{"id":4666,"date":"2025-05-14T19:07:54","date_gmt":"2025-05-14T17:07:54","guid":{"rendered":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/?p=4666"},"modified":"2025-09-03T20:56:41","modified_gmt":"2025-09-03T18:56:41","slug":"zygmunt-krasinski-w-alpach","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/?p=4666","title":{"rendered":"Zygmunt Krasi\u0144ski w Alpach"},"content":{"rendered":"<p><section class=\"kc-elm kc-css-352844 kc_row\"><div class=\"kc-row-container  kc-container\"><div class=\"kc-wrap-columns\"><div class=\"kc-elm kc-css-392633 kc_col-sm-6 kc_column kc_col-sm-6\"><div class=\"kc-col-container\"><div class=\"kc-elm kc-css-480796 kc_text_block\"><\/p>\n<h2><a href=\"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/?tag=barbara-szargot\">Barbara Szargot<\/a><\/h2>\n<p>(Uniwersytet Jana D\u0142ugosza w Cz\u0119stochowie)<br \/><a href=\"https:\/\/orcid.org\/0000-0003-3639-581X\" target=\"_blank\" rel=\"noopener noreferrer\">ORCID<\/a>: 0000-0003-3639-581X<\/p>\n<p>\n<\/div><\/div><\/div><div class=\"kc-elm kc-css-970620 kc_col-sm-6 kc_column kc_col-sm-6\"><div class=\"kc-col-container\"><div class=\"kc-elm kc-css-664098 kc_text_block\"><\/p>\n<h2 style=\"text-align: right;\"><a href=\"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/?tag=maciej-szargot\">Maciej Szargot<\/a><\/h2>\n<p style=\"text-align: right;\">(Uniwersytet \u0141\u00f3dzki)<br \/>E-mail: <a href=\"mailto:maciejszargot&#091;at&#093;wp.pl\">maciejszargot@wp.pl<\/a><br \/><a href=\"https:\/\/orcid.org\/0000-0003-1205-3241\" target=\"_blank\" rel=\"noopener noreferrer\">ORCID<\/a>: 0000-0003-1205-3241<\/p>\n<p>\n<\/div><\/div><\/div><\/div><\/div><\/section><section class=\"kc-elm kc-css-253513 kc_row\"><div class=\"kc-row-container  kc-container\"><div class=\"kc-wrap-columns\"><div class=\"kc-elm kc-css-333185 kc_col-sm-12 kc_column kc_col-sm-12\"><div class=\"kc-col-container\"><div class=\"kc-elm kc-css-966712 kc_text_block\"><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><a title=\"Pobierz artyku\u0142\" href=\"https:\/\/journals.us.edu.pl\/index.php\/flit\/article\/view\/17974\/14405\" target=\"_blank\" rel=\"noopener\"><strong>Download the article<\/strong><\/a><br \/><strong><a href=\"https:\/\/journals.us.edu.pl\/index.php\/flit\/issue\/view\/1492\" target=\"_blank\" rel=\"noopener\">Pobierz ca\u0142y numer<\/a><\/strong><\/p>\n<\/p>\n<p>Po raz pierwszy Zygmunt Krasi\u0144ski zobaczy\u0142 szwajcarskie Alpy w roku 1829. Aby wyja\u015bni\u0107 cel i sens tej podr\u00f3\u017cy siedemnastoletniego zaledwie poety, nale\u017cy nieco cofn\u0105\u0107 si\u0119 w czasie. Na pocz\u0105tku roku 1828 rozpocz\u0105\u0142 w Warszawie obrady S\u0105d Sejmowy, powo\u0142any dekretem carskim dla rozpatrzenia sprawy aresztowanych cz\u0142onk\u00f3w tajnej organizacji \u2013 Towarzystwa Patriotycznego, oskar\u017conych o zdrad\u0119 stanu. Car Miko\u0142aj I liczy\u0142 na to, \u017ce s\u0105d \u00f3w pot\u0119pi konspirator\u00f3w, jednak prawie wszyscy jego cz\u0142onkowie uznali oskar\u017conych za niewinnych zbrodni stanu. \u201ePrawie\u201d, bo jedynym spo\u015br\u00f3d 40 senator\u00f3w, kt\u00f3ry g\u0142osowa\u0142 przeciwnie, by\u0142 genera\u0142 Wincenty Krasi\u0144ski, ojciec poety. Odium narodowego zaprza\u0144ca spad\u0142o wkr\u00f3tce i na genera\u0142a, i na jego syna, studenta Uniwersytetu Warszawskiego. Spotka\u0142 si\u0119 on z ostracyzmem, a nawet zosta\u0142 publicznie spoliczkowany. Kiedy za\u015b w marcu 1829 roku zmar\u0142 prezes S\u0105du Sejmowego, senator-wojewoda Piotr Szeliga-Bieli\u0144ski, a jego pogrzeb sta\u0142 si\u0119 narodow\u0105 manifestacj\u0105, genera\u0142 Krasi\u0144ski zmusi\u0142 syna do niebrania udzia\u0142u w uroczysto\u015bciach i p\u00f3j\u015bcia na wyk\u0142ady. Nast\u0119pnego dnia poeta zosta\u0142 znowu zniewa\u017cony przez koleg\u00f3w, w wyniku czego wyzwa\u0142 on najczynniejszego z nich \u2013 Leona \u0141ubie\u0144skiego \u2013 na pojedynek. Do zakazanego ustawowo pojedynku nie dosz\u0142o, ale rada uniwersytetu postanowi\u0142a obu ch\u0142opc\u00f3w relegowa\u0107 z uczelni. Zygmuntowi pozosta\u0142o za\u015b podj\u0105\u0107 studia za granic\u0105, w Genewie.<\/p>\n<p>W ten spos\u00f3b \u2013 \u201ez konieczno\u015bci\u201d \u2013 Zygmunt Krasi\u0144ski wyruszy\u0142 w podr\u00f3\u017c poza granice dawnej Rzeczypospolitej. Nie by\u0142a to jego pierwsza podr\u00f3\u017c zagraniczna, poniewa\u017c \u2013 je\u015bli nie liczy\u0107 faktu, \u017ce Zygmunt (zwany pierwotnie Napoleonkiem) urodzi\u0142 si\u0119 w Pary\u017cu i do kraju powr\u00f3ci\u0142 jako dwulatek \u2013 odby\u0142 on ju\u017c pierwszy \u015bwiadomy woja\u017c tego typu w maju tego\u017c roku, kiedy to towarzyszy\u0142 genera\u0142owi Wincentemu, wys\u0142anemu przez cara z misj\u0105 dyplomatyczn\u0105 (o raczej ceremonialnym charakterze) do Wiednia. Do tej pory natomiast m\u0142ody pisarz przemieszcza\u0142 si\u0119 pomi\u0119dzy rodzinnymi posiad\u0142o\u015bciami i w\u0142o\u015bciami: Opinog\u00f3r\u0105, pa\u0142acem w Warszawie oraz nale\u017c\u0105cymi do babki, Antoniny z Czackich Krasi\u0144skiej, Dunajowcami na Podolu (a tak\u017ce pobliskimi Okopami \u015awi\u0119tej Tr\u00f3jcy i Kamie\u0144cem Podolskim). Pa\u017adziernikowa podr\u00f3\u017c do Genewy przez Prag\u0119 i Wiede\u0144 w roku 1829, odbyta w towarzystwie guwernera Jakubowskiego i kamerdynera Lintnera (imion obu nie znamy), by\u0142a jednak spowodowana innymi okoliczno\u015bciami i zupe\u0142nie inne budzi\u0142a refleksje.<\/p>\n<p>M\u0142odziutki poeta, odrzucony i pot\u0119piony przez r\u00f3wie\u015bnik\u00f3w, relegowany z Uniwersytetu Warszawskiego, m\u00f3g\u0142 si\u0119 zatem poczu\u0107 wzgardzony i odrzucony przez zbiorowo\u015b\u0107 jak bohater poemat\u00f3w ulubionych poet\u00f3w \u2013 Mickiewicza i Byrona.<\/p>\n<p>Pierwszy kontakt z Alpami wywo\u0142a\u0142 w siedemnastoletnim m\u0142odzie\u0144cu bardzo stereotypow\u0105 dla romantyka reakcj\u0119. W li\u015bcie do ojca Krasi\u0144ski pisze:\u00a0<\/p>\n<div class=\"page\" data-page-number=\"2\" data-loaded=\"true\">\n<blockquote>\n<div class=\"textLayer\">Ujrza\u0142em tego dnia [30 pa\u017adziernika 1829 \u2013 B., M.S.] g\u00f3ry si\u0119gaj\u0105ce ob\u0142ok\u00f3w i \u015bniegiem okryte, przy blasku zachodz\u0105cego s\u0142o\u0144ca. [&#8230;] Zaiste uroczysty by\u0142 widok. [&#8230;] Dzie\u0144 pogodny zmienia\u0142 ten rzeczywisty widok w obraz panoramy (Krasi\u0144ski 1963: 42).<\/div>\n<\/blockquote>\n<\/div>\n<p><!