u0142u i bobowej mieszanki\u201d (Alberti 1931: 64).<!--nextpage--><\/p>\n<blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wiesz, gdy czasami my\u015bl\u0119 o tych tu sprytnych \u017cydach z gie\u0142dy, z bank\u00f3w, ze sklep\u00f3w, z przedsi\u0119biorstw, o tych dostawcach, eksporterach, o ca\u0142ym tym \u015bwiecie wielkich interes\u00f3w, oszustw, fa\u0142szerstw, zmy\u015blonych plajt, podstawionych faktor\u00f3w, nieprawnych kontakt\u00f3w, fa\u0142szowanych weksli, czek\u00f3w, podpis\u00f3w, o tym \u015bwiecie czarnego wyzysku, k\u0142amstwa, hochsztaplerstwa, zagrabionych spadk\u00f3w, intercyz, licytacyj, importu \u2013 doprawdy zimno si\u0119 mi robi. Och! jak\u017ce ja \u017cyd\u00f3wka nienawidz\u0119 tego tak zwanego \u201e\u017cydowskiego kapita\u0142u\u201d \u2013 tej czarnej, pieni\u0119\u017cnej mi\u0119dzynarod\u00f3wki, tego impertynenckiego stukotu z\u0142ota. Tej rzeki, co si\u0119 przelewa przez kr\u00f3tkie, grube, bankierskie paluchy zorganizowanej, silnej kasty \u017cydowskich posiadaczy, tego zespolonego muru, ci\u0105gn\u0105cego si\u0119 bez wyrwy przez wszystkie kraje \u015bwiata, muru, przed kt\u00f3rym schylaj\u0105 g\u0142owy najg\u0142\u0119bsi politycy, najwi\u0119ksi dyplomaci, premierzy, ministrowie! (Alberti 1934a: 291).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Z jednej wi\u0119c strony mamy opis przera\u017caj\u0105cej biedy, skrajnego ub\u00f3stwa, z drugiej \u2013 \u015bwiat bogatych kapitalist\u00f3w, z\u0142ych i nieuczciwych, tak bliski obrazom zbyt cz\u0119sto obecnych w antysemickiej, skrajnie prawicowej prasie okresu mi\u0119dzywojennego. To przedziwne po\u0142\u0105czenie filo- i antysemityzmu mo\u017cna chyba wyt\u0142umaczy\u0107 tylko (czy planowan\u0105?) dydaktyczn\u0105 i prost\u0105 wymow\u0105 ca\u0142o\u015bci utworu. Wra\u017cliwo\u015b\u0107 na krzywd\u0119 najbiedniejszych, cz\u0119sto powtarzane rozwa\u017cania nad niesprawiedliwo\u015bci\u0105 spo\u0142eczn\u0105, pytania retoryczne kierowane nie tyle do Boga, ile do czytelnik\u00f3w, filosemityzm \u2013 wszystko to podszyte jest stereotypem. Wystarczy bli\u017cej przyjrze\u0107 si\u0119 opisom getta i jego mieszka\u0144c\u00f3w, opisom, owszem, pe\u0142nym wsp\u00f3\u0142czucia (czy napisanym tak, \u017ceby wsp\u00f3\u0142czucie wywo\u0142a\u0107): s\u0105 to naturalistyczne, mocne, \u015bwietnie napisane fragmenty \u2013 aby wyczu\u0107 w tych opisach, czyli w g\u0142osach bohater\u00f3w i narratorki \/ autorki, nut\u0119 wy\u017cszo\u015bci czy protekcjonalno\u015bci.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wydawa\u0142oby si\u0119, \u017ce rozdarty mi\u0119dzy dwoma \u015bwiatami Boczo chcia\u0142by do kt\u00f3rego\u015b z nich nale\u017ce\u0107, ale jego zapewnienia nie wydaj\u0105 si\u0119 szczere. Jego wcze\u015bniejsze, pe\u0142ne niech\u0119ci i pogardy uwagi na temat ch\u0142opc\u00f3w z klasy, ludzi z miasteczka czy miejscowych \u017byd\u00f3w (te\u017c: krwi \u017cydowskiej, kt\u00f3rej si\u0119 wypiera), wyra\u017ane deklaracje, \u017ce nienawidzi zar\u00f3wno katolik\u00f3w, jak i \u017byd\u00f3w (Alberti 1934a: 321), to, \u017ce tylko on dotar\u0142 \u2013 cho\u0107, jak podkre\u015blam, nie z w\u0142asnej woli \u2013 do najwy\u017cszego punktu odrzucenia (przez \u017byd\u00f3w, katolik\u00f3w, koleg\u00f3w, nawet po cz\u0119\u015bci przez matk\u0119, kt\u00f3ra nie potrafi\u0142a go zrozumie\u0107, w ko\u0144cu przez samego siebie), wyr\u00f3\u017cnia go, dodaje mu nie tylko cech tragicznych, ale te\u017c poczucia wy\u017cszo\u015bci. Boczo czuje jak\u0105\u015b wi\u0119\u017a wy\u0142\u0105cznie ze swoj\u0105 siostr\u0105 \u2013 takim samym miesza\u0144cem jak on:<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 92<\/strong><!--nextpage--><\/p>\n<blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Hani\u0119 lubi\u0119, cho\u0107 nie umiem jej nazwa\u0107. Ona jest jaka\u015b [wsp\u00f3lna \u2013 K.P.], najbli\u017csza krewna \u2013 u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 bole\u015bnie \u2013 taka, jak ja \u2013 mieszana, podw\u00f3jna.<br \/>\u2013 Wi\u0119c nie matka?<br \/>Zamy\u015bli\u0142 si\u0119 d\u0142ugo.<br \/>\u2013 Nie. Matka jest dalsza krewna. Ona jest pe\u0142na, nie ma krwi z\u0142o\u017conej, jest stuprocentowa. A we mnie i w Hani walcz\u0105 dwie rasy, dwie koncepcje \u017cyciowe, dwa r\u00f3\u017cne kierunki. Niepok\u00f3j, dynamika rasy \u017cydowskiej, kt\u00f3ra gna cz\u0142owieka z miejsca na miejsce, od prze\u017cycia do prze\u017cycia, od celu do celu \u2013 i statyka rasy aryjskiej. Hania jest bli\u017csza (Alberti 1934a: 320).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Cz\u0119\u015bciej jednak, zw\u0142aszcza w ustach R\u00f3\u017cy, pojawiaj\u0105 si\u0119 komentarze pe\u0142ne wsp\u00f3\u0142czucia, pr\u00f3by zrozumienia \u017cydowskiej spo\u0142eczno\u015bci. Ale zrozumienie to mo\u017ce by\u0107 tylko po\u0142owiczne, bo nie wychowa\u0142a si\u0119 w tradycji i w obyczajach kultywowanych w getcie, zapomnia\u0142a tak wiele, \u017ce mo\u017ce na modl\u0105cych si\u0119 \u017byd\u00f3w patrze\u0107 tylko z lito\u015bci\u0105, pob\u0142a\u017caniem lub wsp\u00f3\u0142czuciem. Jednak zawsze b\u0119d\u0105 to lito\u015b\u0107, pob\u0142a\u017canie i wsp\u00f3\u0142czucie cz\u0142owieka wykszta\u0142conego, czystego, kt\u00f3ry nawet je\u015bli pochodzi ze \u015bwiata, o kt\u00f3rym m\u00f3wi, to znajduje si\u0119 ju\u017c poza jego nawiasem, \u201ezara\u017ca si\u0119\u201d (por. Waldenfels 2002: 4) \u2013 wt\u00f3rnie \u2013 obco\u015bci\u0105 od niegdysiejszych swoich, nie nale\u017cy ju\u017c do nich:<\/p>\n<blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Teraz, gdy chodzili na groby, gdy si\u0119 w synagodze modlili z pokor\u0105, strachem i rozpacz\u0105 \u2013 odczu\u0142am w nich ludzi. Ludzi s\u0142abych, kt\u00f3rzy musz\u0105 si\u0119 o jak\u0105\u015b si\u0142\u0119 wy\u017csz\u0105 oprze\u0107 \u2013 bo sami bez tych modlitw, post\u00f3w, tr\u0105bienia, \u015bpiewu, czyli bez tego ca\u0142ego oparcia \u2013 upadliby. Zastanawia\u0142am si\u0119 nad tem [\u2026] \u2013 czy mog\u0142abym przyj\u0105\u0107 jak\u0105kolwiek religi\u0119. I dosz\u0142am do przekonania, \u017ce absolutnie nie. Zanadto wierz\u0119 w si\u0142y, w moc, w trud cz\u0142owieka \u2013 abym mog\u0142a uwierzy\u0107 w Boga. Religi\u0105 jest mi moje w\u0142asne serce. Najwy\u017cszem \u015bwiat\u0142em i najprostsz\u0105 drog\u0105. Busol\u0105, drogowskazem i masztem (Alberti 1931: 299).