Mountain studies / Trawersy

Redakcja pisma informuje, że otwarty został nabór tekstów do kolejnych numerów naszego półrocznika. Propozycje artykułów można składać w trzech wersjach językowych (polskiej, włoskiej oraz angielskiej). Wszystkich zainteresowanych Autorów serdecznie zapraszamy do współpracy!

Mountain studies

„Fabrica Litterarum Polono-Italica” 2025, nr 1 (7)

Nazwa antropocen, chociaż nie jest uznana za oficjalną epokę geologiczną przez International Union of Geological Sciences (IUGS), już od ponad 20 lat do takiego tytułu pretenduje. A już pojawia się nowa etykieta dziejów – entropocen, znamionująca rozpad, wymieranie, człowieczy post-modernizm. Czy w opinii badaczy-empirystów taka żonglerka, naprędce powołanymi nazwami, nie jest nazbyt zuchwałym uroszczeniem? Czy nie stanowi dowodu na generowanie „modnych terminów”, praktyki tak chętnie podejmowanej przez współczesnych humanistów?

Twarda rzeczywistość domaga się często surowych metod opisu. Nim stworzy się literacką/literaturoznawczą „biografię gór” trzeba najpierw analizować wymierne badania nauk ścisłych. I tak: geomorfolog opowie nam o wypiętrzaniu się skalistych formacji, geolog zrekonstruuje zdarzenia z odległej przeszłości, glacjolog przedstawi badania sunących, w geologicznym tempie, lodowców, paleontolog odtworzy dzieje dawnego życia na podstawie skalnych artefaktów, a meteorolog przepowie zamiany w pogodzie gór wysokich. Wielu innych scjentystów (geochemików, biologów, oceanografów) musi się wpierw wypowiedzieć w kwestii gór, byśmy mogli tę wiedzę przyswoić i „animować” w humanistycznym uniwersum – a więc zamienić w fabularyzowane opowieści, narracyjne eksperymenty z własną przeszłością i nieznanym przeznaczeniem.

Jak można definiować naukową profesję człowieka gór? Czy zawód naukowca odosobnionego – poprzez odległość, długotrwałość czynionych badań w terenie, potrzebę zimowania w stacjach badawczych, samotność lub wąską grupę współpracowników – nie konserwuje tej profesji na modłę dziewiętnastowiecznych pionierów jako eksploratora białych plam, odkrywcy nieznanego, nieopisanego? Pomimo dostępnych dziś wysublimowanych narzędzi technicznych, przymus terminowania wśród lodowych gór pozostaje niezmienny, a potrzeba naocznego zetknięcia się z „przedmiotem badawczym” sprawia, że trzeba często przemierzać wiele dziesiątków kilometrów wśród pułapek natury, ryzykować naukową prawdę własnym życiem, by powiedzieć „coś” sensownego. Czy badacz gór wykonuje jeden z ostatnich wielkich zawodów, z jednej strony romantyczny z pasji, ducha i chęci eksplorowania otoczenia, a z drugiej ścisły do granic matematycznej wymierności?

Mamy świadomość, że główny korpus planowanego numeru pisma stanowić będą teksty literaturoznawców, językoznawców i kulturoznawców. Jesteśmy wspólnotą badającą świat odbity w cyrograficznym wehikule pisma, dlatego nie podpowiadamy, jak możliwe są mountain studies. Chcemy, by każdy z nas własnowolnie, bądź przerzucił liny między humanistyką a naukami ścisłymi, bądź uprawiał, w swoim rytmie, tempie i stylu, poznawczą ekskursję w górskim krajobrazie.

Mając na uwadze holistyczny wymiar projektu, chcemy zapytać – także w duchu bardziej szczegółowym:

geografów, opisujących i skalujących przestrzeń, panujących nad konturem mapy, strzegących porządku izobar, izohiet, izohalin, izoterm… Czy mogą i chcą być także „geografami humanistycznymi”? Kartografami górskiej opowieści? Kapłanami orografii…

geologów i mineralogów, czy pamiętają jeszcze o filomackiej miłości do literatury ich wielkiego patrona, Ignacego Domeyki – wielkiego eksploratora chilijskich Andów Badacza łączącego ducha naukowych poszukiwań z potrzebą prowadzenia duchowego Dziennika, naukowca dbającego o piękno i siłę literackiego przekazu (por. porywający, poetycki opis słynnego porfirowego złoża El Teniente, potężnego zasobnika miedziowo molibdenowego).

glacjologów, czy widzą możliwość „przekładu” własnej wiedzy dotyczącej „górskiej zmarzliny” na język opowieści atrakcyjnej poza rodzimym kontekstem dyscypliny Innymi słowy: czy możliwa jest romantyczna jedność inżyniera i poety w duchu Novalisa, Arnima, Goethego? Czy w dobie dzisiejszej potrzebna jest nowa hermeneutyka gór? Czy człowiek dzisiejszy może jeszcze – przywołajmy tytuł ważnej książki – „zrozumieć lodowce”?

fizyków i chemików, sławiących geniusz Nielsa Bohra – ale czy pamiętających o tym, iż wiele impasów i pułapek w myśleniu scjentycznym przełamywał on jeżdżąc na nartach lub samotnie czytając poezję na górskim szlaku?

– archeologów, czy zdolni są odkryć przed nami (poza katalogowym wyliczeniem) tajemnice i duchową nieoczywistość górskich stanowisk, pismo jaskiń, pradawną mowę dolin?

himalaistów, czemu tak często wysiłek wspinaczkowy, trud dzielenia liny i doświadczenie związane z poszukiwaniem nowych dróg szczytowych uzupełniają o relacje „z wyprawy” i podróżne travelogi? Czy słowo spisanej opowieści, swoiste świadectwo narracyjne, staje się dla nich nieodzownym dodatkiem do przebytego trawersu? A może to góry domagają się swojego Logosu?

Wyliczyć moglibyśmy tu przedstawicieli właściwie wszystkich dziedzin nauki i możliwych profesji. Nie o to wszak chodzi. Ten, kto śledzi dokonania i publikacje dwóch najważniejszych ośrodków „góroznawczych” świata – Mountain Studies Institute w Silveerston w Colorado (Stany Zjednoczone) czy Centre for Mountain Studies University of the Highlands and Islands w Perth (Wielka Brytania) – ten wie, jak różnorodny instytucjonalnie wysiłek buduje dorobek dyscypliny wywołanej nazwą: mountain studies. Pragniemy, by tom projektowany przyczynił się do rozwoju podobnych badań w Polsce i we Włoszech: zbierał doświadczenia, scalał środowiska, łączył naukowców zainteresowanych eksploracją górskiego fenomenu….

Na zgłoszenia czekamy do 15 września 2024 roku. Propozycje artykułów prosimy rejestrować na platformie Open Journal Systems Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W razie pytań i wątpliwości dotyczących procedury zgłaszania tekstów  prosimy o kontakt pod adresem: fabricalitterarum@gmail.com