--nextpage-->Dzia\u0142o si\u0119 to jesieni\u0105, a zatem widok \u015bniegu nie by\u0142 dla autora listu czym\u015b oczywistym. Niech nas jednak nie zmyli poczt\u00f3wkowy charakter powy\u017cszego wyznania. Poeta, ju\u017c opisuj\u0105c pierwsze wra\u017cenia, przetwarza natur\u0119 w dzie\u0142o sztuki \u2013 \u201eobraz panoramy\u201d. Stosuje zatem konwencjonalne romantyczne uj\u0119cie pejza\u017cu, kt\u00f3ry \u201eujawnia w sobie walory dzie\u0142a sztuki, [&#8230;] dzia\u0142a jak dzie\u0142o sztuki [&#8230;] \u2013 tak ujrzany \u2013 jest dzie\u0142em sztuki\u201d (Opacki 1979: 17) \u2013 estetyzuje opisywany widok, bo nie jest w stanie odbiera\u0107 przyrody werystycznie.<\/p>\n<p>M\u0142odzieniec \u2013 znowu zgodnie z romantycznym obyczajem \u2013 niemal natychmiast dokonuje te\u017c analizy historycznej:<\/p>\n<blockquote>\n<p>G\u00f3rzysta i dzika kraina otacza\u0142a nasz\u0105 drog\u0119 [&#8230;]. Wody jeziora Morat b\u0142ysz-cza\u0142y z daleka; kiedy\u015b, w dniu na zawsze pami\u0119tnym, bitne Karola Burgundzkiego szyki, dob\u00f3r i kwiat rycerstwa ca\u0142ej Europy, tu szed\u0142 do bitwy, a z brzeg\u00f3w jeziora powiewa\u0142a chor\u0105giew najpot\u0119\u017cniejszego pana w chrze\u015bcija\u0144stwie. [&#8230;] A teraz na polach, gdzie tylu bohater\u00f3w skona\u0142o, rosn\u0105 spokojnie modrzewia i sosny, a jezioro w tym dniu krwi\u0105 oblane toczy dzi\u015b spokojnie swe szarawe fale. Pomnik tylko [&#8230;] z napisem \u015bwiadcz\u0105cym, \u017ce tu by\u0142 gr\u00f3b Burgundii.<\/p>\n<p>Te wielkie wspomnienia ruszy\u0142y moj\u0105 dusz\u0119, [&#8230;] szuka\u0142em po polu b\u0142\u0119dnym wzrokiem, czy nie ujrz\u0119 ducha jakiego z wodz\u00f3w, czy nie us\u0142ysz\u0119 g\u0142osu przesz\u0142o\u015bci wo\u0142aj\u0105cej na wieki tera\u017aniejsze [&#8230;]. Zda\u0142o si\u0119 uniesionej wyobra\u017ani, \u017ce dostrzega z daleka \u015bwietne wojownik\u00f3w zbroje, \u017ce za drzewami widzi p\u0142ywaj\u0105ce pi\u00f3ra i kity szyszak\u00f3w. By\u0142y to wody b\u0142yszcz\u0105ce jeziora, owiane ma\u0142y-mi \u017caglami statk\u00f3w, nie podni\u00f3s\u0142 si\u0119 \u017caden rycerz z grobu na moje wezwanie (Krasi\u0144ski 1963: 43\u201344).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Wyobra\u017ania poety przechodzi p\u0142ynnie od \u015bwiat\u0142a i koloru (biel \u015bniegu, b\u0142\u0119kit nieba, czerwie\u0144 zachodz\u0105cego s\u0142o\u0144ca) do obraz\u00f3w \u015bredniowiecznych bitew. War-to zauwa\u017cy\u0107, \u017ce w tworzeniu wizji bitwy \u201euczestnicz\u0105\u201d krajobrazy \u2013 b\u0142yszcz\u0105ce jezioro zdaje si\u0119 wizj\u0105 stalowych pancerzy, pi\u00f3r i kit szyszak\u00f3w. Morze krwi przelanej w bitwie zmienia si\u0119 w szaraw\u0105 wod\u0119, ale pami\u0119tajmy o \u0142unach wieczornych, kt\u00f3re s\u0105 czerwone. Mo\u017cna zatem rzec, \u017ce przej\u015bcie od czerwieni krwi do szaro\u015bci wody dokonuje si\u0119 \u201ena oczach\u201d podmiotu epistolarnego. Jego egzaltacja jest wi\u0119c zapo\u015bredniczona w krajobrazie. Poeta \u201ewidzi\u201d bitw\u0119 w otoczeniu jeziora Morat, ale nie mo\u017ce nic us\u0142ysze\u0107 (cho\u0107, by zacytowa\u0107 Mickiewicza, \u201eucho wyt\u0119\u017ca ciekawie\u201d \u2013 Mickiewicz 1993: 235). To przekonanie, \u017ce mo\u017cna zobaczy\u0107 w pejza\u017cu minione obrazy, czerpie Krasi\u0144ski w\u0142a\u015bnie z lektury Sonet\u00f3w krymskich, kt\u00f3rych jest wiernym czytelnikiem:<br \/><!--nextpage--><\/p>\n<blockquote>\n<p>Srebro nie pi\u0119kniej odbija promienie s\u0142o\u0144ca od fal jeziora Lemanu, a lilii barwa ga\u015bnie przy \u015bniegach i lodach kryszta\u0142owych [&#8230;]. Wszystko w tym obrazie by\u0142o uroczystym, wznios\u0142ym. O ile\u017c dusza nie\u015bmiertelna wzbi\u0107 si\u0119 mo\u017ce, kiedy n\u0119dz-ny proch, materia, ziemia takiej dochodzi wysoko\u015bci, \u017ce do-tyka si\u0119 stopami poziomu, a szczytem roztr\u0105ca chmury, w kt\u00f3rych burze hucz\u0105 i piorun si\u0119 ko\u0142ysze. Ale trzeba by\u0107 weso\u0142ym i rado\u015bnym, by nale\u017cycie uczu\u0107 te pi\u0119kno\u015bci. \u0179le si\u0119 wydaj\u0105 naj-pi\u0119kniejsze obrazy, kiedy \u0142zy zaciemniaj\u0105 oczy, a serce pe\u0142ne \u017ca\u0142o\u015bci woli o mo-ralnych my\u015bli\u0107 uczuciach ni\u017c gubi\u0107 si\u0119 w zapatrywaniu si\u0119 na materialne ogro-my. Polska ze swymi piaskami pod bardziej wabi\u0105cymi stawia\u0142a mi si\u0119 farbami ni\u017c g\u00f3ry szwajcarskie, i za Je-zioro Genewskie nie odst\u0105pi\u0142bym wspomnienia o sta-wie opinog\u00f3rskim (Krasi\u0144ski 1963: 45; podkr. \u2013 B., M.S.).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>I jeszcze:<\/p>\n<blockquote>\n<p>Tu sosna samotna przypominaj\u0105ca mi Polsk\u0119 wznosi\u0142a si\u0119 nad poziome krze-wy [&#8230;], a po bokach bluszcz i r\u00f3\u017cnobarwne, wij\u0105c si\u0119, ro\u015bliny czarodziejskie tworzy\u0142y sklepienia. [&#8230;].<\/p>\n<p>Ale, przyjacielu! nad te wszystkie cuda natury, nad te czarowne Szwajcarii okolice, wola\u0142bym widzie\u0107 brzeg naszej Wis\u0142y lub Narwi, pogl\u0105da\u0107 na Gop\u0142a fale! Oko zajmuje si\u0119 Lemanem i niebotycznymi g\u00f3rami Helwecji, ale serce wzdycha za Polsk\u0105[1] i powtarzam sobie nieraz \u00f3w wiersz Mickiewicza:<\/p>\n<p>Woko\u0142o mnie kraina dostatk\u00f3w i krasy<br \/>Nade mn\u0105 niebo jasne&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.<br \/>Dlaczego\u017c st\u0105d ucieka serce w okolice<br \/>Dalekie i, niestety, jeszcze dalsze czasy?[2]<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\">(Krasi\u0144ski 1971: 28\u201330, podkr. \u2013 B., M.S.)<\/p>\n<\/blockquote>\n<hr \/>\n<p>[1] Teresa Winek s\u0142usznie wskazuje w tym zdaniu nawi\u0105zanie do \u201eMickiewiczowskiego dualizmu\u201d, przeciwstawiaj\u0105cego serce \u201eszkie\u0142ku i oku\u201d, ale te\u017c s\u0142usznie podkre\u015bla odmienno\u015b\u0107 uj\u0119cia. \u201eRoz-dzielne stanowiska oka i serca\u201d nie s\u0105 tu rozparcelowane mi\u0119dzy dwie osoby, lecz wskazuj\u0105 we-wn\u0119trzne rozdwojenie patrz\u0105cego na Leman podmiotu (Winek 2014: 53).<\/p>\n<p>[2] Ewa Szczeglacka dostrzega tak\u017ce w genewskich Fragmentach zwi\u0105zki z Sonetami krymskimi(Szczeglacka 2005: 155).\u00a0<br \/><!--nextpage--><\/p>\n<p>Por\u00f3wnajmy z sonetami Mickiewicza:<\/p>\n<blockquote>\n<p>Min\u0105\u0142em grom, drzemi\u0105cy w kolebce z ob\u0142ok\u00f3w,<br \/>A\u017c tam, gdzie nad m\u00f3j turban by\u0142a tylko gwiazda.<br \/>To Czatyrdah! <br \/>(Widok g\u00f3r ze step\u00f3w Koz\u0142owa; Mickiewicz 1993: 239).<\/p>\n<p>U st\u00f3p moich kraina dostatk\u00f3w i krasy,<br \/>Nad g\u0142ow\u0105 niebo jasne, obok pi\u0119kne lice;<br \/>Dlaczego\u017c st\u0105d ucieka serce w okolice<br \/>Dalekie, i niestety! jeszcze dalsze czasy?