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p><strong>Bibliografia<\/strong><\/p>\n<ul>\n<li>Alberti Kazimiera (1930): <em>Godzina rozmowy z Kazimier<\/em><em>\u0105<\/em><em> Alberti<\/em>. \u201eGazeta Lwowska\u201d 29.11.<\/li>\n<li>Alberti Kazimiera (1931): <em>Ghetto pot<\/em><em>\u0119<\/em><em>pione. Opowie<\/em><em>\u015b\u0107<\/em><em> o duszy <\/em><em>\u017c<\/em><em>ydowskiej<\/em>. Warszawa.<\/li>\n<li>Alberti Kazimiera (1934a): <em>Ci, kt<\/em><em>\u00f3<\/em><em>rzy przyjd<\/em><em>\u0105<\/em>. <em>Powie<\/em><em>\u015b\u0107<\/em><em> mieszcza<\/em><em>\u0144<\/em><em>ska<\/em>. Warszawa.<\/li>\n<li>Alberti Kazimiera (1934b): <em>Godzina z poetk<\/em><em>\u0105<\/em>. \u201eGazeta Poranna\u201d 19.02.<\/li>\n<li>Alberti Kazimiera (1937): <em>Wi<\/em><em>\u0119<\/em><em>cierz w g<\/em><em>\u0142\u0119<\/em><em>binie<\/em>. Warszawa.<\/li>\n<li>[B.a.] (1934): <em>K. Alberti: Ci, kt<\/em><em>\u00f3<\/em><em>rzy przyjd<\/em><em>\u0105<\/em><em>. <\/em>[Rec.]. \u201eRobotnik\u201d 25.06.<\/li>\n<li>Benedyktowicz Zbigniew (2000): <em>Portrety \u201eobcego\u201d: od stereotypu do symbolu. <\/em>Krak\u00f3w.<\/li>\n<li>Bystro\u0144 Jan Stanis\u0142aw (1995): <em>Megalomania narodowa<\/em>. Warszawa.<\/li>\n<li>Czachowski Kazimierz (1931): <em>K. Alberti: \u201eGhetto pot<\/em><em>\u0119<\/em><em>pione<\/em><em>\u201d<\/em><em>. <\/em>[Rec.]. \u201eLwowskie Wiadomo\u015bci Muzyczne i Literackie\u201d 6.05.<\/li>\n<li>Doma\u0144ska Aleksandra (2008): <em>Obcy jako kozio<\/em><em>\u0142<\/em><em> ofiarny, percepcja czerni w kulturze ameryka<\/em><em>\u0144<\/em><em>skiej<\/em>. W: Cieliczko P., Kuci\u0144ski P., red.: <em>Literackie portrety Innego. Inny i Obcy w kulturze<\/em>. Cz. 2. Warszawa.<\/li>\n<li>Golec J\u00f3zef, Bojda Stefania (1995): <em>S<\/em><em>\u0142<\/em><em>ownik biograficzny Ziemi Cieszy<\/em><em>\u0144<\/em><em>skiej<\/em>. T.2. Cieszyn.<\/li>\n<li>Hirszhorn Samuel (1931): <em>\u015a<\/em><em>ladem Elizy Orzeszkowej<\/em>. \u201eNowy Przegl\u0105d\u201d, nr 66.<\/li>\n<li>K\u0142ak Tadeusz (1962): <em>S<\/em><em>\u0142<\/em><em>owo o Kazimierze Alberti<\/em>. \u201eTygodnik Powszechny\u201d, nr 50.<\/li>\n<li>Kopali\u0144ski W\u0142adys\u0142aw (2001): <em>S<\/em><em>\u0142<\/em><em>ownik symboli<\/em>. Warszawa.<\/li>\n<li>Magiera Halina (2010): <em>Od popularno<\/em><em>\u015b<\/em><em>ci do literackiego niebytu<\/em>. \u201eBielsko-\u017bywieckie Studia Teologiczne\u201d, T. 11.<\/li>\n<li>Milikiewiczowa Maria (1931): <em>Pe<\/em><em>\u0142<\/em><em>ny cz<\/em><em>\u0142<\/em><em>owiek<\/em>. \u201eKurier Wile\u0144ski\u201d 8.05.<\/li>\n<li>[M.K.] (1931): <em>Powie<\/em><em>\u015b\u0107<\/em><em> autorki polskiej o \u201eduszy <\/em><em>\u017c<\/em><em>ydowskiej\u201d<\/em>. \u201eNowy Dziennik\u201d 30.03.<\/li>\n<li>Mniszk\u00f3wna Helena (1972): <em>Tr<\/em><em>\u0119<\/em><em>dowata. Powie<\/em><em>\u015b\u0107<\/em>. T. 1. Krak\u00f3w.<\/li>\n<li>Negtsab Najcul (1934): <em>Na marginesie powie<\/em><em>\u015b<\/em><em>ci mieszcza<\/em><em>\u0144<\/em><em>skiej: \u201eCi, kt<\/em><em>\u00f3<\/em><em>rzy przyjd<\/em><em>\u0105<\/em><em>\u201d \u2013Kazimiery Alberti<\/em>. \u201eZjednoczenie \u015al\u0105skie\u201d 8.07.