<\/p>\n<p>Litwo! pia\u0142y mi wdzi\u0119czniej twe szumi\u0105ce lasy,<br \/>Ni\u017c s\u0142owiki Bajdaru, Salhiry dziewice;<br \/>I weselszy depta\u0142em twoje trz\u0119sawice,<br \/>Ni\u017c rubinowe morwy, z\u0142ote ananasy. <br \/>(Pielgrzym; Mickiewicz 1993: 248)<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Rzucaj\u0105 si\u0119 w oczy nawi\u0105zania \u2013 przestrzenne, kolorystyczne i patriotyczne. Mo\u017cna by si\u0119 wr\u0119cz posun\u0105\u0107 do twierdzenia, \u017ce autor <em>Nie-Boskiej komedii<\/em> przek\u0142ada tekst sonet\u00f3w na proz\u0119 (zw\u0142aszcza, \u017ce sam si\u0119 do Pielgrzyma przypisuje). Dlaczego tak czyni? Nale\u017cy s\u0105dzi\u0107, \u017ce s\u0105 ku temu dwa powody. Pierwszy z nich to (do\u015b\u0107 naturalne u m\u0142odego cz\u0142owieka ka\u017cdej doby, ale szczeg\u00f3lnie dla romantyka) \u201emy\u015blenie lektur\u0105\u201d (por. Zieli\u0144ska 1984: 52-56).<\/p>\n<p>Krasi\u0144ski by\u0142 wiernym czytelnikiem dzie\u0142 Wieszcza Adama. Mo\u017cna by jego stosunek do autora Dziad\u00f3w w tym momencie \u017cycia okre\u015bli\u0107 \u2013 by si\u0119 odwo\u0142a\u0107 do poj\u0119\u0107 wsp\u00f3\u0142czesnej popkultury \u2013 jako uwielbienie fana dla idola, kt\u00f3ry jeszcze nie spotka\u0142 go osobi\u015bcie, zna tylko (za to na pami\u0119\u0107) jego dzie\u0142a. M\u0142odziutki poeta chce zarazem pisa\u0107 jak Mickiewicz, a \u017cy\u0107 i odczuwa\u0107 jak jego bohaterowie (por. Zieli\u0144ska 1984: 102). Ewa Szczeglacka opisa\u0142a ten stosunek do starszego kolegi po pi\u00f3rze nast\u0119puj\u0105co:<\/p>\n<blockquote>\n<p>Krasi\u0144ski scharakteryzowa\u0142 poezj\u0119 Mickiewicza jako prawdziw\u0105, tzn. tak\u0105, kt\u00f3ra w zgodzie z sumieniem autora szuka prawdy i wyra\u017ca autentyczne uczucia, a wi\u0119c pozostaje w \u015bcis\u0142ym zwi\u0105zku z do\u015bwiadczeniem, biografi\u0105, histori\u0105, rodzi \u015bwiadomo\u015b\u0107 przemian zachodz\u0105cych w \u015bwiecie (Szczeglacka 2003: 59).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Autor Irydiona przywo\u0142any s\u0105d sformu\u0142owa\u0142 co prawda w roku 1833 (Szczeglacka 2003: 59), ale w cytowanych przez nas listach z podr\u00f3\u017cy w Alpy na\u015bladuje swego Mistrza w wymienionych przez Szczeglack\u0105 aspektach.<\/p>\n<blockquote>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<\/blockquote>\n<div class=\"page\" data-page-number=\"5\" data-loaded=\"true\">\n<div class=\"textLayer\">Chce widzie\u0107 pejza\u017c poprzez w\u0142asn\u0105 biografi\u0119 (o czym jeszcze za chwil\u0119), ale te\u017c przez histori\u0119. St\u0105d nie dziwi maniera polegaj\u0105ca na por\u00f3wnywaniu miejsc powszechnie uznawanych za pi\u0119kne (Dolina Bajdary, Salhir \u2013 Jezioro Genewskie) z \u201epospolitymi\u201d (lasy i trz\u0119sawiska Litwy \u2013 staw w Opinog\u00f3rze). Ten specyficzny stosunek do estetyki charakterystyczny jest dla Mickiewicza. Uroda zwiedzanego \u015bwiata jest bowiem \u201ezewn\u0119trzna\u201d, podczas gdy ziemie ojczyste bliskie s\u0105 sercu.<\/div>\n<\/div>\n<div>\u00a0<\/div>\n<div>I tu ods\u0142ania si\u0119 drugi pow\u00f3d, dla kt\u00f3rego Krasi\u0144ski (\u015bwiadomie lub nie) parafrazuje w swym opisie Mickiewicza. Wspominali\u015bmy ju\u017c, \u017ce podr\u00f3\u017c w Alpy odbywa m\u0142ody poeta jako cz\u0142owiek dotkni\u0119ty infami\u0105. Jest zbyt s\u0142aby na to, \u017ceby przeciwstawi\u0107 si\u0119 ojcu (a mo\u017ce wcale tego nie chce, bo np. brak mu odwagi albo po prostu lubi wygodne \u017cycie arystokraty), nie rezygnuje z okazji, \u017ceby wykreowa\u0107 si\u0119 na wygna\u0144ca. Nawi\u0105zanie do Sonet\u00f3w krymskich daje mu zatem b\u0142ogie prze\u015bwiadczenie, \u017ce mo\u017ce on si\u0119 \u201ewpisa\u0107\u201d w dyskurs pielgrzymki (czy nawet w wi\u0119kszym stopniu \u2013 zes\u0142ania). M\u0142odzieniec podr\u00f3\u017cuj\u0105cy z paszportem w luksusowych warunkach chce wierzy\u0107 (bowiem, jak si\u0119 wydaje w tym wypadku, list bardziej odzwierciedla z\u0142udzenia nadawcy, ni\u017c usi\u0142uje wp\u0142yn\u0105\u0107 na odbiorc\u0119), \u017ce w istocie mo\u017ce si\u0119 identyfikowa\u0107 z \u201ewygna\u0144cami z ojczyzny\u201d.<\/div>\n<div>\u00a0<\/div>\n<div>Alpy Krasi\u0144skiego staj\u0105 si\u0119 wi\u0119c od pocz\u0105tku literatur\u0105: w swoich estetyzacjach (ukazywane na podobie\u0144stwo dzie\u0142a sztuki), epopeizacjach (przedstawiane jako sceneria rycerskich bitew), wreszcie liryzacjach, kiedy egzaltowanymi nawi\u0105zaniami do sonet\u00f3w Mickiewicza poeta pr\u00f3buje odda\u0107 stan swojej duszy bajronicznego w\u0119drowca. O liryzacji opisu trzeba te\u017c m\u00f3wi\u0107 wtedy, gdy widok g\u00f3r implikuje refleksj\u0119 religijn\u0105 \u2013 gdy staj\u0105 si\u0119 one tronem Boga, a w\u0119dr\u00f3wka po nich (na razie tylko imaginowana) przypomina inicjacj\u0119 lub drog\u0119 w za\u015bwiaty:<\/div>\n<div>\u00a0<\/div>\n<blockquote>\n<div>Duch Tw\u00f3rcy unosi si\u0119 nad t\u0105 krain\u0105 i jego r\u0119ka wyry\u0142a na opoce Mont Blanc nadziej\u0119 nie\u015bmiertelno\u015bci. Och! Je\u015bli ziemia tyle ma uroku, je\u015bli ogromy prochu zmieszane z k\u0142\u0119bami \u015bniegu zdolne podnie\u015b\u0107 tak wysoko uczucia cz\u0142owieka i oderwawszy my\u015bl od kurzawy rzuci\u0107 j\u0105 pomi\u0119dzy niebios przestrzenie, jak\u017ce wy\u017cszymi musz\u0105 by\u0107 marzenia duszy. Zdaje mi si\u0119 w tej chwili, \u017ce Mont Blanc jest \u015bwietnym korabem, na kt\u00f3ry rzuca si\u0119 moja dusza dla przep\u0142yni\u0119cia niesko\u0144czono\u015bci chwa\u0142y Wszechmocnego (Krasi\u0144ski 1971: 32).<\/div>\n<\/blockquote>\n<div>Nastr\u00f3j \u201ezwiedzaj\u0105cego czytelnika\u201d nie opuszcza Krasi\u0144skiego tak\u017ce na pocz\u0105t-ku 1830 roku. Tak relacjonuje ojcu wra\u017cenia z wycieczki statkiem parowym:<\/div>\n<div>\u00a0<\/div>\n<div>\n<div class=\"page\" data-page-number=\"6\" data-loaded=\"true\">\n<blockquote>\n<div class=\"textLayer\">[&#8230;] Mont-Blanc powa\u017cnie wnosi si\u0119 nad wszystkie inne ska\u0142 i g\u00f3r \u0142a\u0144cuchy, p-tem znika [&#8230;]. P\u00f3\u017aniej odkrywaj\u0105 si\u0119 ska\u0142y czarne i niebotyczne z jednej strony. To s\u0105 ska\u0142y Meillerie, s\u0142awne w Nowej Heloizie, a z drugiej strony Lemanu g\u00f3ry zielone i lasy, i ogrody, i gaj Klarencji. Ale te ska\u0142y i ten gaj \u017cadnego na mnie wra\u017cenia nie uczyni\u0142y, bo Nowa Heloiza wydaje mi si\u0119 nudnym dzie\u0142em; pi\u0119kny styl, ale nie ma uczucia prawdziwego, jest tylko deklamacja [&#8230;].\u00a0<\/div>\n<\/blockquote>\n<\/div>\n<\/div>\n<blockquote>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p>Ale miejsce, kt\u00f3re ca\u0142\u0105 moj\u0105 uwag\u0119 w tym dniu \u015bci\u0105gn\u0119\u0142o, miejsce, kt\u00f3re wyda\u0142o mi si\u0119 w tera\u017aniejszym stanie mojego umys\u0142u pi\u0119kniejsze od Mont-Blanc, Klarencji i Meillerie, by\u0142o stary zamek Chillonu [&#8230;], zabytek rycerskich czas\u00f3w, ws\u0142awiony za naszych nie\u015bmiertelnym poematem Byrona (Krasi\u0144ski 1963: 133\u2013134; podkr. \u2013 B., M.S.).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>W cytacie widzimy ju\u017c nie na\u015bladownictwo w sposobie opisu, ale wr\u0119cz niewolnicze uzale\u017cnienie od lektury. Skoro Nowa Heloiza nie przypada do gustu romantykowi, to i opisywane w niej krajobrazy nie mog\u0105 si\u0119 mu podoba\u0107. Ciekawe, \u017ce \u201eMont Blanc [&#8230;] znika\u201d, nie budz\u0105c w nim w\u0142a\u015bciwie \u017cadnego zainteresowania \u2013 oceniany jako mniej pi\u0119kny od \u201ezamku Chillonu\u201d. Jest to interesuj\u0105ce o tyle, \u017ce \u2013 jak wiemy \u2013 ten alpejski szczyt \u015bwietnie realizuje romantyczne wyobra\u017cenie idealnego krajobrazu, co mo\u017cemy prze\u015bledzi\u0107 cho\u0107by w nieco p\u00f3\u017aniejszym od opisywanych tu list\u00f3w Kordianie.<\/p>\n<p>Podobne refleksje powtarzaj\u0105 si\u0119 w innych alpejskich tekstach poety z tego okresu:<\/p>\n<blockquote>\n<p>Po drodze widzia\u0142em baszt\u0119 Chillonu. [&#8230;] Ledwo mo\u017cna by\u0142o odczyta\u0107 w mroku imi\u0119 Byrona wyci\u0119te na kolumnie. M\u00f3wi\u0105, \u017ce wyry\u0142 je w\u0142asn\u0105 r\u0119k\u0105. Dziwna [to] rzecz, \u017ce wielki geniusz szuka nie\u015bmiertelno\u015bci w kamieniu, kiedy kamie\u0144 ten rozsypie si\u0119 w proch pr\u0119dzej, ni\u017c scze\u017anie chwa\u0142a geniuszu[3]. [&#8230;].<\/p>\n<p>Pisz\u0119 w tej chwili w Montreux, przy oknie. Przede mn\u0105 wida\u0107 czarne ska\u0142y Meillerie, a delikatna i urocza ziele\u0144 wyrasta wok\u00f3\u0142 pod moimi nogami, [&#8230;] na tych ska\u0142ach, w otoczeniu tych kaskad Rousseau wy\u015bni\u0142 sw\u0105 ksi\u0119g\u0119 mi\u0142o\u015bci, pe\u0142n\u0105 nami\u0119tno\u015bci, poci\u0105gaj\u0105c\u0105 niczym potok, kt\u00f3ry towarzyszy\u0142 jego my\u015blom swym szumem burzliwym, lecz ubogim w uczucia i pozbawionym wznios\u0142o\u015bci (Krasi\u0144ski 2017: 70\u201371).<\/p>\n<p>Czy\u017c nie m\u00f3wi\u0142em Ci, \u017ce Montreux jest nudne, przygn\u0119biaj\u0105ce? [&#8230;] Ale rozumiem, czym mog\u0142o by\u0107 Montreux dla Rousseau, kiedy pisa\u0142 swoj\u0105 Heloiz\u0119, maj\u0105c czterdzie\u015bci pi\u0119\u0107 lat [&#8230;]. O, jak prawdziwe jest przys\u0142owie: Ukochani przez bog\u00f3w umieraj\u0105 m\u0142odo! Tak, dla Rousseau, w jego stanie duszy, spok\u00f3j natury m\u00f3g\u0142 si\u0119 wydawa\u0107 zbawienny.\u00a0<\/p>\n<\/blockquote>\n<hr \/>\n<p>[3]\u00a0 O obecno\u015bci i symbolice w pismach Krasi\u0144skiego motywu chillo\u0144skiego \u201eszwajcarskiego zamku zaczarowanego w poezji Byrona\u201d pisze Miros\u0142aw Strzy\u017cewski (2014a: 267\u2013287).<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<blockquote>\n<p>[&#8230;] Ale nam, kt\u00f3rzy nie mamy materialnego cia\u0142a, tylko dusz\u0119 bezcielesn\u0105, z p\u0142omienia, trzeba czego\u015b wi\u0119kszego: czego\u015b, co nie naszych zmys\u0142\u00f3w, ale przemawia do ducha: tote\u017c Montreux, kt\u00f3re by\u0142o natchnieniem tych pe\u0142nych deklamacji list\u00f3w i najpi\u0119kniejszych rozpraw o cielesnej nami\u0119tno-\u015bci, Ciebie natchnie nieznacznie albo wcale (Krasi\u0144ski 1980: 49\u201350).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Genialny Byron wygrywa z Rousseau \u2013 zbyt materialnym, cielesnym, retorycznym, \u201eubogim w uczucia i pozbawionym wznios\u0142o\u015bci\u201d. Wygrywa nawet z realiami, kt\u00f3re sam opisa\u0142, bo od nich trwalsza ma by\u0107 jego poezja. Zamek Chillon tylko dla-tego wart jest zainteresowania, \u017ce pisa\u0142 o nim poeta \u2013 sam w sobie nie przedstawia natomiast jakiej\u015b wi\u0119kszej warto\u015bci. Natomiast krajobraz nieznany z lektury w og\u00f3le nie mo\u017ce zainteresowa\u0107. To literatura dyktuje m\u0142odziutkiemu poecie, czym trzeba si\u0119 zachwyca\u0107 i o czym warto pisa\u0107, a co mo\u017cna pomin\u0105\u0107. Literatura staje si\u0119 wyroczni\u0105 w sprawach gustu \u2013 nie tylko literackiego, ale \u2013 ujmijmy to tak \u2013 turystycznego. Krasi\u0144ski bowiem zachowuje si\u0119 tu jak rasowy woja\u017cer, zwiedzaj\u0105cy jednak \u015bwiat nie z bedekerem, lecz z tomikiem poezji w r\u0119ku. Zatem poeta \u201enie widzi\u201d realnego pejza\u017cu \u2013 Alpy w tym wypadku \u201enie wyst\u0119puj\u0105 samodzielnie\u201d \u2013 s\u0105 po prostu ilustracj\u0105 do lubianej b\u0105d\u017a nielubianej ksi\u0105\u017cki. Zastanawiaj\u0105cy jest te\u017c sam porz\u0105dek ich ogl\u0105dania \u2013 wyznaczany przez lektur\u0119 jak przez turystyczny przewodnik. Poeta \u201ezalicza\u201d kolejne widoki, a pomija te, o kt\u00f3rych ksi\u0105\u017cki milcz\u0105[4]. Znowu przypomina w tym wsp\u00f3\u0142czesnego \u2013 bardzo przeci\u0119tnego \u2013 turyst\u0119[5].<\/p>\n<p>Na osobn\u0105 uwag\u0119 zas\u0142uguj\u0105 oczywi\u015bcie czytelnicze preferencje. Krasi\u0144ski wielbi romantyczne dzie\u0142a Mickiewicza i Byrona, nie ceni za\u015b sentymentalisty Rousseau. Zauwa\u017cmy, \u017ce relacja ta znajduje si\u0119 w li\u015bcie do ojca. Pierwszy raz b\u0119d\u0105cy za gra-nic\u0105 bez rodzicielskiej kontroli m\u0142odzieniec daje upust w\u0142asnym gustom literackim wobec genera\u0142a Wincentego \u2013 zaprzysi\u0119g\u0142ego zwolennika poetyk o\u015bwieceniowych. To jedyna i stale obecna (jeszcze przed wyjazdem w Alpy) w pismach Krasi\u0144skiego pr\u00f3ba buntu przeciwko apodyktycznemu ojcu (por. Szargot 2020: 15\u201329), z kt\u00f3rego autorytetem dyskutuje m\u0142odziutki poeta tak\u017ce na wodach Lemanu.\u00a0<\/p>\n<hr \/>\n<p>[4] Dla tego etapu alpejskich podr\u00f3\u017cy Krasi\u0144skiego \u015bwietnie nadaje si\u0119 u\u017cyta przez El\u017cbiet\u0119 Rybick\u0105 metafora \u201etekstury miejsca\u201d, czyli \u201esplotu materialno\u015bci i tekst\u00f3w kultury\u201d (Rybicka 2014: 168\u2013169). M\u0142odziutki poeta preferuje w tym splocie tekst, a miejsce bez tekstowych odwo\u0142a\u0144 traktuje czasem jako nieistniej\u0105ce b\u0105d\u017a niewarte uwagi.\u00a0<\/p>\n<p>[5] Miros\u0142aw Strzy\u017cewski s\u0142usznie pisze: \u201eWarto jednak zwr\u00f3ci\u0107 uwag\u0119 na spor\u0105 doz\u0119 sztubacko\u015bci, niedojrza\u0142o\u015bci, wykwit\u00f3w konfabulacji i zmy\u015ble\u0144 pod wp\u0142ywem lektur, zamiast nadu\u017cywa\u0107 po-wa\u017cnych poj\u0119\u0107 i ci\u0119\u017ckich egzegez raczej nieprzystaj\u0105cych do interpretacji pocz\u0105tkowej fazy pisarstwa autora Przed\u015bwitu. [&#8230;] Pomy\u0142k\u0105 metodologiczn\u0105 i naiwno\u015bci\u0105 zgo\u0142a infantyln\u0105 jest traktowanie list\u00f3w Krasi\u0144skiego li tylko jako materia\u0142u dokumentalnego, bez uwzgl\u0119dnienia stopnia ich literacko\u015bci, narracyjnych konfabulacji, naiwnych zmy\u015ble\u0144, wielu autorskich masek czy przekszta\u0142ce\u0144 artystycznych\u201d (Strzy\u017cewski 2014b: 261). Jako konfabulacj\u0119 traktuje badacz jeden z opis\u00f3w Mont Blanc, nieb\u0119d\u0105cy, jego zdaniem, odwzorowaniem autentycznego widoku, tylko artystyczn\u0105 improwizacj\u0105 (Strzy\u017cewski 2014b: 261\u2013264), podobnie \u2013 relacje o p\u0142ywackich wyczynach Krasi\u0144skiego, w kt\u00f3rych Strzy\u017cewski s\u0142yszy echa legendy Byrona (Strzy\u017cewski 2014b: 265\u2013267). St\u0105d pisze on s\u0142usznie o \u201efikcji literackiej, g\u00f3ruj\u0105cej niemal zawsze nad aspektem zapisu realnych zdarze\u0144\u201d (Strzy\u017cewski 2014b: 269).