<\/li>\n<li>Podhorska-Oko\u0142\u00f3w Stefania (1931): <em>Kazimiera Alberti: \u201eGhetto pot<\/em><em>\u0119<\/em><em>pione\u201d. <\/em>[Rec.]. \u201eBluszcz\u201d 18.07.<\/li>\n<li>Radwa\u0144ska-Paryska Zofia, Paryski Witold Henryk (1995): <em>Wielka encyklopedia tatrza<\/em><em>\u0144<\/em><em>ska<\/em>. Poronin.<\/li>\n<li>Rosner Edmund (1982): <em>Przypomnienie Kazimiery Alberti<\/em>. W: Idem: <em>Beskidzkie <\/em><em>\u015b<\/em><em>cie<\/em><em>\u017c<\/em><em>ki pisarzy. <\/em>Katowice.<\/li>\n<li>Stomma Ludwik (1986): <em>Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku<\/em>. Warszawa.<\/li>\n<li>Stryjkowski Julian (1979): <em>Austeria<\/em>. Warszawa.<\/li>\n<li>Waldenfels Bernhard (2002): <em>Topografia obcego<\/em>. Prze\u0142. J. Sidorek. Warszawa.<\/li>\n<li>Wyle\u017cy\u0144ska Aurelia (1934): <em>W Polsce \u2013 u pani staro<\/em><em>\u015b<\/em><em>ciny. <\/em>\u201eBluszcz\u201d, nr 2.<\/li>\n<\/ul>\n<p style=\"text-align: right;\"><strong>s. 93-94 <\/strong><\/p>\n<p>\n<\/div><\/div><\/div><\/div><\/div><\/section>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Cz\u0119sto w swojej tw\u00f3rczo\u015bci pochyla\u0142a si\u0119 nad zapomnianymi, zepchni\u0119tymi na marginesy spo\u0142ecznej \u015bwiadomo\u015bci lud\u017ami, opisywa\u0142a z naturalistyczn\u0105 precyzj\u0105 i spo\u0142ecznikowskim zaci\u0119ciem miejsk\u0105 i wiejsk\u0105 n\u0119dz\u0119, dawa\u0142a g\u0142os niemym i sama w ci\u0105gu niespe\u0142na kilku, kilkunastu lat zosta\u0142a niemal zupe\u0142nie zapomniana \u2013 mimo wielu kontrowersji, jakie kiedy\u015b wzbudza\u0142a. Kazimiera Alberti, bo o niej mowa, by\u0142a jedn\u0105 z wielu znanych, ale raczej drugorz\u0119dnych pisarek dwudziestolecia mi\u0119dzywojennego. I cho\u0107 nie wywar\u0142a du\u017cego wp\u0142ywu na rozw\u00f3j literatury polskiej, nie mo\u017cna jej odm\u00f3wi\u0107 \u015bwietnego zmys\u0142u obserwacji, co najmniej kilku udanych poetyckich i prozatorskich pr\u00f3b, wielu \u015bwietnych przek\u0142ad\u00f3w z czeskiego i bu\u0142garskiego oraz ogromnej pracy w\u0142o\u017conej w rozw\u00f3j \u017cycia kulturalnego na Podbeskidziu.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"footnotes":""},"categories":[45,526,545,411],"tags":[612,480,590,600,584,602],"class_list":["post-1378","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-alberti-nieznana","category-artykuly-i-rozprawy","category-karolina-pospiszil","category-nr-1-1-2019-pl","tag-hybrydy-kulturowe","tag-kazimiera-alberti-pl","tag-obcy-inny","tag-odrzucenie","tag-polska-literatura-miedzywojenna","tag-problemy-spoleczne","clearfix"],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1378","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1378"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1378\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3230,"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1378\/revisions\/3230"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1378"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1378"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1378"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}