<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">* * *<\/p>\n<p>Ogl\u0105d Alp zmienia si\u0119, kiedy Zygmunt wraz z guwernerem (Jakubowskim) i z przyjacielem Henrykiem Reevem rusza na piesz\u0105 w\u0119dr\u00f3wk\u0119 w Wysokie Alpy. Wy-cieczka odby\u0142a si\u0119 w dniach 2\u201310 sierpnia. Dziennik tej podr\u00f3\u017cy Zygmunt przes\u0142a\u0142 ojcu w li\u015bcie z 11 sierpnia.<\/p>\n<p>Mamy do czynienia nie tylko ze zmian\u0105 perspektywy. Odmienny jest te\u017c wysi\u0142ek zwi\u0105zany z wycieczk\u0105:<\/p>\n<blockquote>\n<p>6 augusta. [&#8230;] Ta podr\u00f3\u017c, cho\u0107 pe\u0142na pi\u0119kno\u015bci, przyrodzenia, niezmiernie mi przykr\u0105 by\u0142a, bo ju\u017c monotonno\u015b\u0107 g\u00f3r i zawsze g\u00f3r, potok\u00f3w i zawsze potok\u00f3w, ska\u0142 i zawsze ska\u0142 zaczyna\u0142a mnie nudzi\u0107, a potem ch\u00f3d mu\u0142a jest rzecz\u0105 bardzo nieprzyjemn\u0105 i naj\u0142atwiej w smutek czy raczej w rodzaj z\u0142ego humoru wprawuj\u0105c\u0105. Powoli si\u0119 post\u0119puje, krok za krokiem i zawsze w ka\u017cdej chwili to\u017c samo wstrz\u0105\u015bnienie jak gdyby wymierzone si\u0119 powtarza. [&#8230;] Z nud\u00f3w wzi\u0105\u0142em si\u0119 do pisania wierszy na mule [&#8230;] (Krasi\u0144ski 1963: 177).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>\u0141atwiej upozowa\u0107 si\u0119 na m\u0142odego poet\u0119 \u201ena Judahu skale\u201d, kiedy si\u0119 siedzi wy-godnie na pok\u0142adzie parowca, ni\u017c kiedy trzeba znosi\u0107 wielogodzinne niewygody. Tym bardziej interesuj\u0105cy jest fragment o nudzie. Nuda to oczywisty element wra\u017cliwo\u015bci romantycznej (por. Bizior-Dombrowska 2016), ale wydawa\u0142oby si\u0119, \u017ce nie jest ona \u201ew\u0142a\u015bciwym\u201d powodem weny poetyckiej. Poezja, kt\u00f3ra \u201ena dole\u201d by\u0142a efektem uniesie\u0144, \u201ena g\u00f3rze\u201d staje si\u0119 czym\u015b w rodzaju szarady czy krzy\u017c\u00f3wki rozwi\u0105zywanej dla zabicia czasu. Takiej postawy oczekiwaliby\u015bmy raczej po poecie klasycystycznym. Poniewa\u017c jednak mamy do czynienia z romantykiem \u2013 ludyczny wymiar poezji i praktyczny stosunek do w\u0119dr\u00f3wki nie wyczerpuje opisu. Krasi\u0144ski wr\u0119cz musi zo-baczy\u0107 wznios\u0142o\u015b\u0107 g\u00f3r. I oczywi\u015bcie \u2013 widzi:<\/p>\n<blockquote>\n<p>[&#8230;] Mont-Blanc. Zapewne nic w przyrodzeniu powa\u017cniejszego i pi\u0119kniejszego nie ma nad t\u0119 ogromn\u0105 g\u00f3r\u0119 [&#8230;]. Nigdy nie zapomn\u0119 tej ekskursji [&#8230;], bo widzia\u0142em podczas niej przyrodzenie w ca\u0142ej swej ponurej chwale lod\u00f3w i \u015bnieg\u00f3w (Krasi\u0144ski 1963: 175\u2013176).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Krasi\u0144ski znowu okazuje si\u0119 dzieckiem epoki, wyznawc\u0105 charakterystycznej dla niej \u201enowej koncepcji pi\u0119kna\u201d (Por. Eco, red. 2005: 275\u2013327). Dostrzega szczeg\u00f3lne, powa\u017cne, pot\u0119\u017cne i ponure pi\u0119kno alpejskiego szczytu. W istocie jednak to wznios\u0142o\u015b\u0107 jest dla niego wa\u017cniejsza ni\u017c samo pi\u0119kno, chocia\u017c nie przeciwstawia sobie tych poj\u0119\u0107. O odnajdywanej w\u0142a\u015bnie w wysokich g\u00f3rach wznios\u0142o\u015bci tak pisa\u0142 Jacek Wo\u017aniakowski:<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<blockquote>\n<p>Cokolwiek wywo\u0142uje groz\u0119, jest wznios\u0142e, pisze Burke. Groza jest przykra, ale i przyjemna: \u201egdy bez niebezpiecze\u0144stwa stykamy si\u0119 z obiektami budz\u0105cymi groz\u0119\u201d, prze\u017cywamy nawet uczucie tryumfu [&#8230;]. Natomiast pi\u0119knymi nazywa Burke te jako\u015bci, \u201ekt\u00f3re wzbudzaj\u0105 w nas wzruszenia i czu\u0142o\u015b\u0107\u201d [&#8230;].<\/p>\n<p>W drugiej cz\u0119\u015bci swej rozprawy Burke wylicza cechy przedmiot\u00f3w wznios-\u0142ych. Nale\u017c\u0105 do nich mi\u0119dzy innymi: zdolno\u015b\u0107 budzenia trwogi, tajemniczo\u015b\u0107, niejasno\u015b\u0107, nieograniczono\u015b\u0107, niesko\u0144czono\u015b\u0107, moc, przepych, w kt\u00f3rych \u201ewidomy nie\u0142ad powi\u0119ksza majestatyczno\u015b\u0107\u201d; gwa\u0142towne kontrasty \u015bwiat\u0142a i ciemno\u015bci; wreszcie ogrom i barwa. [&#8230;] \u201ePrzedmioty wznios\u0142e maj\u0105 ogromne rozmiary, gdy pi\u0119kne s\u0105 stosunkowo ma\u0142e; pi\u0119kno musi by\u0107 g\u0142adkie i l\u015bni\u0105ce, gdy wielko\u015b\u0107 [czyli wznios\u0142o\u015b\u0107] z gruba ciosana; [&#8230;] pi\u0119kno nie mo\u017ce by\u0107 mroczne, wielko\u015b\u0107 powinna by\u0107 ciemna i pos\u0119pna; pi\u0119kno powinno by\u0107 lekkie i delikatne, wielko\u015b\u0107 musi by\u0107 masywna, a nawet przyt\u0142aczaj\u0105ca. S\u0105 to wyobra\u017cenia ca\u0142kiem odmiennej natury, jedno oparte na przykro\u015bci, a drugie na przyjemno\u015bci&#8230;\u201d. Trudno doprawdy o lepsz\u0105 apologi\u0119 krajobrazu g\u00f3rskiego ni\u017c to wyliczenie cech wznios\u0142ych (Wo\u017aniakowski 1995: 53\u201354).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Krasi\u0144ski nie przyj\u0105\u0142by chyba sformu\u0142owanej przez Edmunda Burke\u2019a definicji przyjemnego w odbiorze, jasnego i drobnego pi\u0119kna, nie przeciwstawia bowiem sobie pi\u0119kna i wznios\u0142o\u015bci, mog\u0105 one wsp\u00f3\u0142wyst\u0119powa\u0107 w jednym opisie. Poetyzuje natomiast przestrze\u0144 g\u00f3r, wskazuj\u0105c jej podobie\u0144stwo do gotyckiej architektury, a co za tym idzie \u2013 tak\u017ce pokrewie\u0144stwo z literackim gotycyzmem[6]:<\/p>\n<blockquote>\n<p>[&#8230;] potem dostali\u015bmy si\u0119 do Morza Lod\u00f3w i [&#8230;] szli\u015bmy po nim trzy godziny w w\u0105wozie utworzonym przez pasmo ska\u0142 czarnych, podobnych do gotyckich katedr, tak albowiem ostro i lekko pokrajane s\u0105 ich szczyty (Krasi\u0144ski 1963: 177).<\/p>\n<p>Kawa\u0142y ska\u0142 le\u017c\u0105 na wilgotnym piasku jak trupy. [&#8230;] Zagadka i tajemnica kr\u0105\u017c\u0105 nad tym miejscem, a szum w\u00f3d, cho\u0107 dono\u015bny, jest tak niewyra\u017any, tak magiczny, \u017ce ci\u0105\u017cy duszom niczym milczenie grobu. Wy\u017cej rozci\u0105ga si\u0119 morze lodowe, kt\u00f3re nieruchomymi falami sp\u0142ywa ze szczytu Mont Blanc. Ka\u017cda z nich, skuta tchnieniem wiecznej zimy, zachowa\u0142a t\u0119 sam\u0105 posta\u0107, jak\u0105 przybra\u0142a, kiedy jej bieg zatrzyma\u0142 si\u0119 po raz pierwszy. Tutaj [widzisz] pi\u0119kn\u0105 kolumn\u0119, nad kt\u00f3r\u0105 igra rozedrgane \u015bwiat\u0142o; jej podstawa jest kryszta\u0142owa, promienie s\u0142oneczne s\u0105 jej kapitelem. [&#8230;] Doko\u0142a srogiej i dumnej g\u00f3ry Mont Blanc wida\u0107 tylko nie-szcz\u0119\u015bcie i zniszczenia. [&#8230;] Wyda\u0142o mi si\u0119, \u017ce pragn\u0105\u0142em tam umrze\u0107 [&#8230;] (Krasi\u0144ski 2017: 62-24).<\/p>\n<\/blockquote>\n<hr \/>\n<p>[6] Na temat Alp gotyckich i \u201eczarnoromantycznych\u201d w listach Krasi\u0144skiego pisze Jaros\u0142aw \u0141awski (2013: 85\u201386).<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p>Przestrze\u0144 natury zostaje moc\u0105 wyobra\u017ani przekszta\u0142cona w tw\u00f3r cz\u0142owieka. Ta wizja \u201ecywilizacyjna\u201d walczy z uwielbieniem natury:<\/p>\n<blockquote>\n<p>Nast\u0119pnie wdrapali\u015bmy si\u0119 na g\u00f3r\u0119 ju\u017c nie lodowat\u0105, ale go\u0142\u0105 zupe\u0142nie i bez murawy. St\u0105d znowu zeszli\u015bmy na l\u00f3d i na \u015bniegi; po godzinie doszli\u015bmy do Ogrodu. Ogrodem zowi\u0105 przestrze\u0144 zielon\u0105 i kwiecist\u0105 po\u015br\u00f3d lod\u00f3w i \u015bnieg\u00f3w i prawdziwie zadziwiaj\u0105c\u0105 jest rzecz\u0105 widzie\u0107 muraw\u0119 i kwiaty otoczone ogromami \u015bniegu i lodu (Krasi\u0144ski 1963: 176).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Ryszard Przybylski tak zinterpretowa\u0142 ten fragment:<\/p>\n<blockquote>\n<p>[&#8230;] Krasi\u0144ski prze\u017cy\u0142 Ogr\u00f3d niezwykle g\u0142\u0119boko. By\u0142 to dla niego znak \u017cycia uczyniony przez Stw\u00f3rc\u0119, emblemat nadziei dla cz\u0142owieka, kt\u00f3remu zewsz\u0105d grozi ocean niebytu [&#8230;].<\/p>\n<p>Tym razem romantycy nie musieli dokonywa\u0107 wyboru przedmiot\u00f3w wyra\u017caj\u0105cych stan ich duszy. W tym wypadku sama natura zredukowa\u0142a \u015bwiat do trawy i lod\u00f3w, kt\u00f3rych kolory, ziele\u0144 i biel, symbolizuj\u0105 dwa elementarne pierwiastki bytu: \u017cycie i \u015bmier\u0107. Lud szwajcarski nazwa\u0142 znak \u017cycia Ogrodem. Dla romantyk\u00f3w by\u0142a to w\u0142a\u015bnie apokaliptyczna Alfa Ksi\u0119gi Natury (Przybylski 1978: 98).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Elementem \u0142\u0105cz\u0105cym wizj\u0119 \u201earchitektoniczn\u0105\u201d i \u201enaturaln\u0105\u201d jest natr\u0119tnie pojawiaj\u0105cy si\u0119 obraz \u015bmierci. Nadawca listu \u201epragn\u0105\u0142 \u015bmierci\u201d ju\u017c w katedrze Alp. Nast\u0119pnie jednak zacz\u0105\u0142 si\u0119 upaja\u0107 wizj\u0105 \u015bmierci realnej \u2013 ogl\u0105dem zw\u0142ok:<\/p>\n<blockquote>\n<p>[&#8230;] odwiedzili\u015bmy la morgue, gdzie zrzucaj\u0105 trupy znalezione pod \u015bniegiem. [&#8230;] Zmarz\u0142e cia\u0142a sta\u0142y w szeregu bia\u0142ymi ca\u0142unami okryte. Jedne ju\u017c szkieletami by\u0142y, drugie zachowa\u0142y jeszcze nieco wi\u0119cej materialno\u015bci, ale mi\u0119dzy nimi zwr\u00f3ci\u0142o jedno cia\u0142o ca\u0142\u0105 moj\u0105 uwag\u0119. By\u0142a to kobieta trzymaj\u0105ca w obj\u0119ciach umar\u0142e dzieci\u0119. Ju\u017c pi\u0119tno zniszczenia wry\u0142o si\u0119 na jej suchym czole i obna\u017conej z w\u0142os\u00f3w czaszce, ale w po\u0142o\u017ceniu r\u0105k zna\u0107 jeszcze mi\u0142o\u015b\u0107 macierzy\u0144sk\u0105, zna\u0107, \u017ce konaj\u0105c cisn\u0119\u0142a do piersi lub\u0105 istot\u0119 i u\u015bcisk matki przetrwa\u0142 zgon wszystko niszcz\u0105cy, bo dot\u0105d dziecko zamkni\u0119te w jej skrzep\u0142ych ramionach [&#8230;] i dop\u00f3ki oba cia\u0142a w proch si\u0119 nie rozsypi\u0105, dop\u00f3ty widnym b\u0119dzie patrz\u0105cemu, \u017ce to matka, a to jej dzieci\u0119 (Krasi\u0144ski 1963: 178\u2013179).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<blockquote>\n<p>Potem udali\u015bmy si\u0119 do budynku, kt\u00f3ry mie\u015bci cia\u0142a podr\u00f3\u017cnych, co zgin\u0119li pod \u015bniegami. Ich obrzydliwe kszta\u0142ty rysuj\u0105 si\u0119 ko\u015bcistymi i pozbawionymi cia\u0142a konturami na czarnym murze [&#8230;].<\/p>\n<p>Zwykle widok tych ludzi, kt\u00f3rzy przestali istnie\u0107 i kt\u00f3rych \u015bmier\u0107 dziwnie odmieni\u0142a, jest ponury i straszny. Ich nieruchomo\u015b\u0107, milczenie, ich powykr\u0119cane cz\u0142onki, ich usta na wp\u00f3\u0142 rozwarte w konwulsjach ostatnich chwil [\u017cycia], ich g\u0142adkie w\u0142osy, ich czaszki porzucone na ziemi, ko\u015bci porozrzucane na pod\u0142odze, szkielety podobne do uszkodzonych pos\u0105g\u00f3w, wszystko to wzbudza groz\u0119 i przestrach. Jak\u017ce prawdziwe jest, \u017ce materia bez duszy jest tylko przedmiotem wstr\u0119tu dla duszy jeszcze w materialnej pow\u0142oce (Krasi\u0144ski 2017: 69).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Mamy do czynienia z wizj\u0105 barokow\u0105. Wyobra\u017ania poety przekszta\u0142ca obraz zamarzni\u0119tych trup\u00f3w w przedstawienie ta\u0144ca \u015bmierci (kt\u00f3ra zaprasza i pi\u0119knych, i odra\u017caj\u0105cych na r\u00f3wni).<\/p>\n<p>Od obraz\u00f3w \u015bmierci i rozk\u0142adu \u0142atwo przechodzi Krasi\u0144ski ku wznios\u0142o\u015bci \u2013 nic zatem dziwnego, \u017ce pojawia si\u0119 i wtr\u0119t metafizyczny:<\/p>\n<blockquote>\n<p>Zdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce jestem uwolniony z wi\u0119z\u00f3w tego \u015bwiata. Religijny nastr\u00f3j ogarnia\u0142 mi serce [&#8230;]. Wspina\u0142em si\u0119 wy\u017cej, co pobudza\u0142o na nowo moj\u0105 wyob-ra\u017ani\u0119. Stopniowo zapomina\u0142em, \u017ce moje stopy st\u0105pa\u0142y nadal w prochu ziemskiego globu. [&#8230;] Wydawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce czuj\u0119 ju\u017c spokojne konanie, [&#8230;] albo wyobra\u017ca\u0142em sobie, \u017ce ju\u017c go do\u015bwiadczy\u0142em i \u017ce nie jestem ju\u017c \u015bmiertelny. [&#8230;] otoczony przez ob\u0142oki, powoli stawa\u0142em si\u0119 ob\u0142okiem, got\u00f3w rozwia\u0107 si\u0119 we mgle, ulotni\u0107 w kilku kroplach rosy [&#8230;] (Krasi\u0144ski 2017: 67\u201358).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Zatem pierwsza wyprawa w Alpy Wysokie owocuje zapisem wra\u017ce\u0144 przeciwstawnych. Z jednej strony mamy do czynienia z konwencj\u0105 i egzaltacj\u0105, z drugiej \u2013 obcujemy z zapisem wr\u0119cz reporterskim. Znika gdzie\u015b jednak zwyczaj natr\u0119tnego si\u0119gania do lektury poetyckich mistrz\u00f3w i m\u00f3wienia cytatami z ich dzie\u0142.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">* * *<\/p>\n<p>Nie jest to ostatnie spotkanie hrabiego Zygmunta ze szczytami alpejskimi w 1830 roku. Po powrocie z wycieczki, jeszcze w sierpniu, poznaje on swego idola \u2013 Adama Mickiewicza. Jak to zwykle bywa w podobnych przypadkach \u2013 prze\u017cywa ogromne rozczarowanie:<\/p>\n<blockquote>\n<p>Mickiewicz jest zimny, ponury. Wygl\u0105da na rozs\u0105dnego bardzo cz\u0142owieka. Ja my\u015bla\u0142em, \u017ce wcale przeciwnie. Dziwne czasem robiemy sobie o ludziach wy-obra\u017cenie, kt\u00f3re upada za ich poznaniem (Krasi\u0144ski 1963: 181).\u00a0<\/p>\n<\/blockquote>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<blockquote>\n<p>[&#8230;] S\u0142ysz\u0105c go m\u00f3wi\u0105cego, zdaje si\u0119, \u017ce ka\u017cd\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 czyta\u0142. S\u0105dy ma bardzo rozs\u0105dne, powa\u017cne o rzeczach. Smutny zwyczajnie i zamy\u015blony; nieszcz\u0119\u015bcia ju\u017c mu zmarszczki na trzydziestoletnim czole wyry\u0142y. [&#8230;] Wyda\u0142 mi si\u0119 by\u0107 idea-\u0142em cz\u0142owieka uczonego i geniuszu pe\u0142nego (Krasi\u0144ski 1963: 187\u2013188).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Przysz\u0142y autor Nie-Boskiej komedii spotyka nie bohatera lirycznego Sonet\u00f3w krymskich (czego widocznie oczekiwa\u0142), ale \u017cywego cz\u0142owieka, z kt\u00f3rym wybra\u0142 si\u0119 na wycieczk\u0119 w Alpy Wysokie. W dodatku \u2013 dojrza\u0142ego, smutnego m\u0119\u017cczyzn\u0119, a nie targanego uczuciami m\u0142odzie\u0144ca \u2013 raczej uczonego ni\u017c poet\u0119.<\/p>\n<p>Ekskursja trwa\u0142a od 14 sierpnia do 1 wrze\u015bnia. W czasie podr\u00f3\u017cy m\u0142ody poeta miota si\u0119 mi\u0119dzy zaklinaniem rzeczywisto\u015bci a spojrzeniem realisty:<\/p>\n<blockquote>\n<p>Rozpocz\u0105\u0142em moj\u0105 drug\u0105 podr\u00f3\u017c po Szwajcarii z najwi\u0119kszym polskim poet\u0105, z naszym Byronem, i z jednym z moich przyjaci\u00f3\u0142, r\u00f3wnie\u017c w pe\u0142ni oddanym poezji, przep\u0142yn\u0119li\u015bmy Leman parowym statkiem. Nie znam niczego mniej poetycznego ni\u017c statek parowy [&#8230;]; jest to p\u0142ywaj\u0105cy trup (Krasi\u0144ski 2017: 71\u201372).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Pragnienie towarzyszenia \u201epolskiemu Byronowi\u201d ka\u017ce zapomnie\u0107 o rozczarowaniu, jakie sprawi\u0142 on swym \u201epoziomym\u201d zachowaniem, wiekiem i wygl\u0105dem, cho\u0107 s\u0105dzi\u0107 mo\u017cna, \u017ce w utyskiwaniu na towarzystwo echo tego rozczarowania pobrzmiewa:<\/p>\n<blockquote>\n<p>Ponadto na parowcu zawsze jest t\u0142um ludzi, wytworni\u015b i g\u0142upc\u00f3w, niemieckich student\u00f3w i \u017cebrak\u00f3w, bankier\u00f3w i kupc\u00f3w, ludzi rozs\u0105dnych, opowiadaj\u0105cych dowcipy, rezonuj\u0105cych; lecz ani jednego, co podziwia\u0142by kryszta\u0142, po kt\u00f3rym sunie, i z\u0142oto s\u0142o\u0144ca, kt\u00f3re iskrzy si\u0119 gwie\u017adzi\u015bcie w\u015br\u00f3d fal [&#8230;]! (Krasi\u0144ski 2017: 71).<\/p>\n<p>Na og\u00f3\u0142 nie cierpi\u0119 tych hotelowych kolacji; podr\u00f3\u017cujemy po Szwajcarii, by ogl\u0105da\u0107 pi\u0119kno natury, a B\u00f3g jeden wie, ile widzimy brzydoty! [&#8230;] Jest to najwi\u0119ksza i najczystsza nuda, jak\u0105 znam. Dlaczego wszyscy ci ludzie m\u00f3wi\u0105? [&#8230;] Poza tym z ca\u0142ego serca \u017cycz\u0119 im, by pomarli przed czasem; s\u0105 tacy nudni! (Krasi\u0144ski 2017: 77).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Ani jeden z podr\u00f3\u017cnych nie podziwia pi\u0119kna krajobrazu (przynajmniej nie podziwia go \u201ew odpowiedni spos\u00f3b\u201d). Zatem \u2013 prawdopodobnie \u2013 Mickiewicz te\u017c nie. Mo\u017cna s\u0105dzi\u0107, \u017ce Mickiewicz jest w opisywanym momencie ju\u017c \u201eprofesjonalnym pisarzem\u201d \u2013 nie ma potrzeby \u201epopisywania si\u0119\u201d w ka\u017cdym momencie sw\u0105 poetyck\u0105 wyobra\u017ani\u0105. Przeciwnie Krasi\u0144ski \u2013 m\u0142ody, egzaltowany ch\u0142opiec, kt\u00f3ry z ca\u0142\u0105 naiwno\u015bci\u0105 pragnie wznios\u0142ych rozm\u00f3w. Zygmunt zn\u00f3w powraca do tematu nudy \u2013 jednak teraz ta nuda nie jest powodem poetyckiego (czy te\u017c raczej \u201ewierszokleckiego\u201d) natchnienia (jak w przypadku podr\u00f3\u017cy na mule). Pewnie nie wypada mechanicznie sk\u0142ada\u0107 wierszy, kiedy podr\u00f3\u017cuje si\u0119 z Gustawem z IV cz\u0119\u015bci Dziad\u00f3w.<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p>Wiedzy o tej wyprawie obok list\u00f3w dostarczaj\u0105 fragmenty poetyckich zapisk\u00f3w Krasi\u0144skiego przytoczone przez Edwarda Ody\u0144ca w Listach z podr\u00f3\u017cy. Znamienny jest zw\u0142aszcza fragment zatytu\u0142owany G\u00f3ra Jamanu:<\/p>\n<blockquote>\n<p>W powierzchni przezroczystej Lemanu odbija si\u0119 niebo i w\u015br\u00f3d dw\u00f3ch niebios jedno wisi jezioro powa\u017cne i wielkie swoim milczeniem i obrazem w \u0142onie za-wartym. [&#8230;] Wszystko, co nad brzegami stoi, wszystko nad falami si\u0119 rozbija, drugi raz miejsce znajduje w jego toniach. [&#8230;] W pozosta\u0142ej naturze wszystko jest raz tylko pi\u0119knym, w nim i przez niego wszystko dwa razy jest wznios\u0142ym i dzi\u0119ki jego prze\u017aroczystym falom serce dwa razy bije tym samym uczuciem na szczycie zielonego Jamanu (Krasi\u0144ski 2017: 7-8).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Zauwa\u017cmy, \u017ce m\u0142odzieniec \u2013 mimo rozczarowania zachowaniem swego idola \u2013 dalej traktuje jego dzie\u0142o jako \u017ar\u00f3d\u0142o inspiracji. Por\u00f3wnajmy:<\/p>\n<p>Je\u017celi nocn\u0105 przybli\u017cysz si\u0119 dob\u0105 <br \/>I zwr\u00f3cisz ku wodom lice:<br \/>Gwiazdy nad tob\u0105 i gwiazdy pod tob\u0105 <br \/>I dwa obaczysz ksi\u0119\u017cyce.<\/p>\n<p>Niepewny, czyli szklanna spod twej stopy <br \/>Pod niebo idzie r\u00f3wnina,<br \/>Czyli te\u017c niebo swoje szklanne stropy <br \/>A\u017c do n\u00f3g twoich ugina;<\/p>\n<p>Gdy oko brzeg\u00f3w przeciwnych nie si\u0119ga, <br \/>Dna nie odr\u00f3\u017cnia od szczytu:<br \/>Zdajesz si\u0119 wisie\u0107 w \u015brodku niebokr\u0119ga, <br \/>W jakiej\u015b otch\u0142ani b\u0142\u0119kitu[7]. (Mickiewicz 1993: 58).<\/p>\n<hr \/>\n<p>[7] Podobnie kojarzy Leman z Mickiewiczowsk\u0105 \u015awitezi\u0105 inny uczestnik tej wyprawy \u2013 Odyniec: \u201ePo siedmiogodzinnej \u017cegludze przy najpi\u0119kniejszej pogodzie, admiruj\u0105c nadbrze\u017cne r\u00f3wniny i g\u00f3ry, sami jak \u00bbw otch\u0142ani b\u0142\u0119kitu\u00ab, pomi\u0119dzy niebem a wod\u0105, ko\u0142ysz\u0105c si\u0119 na falach, a my\u015blami bujaj\u0105c na wiatrach \u2013 o godz. 4 z po\u0142udnia wyl\u0105dowali\u015bmy szcz\u0119\u015bliwie w Vevey\u201d (Odyniec 1961: 519).<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p>Krasi\u0144ski, odwo\u0142uj\u0105c si\u0119 do Mickiewiczowskiego \u201epodwojenia\u201d przez odbicie, ukazuje sytuacj\u0119 znalezienia si\u0119 przez kontempluj\u0105cy jezioro podmiot te\u017c \u201ew jakiej\u015b otch\u0142ani b\u0142\u0119kitu\u201d, na granicy niesko\u0144czono\u015bci. Budowa obrazu poetyckiego ma charakter etapowy: podwojenie powoduje wra\u017cenie niesko\u0144czono\u015bci, niesko\u0144czono\u015b\u0107 daje uczucie wznios\u0142o\u015bci.<\/p>\n<p>Pami\u0119tajmy, \u017ce opisy te tworzy adept literatury, kt\u00f3ry niejako \u201eodnajduje\u201d sie-bie (i swoje odczucia) zar\u00f3wno w krajobrazie, jak i w dzie\u0142ach literackich, kt\u00f3rymi jest zafascynowany. To w\u0119drowanie po Alpach z tomikiem ukochanych wierszy (i ich rozczarowuj\u0105cym autorem u boku) jest wr\u0119cz refreniczne:<\/p>\n<blockquote>\n<p>A nad wszystkim wznosi si\u0119 Jungfrau, s\u0142awna Manfredem i Byronem [&#8230;]. Za-pewne Mont-Blanc jest wznios\u0142ym i wielkim, zapewne na jego czole zna\u0107 r\u0119k\u0119 Stw\u00f3rcy, ale jako\u015b wyraz jego ca\u0142o\u015bci jest mniej powabnym od Jungfrau. [&#8230;] patrza\u0142em na Jungfrau, kiedy zachodz\u0105ce \u017cegna-\u0142o j\u0105 s\u0142o\u0144ce r\u00f3\u017cowymi promieniami. [&#8230;] zdawa\u0142o si\u0119, \u017ce od wstydu tak si\u0119 p\u0142oni \u017cegnaj\u0105c si\u0119 ze swym kochankiem s\u0142o\u0144cem, kt\u00f3ry w kilka chwil p\u00f3\u017aniej znikn\u0105\u0142 z nieba, a ona opuszczona zosta\u0142a sama i poblad\u0142a. [&#8230;] My\u015bl\u0119, \u017ce mo\u017cna by si\u0119 zakocha\u0107 w Jungfrau (Krasi\u0144ski 2017: 187\u2013188; podkr. \u2013 B.,M.S).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Por\u00f3wnajmy z opisem nieba z Bakczysaraju w nocy:<\/p>\n<blockquote>\n<p>Odg\u0142os izanu w cichym gubi si\u0119 wieczorze,<br \/>Zawstydzi\u0142o si\u0119 licem rubinowym zorze,<br \/>Srebrny kr\u00f3l nocy d\u0105\u017cy spocz\u0105\u0107 przy kochance. <br \/>(Mickiewicz 1993: 24)<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>M\u0142ody poeta (by\u0107 mo\u017ce nie do ko\u0144ca \u015bwiadomie) swe zachwyty \u201eubiera w s\u0142owa\u201d Mickiewicza. Powy\u017cszy fragment jest przy tym o tyle interesuj\u0105cy, \u017ce mo\u017cemy zaobserwowa\u0107 zar\u00f3wno fascynacj\u0119 w pe\u0142ni \u015bwiadom\u0105 (jawne jest tu powo\u0142anie si\u0119 na Byrona) i \u2013 by\u0107 mo\u017ce \u2013 nie\u015bwiadom\u0105 (parafraza Mickiewicza).<\/p>\n<p>Podobnie jak w przypadku poprzedniej wyprawy pojawia si\u0119 te\u017c przywo\u0142anie spleenu:<\/p>\n<blockquote>\n<p>Podr\u00f3\u017c zaczyna mnie nu\u017cy\u0107; do materialnej pi\u0119kno\u015bci przyzwyczai\u0107 si\u0119 mo\u017cna jak do brzydoty i na koniec nie sprawia ju\u017c ona \u017cadnego wra\u017cenia (Krasi\u0144ski 2017: 86).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Do\u015bwiadczenie nudy te\u017c jest swoistym \u201e\u0107wiczeniem si\u0119 w byciu poet\u0105\u201d \u2013 prze\u017cywaj\u0105cy j\u0105 dowodzi w\u0142asnej wra\u017cliwo\u015bci, zmienno\u015bci nastroj\u00f3w, swojego nieprzystawania do \u015bwiata.<\/p>\n<p><!--nextpage--><\/p>\n<p>Zwr\u00f3\u0107my jednak uwag\u0119 na fakt, \u017ce Krasi\u0144ski nudzi si\u0119 z Mickiewiczem:<\/p>\n<blockquote>\n<p>Ale rozmowy, rozprawy z Ody\u0144cem, wiersze, kontemplowanie Mickiewicza, bo ma\u0142o bardzo, prawie nic w pierwszych dniach nie m\u00f3wi\u0142, skraca\u0142y mi nudy nie-pogodnego dnia. [&#8230;] Zreszt\u0105 deszcz nie ustawa\u0142 i wszystkich w spleen wprawia\u0142 (Krasi\u0144ski 1963: 184).<\/p>\n<\/blockquote>\n<p>Znamienne jest to oddzielenie \u017cywego Mickiewicza od czytanych wierszy. \u017bywy autor bywa nudny. Ten spos\u00f3b patrzenia na idola m\u0142odo\u015bci pozostanie Krasi\u0144skiemu ju\u017c na zawsze. Wielki Mickiewicz jest w tomikach wierszy. Ten \u017cywy bywa \u2013 ma\u0142y.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">* * *<\/p>\n<p>Podr\u00f3\u017ce w Alpy przynosz\u0105 wi\u0119c zapis rozterek m\u0142odzie\u0144ca rozdartego mi\u0119dzy marzeniem o trafieniu wprost do \u015bwiata literackiego (jako jego tw\u00f3rca i bohater) i proz\u0105 istnienia w \u015bwiecie realnym. Wida\u0107 w jego dzie\u0142ach proces pisarskiego doj-rzewania: od epigo\u0144skiego na\u015bladownictwa do oryginalno\u015bci, od poszukiwania miejsc znanych z literatury do wprowadzania do literatury miejsc interesuj\u0105cych samego w\u0119drowca. Co prawda wida\u0107 te\u017c regres, kiedy w czasie drugiej w\u0119dr\u00f3wki (tej z Mickiewiczem) Krasi\u0144ski powraca do techniki parafraz i cytat\u00f3w. Jednak w\u0142a\u015bnie w czasie tej w\u0119dr\u00f3wki nabiera do mistrza dystansu \u2013 na razie jako do cz\u0142owieka, przyjdzie jednak czas, gdy spojrzy krytycznie i na jego dzie\u0142o.<\/p>\n<p>Poeta nie jeden raz jeszcze powr\u00f3ci w Alpy, by po nich w\u0119drowa\u0107 i by spisywa\u0107 wra\u017cenia z tych w\u0119dr\u00f3wek. Jednak lata 1829\u20131830 przynios\u0142y najwa\u017cniejsze z wysokog\u00f3rskich do\u015bwiadcze\u0144 tw\u00f3rcy. To wtedy bowiem w Alpach rodzi\u0142 si\u0119 Zygmunt Krasi\u0144ski \u2013 pisarz oryginalny.\u00a0<\/p>\n<\/p>\n<p>\n<\/div><\/div><\/div><\/div><\/div><\/section><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Artyku\u0142 dotyczy podr\u00f3\u017cy Zygmunta Krasi\u0144skiego po Alpach w latach 1829-1830. Zosta\u0142y one przez niego opisane w listach, prozatorskich fragmentach i francuskim Dzienniku. Autorzy artyku\u0142u skupili si\u0119 na sposobach opisywania odwiedzanych miejsc, postrzeganych przez pryzmat romantycznej estetyki, wra\u017cliwo\u015bci i (zw\u0142aszcza) lektury. Wa\u017cne by\u0142o te\u017c ukazanie ewolucji pisarskiej Krasi\u0144skiego od epigo\u0144skiego na\u015bladownictwa do tw\u00f3rczej samodzielno\u015bci.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"footnotes":""},"categories":[526,3871,3877,3625,3633],"tags":[3883,3895,3889,2388,1737],"class_list":["post-4666","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-artykuly-i-rozprawy","category-barbara-szargot","category-maciej-szargot","category-nr-1-9-2025","category-w-strone-mountain-studies","tag-alpy","tag-epigonizm","tag-nasladownictwo","tag-podroz","tag-zygmunt-krasinski","clearfix"],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/4666","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=4666"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/4666\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4674,"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/4666\/revisions\/4674"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=4666"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=4666"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.fabrica.us.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=4666"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}